Mąż Kasi krzyknął, że to nie jest restauracja, żeby trzymać jedzenie do północy, a ja trzymałam w rękach torbę z obiadami na cały tydzień. Kilka dni później odkryłam, że Kasia ma klucz do mojej…

Mąż Kasi krzyknął, że to nie jest restauracja, żeby trzymać jedzenie do północy, a ja trzymałam w rękach torbę z obiadami na cały tydzień. Kilka dni później odkryłam, że Kasia ma klucz do mojej...

Mąż Kasi krzyknął, że to nie jest restauracja, żeby trzymać jedzenie do północy. Chwyciłam torbę z jedzeniem, które kupiłam specjalnie na obiady do pracy, i poczułam, jak coś we mnie pęka. Niedługo potem Kasia zadzwoniła bezpośrednio do mnie, a ja usłyszałam w jej głosie coś, czego nie potrafiłam nazwać. Kupowałam ryż, olej i niezbędne rzeczy do domu, podczas gdy moja firma przygotowywała się do rozliczenia kwartalnego.

Thumbnail

Oboje z Pawłem zaczynaliśmy pracę wcześnie rano i często wracaliśmy po dwudziestej. Czasem ledwo wchodziłam do drzwi, a już słyszałam, jak Marek mówi do teściowej, że naczynia kupuje się do jedzenia, a nie do podziwiania. Często sprzątał mieszkanie, zanim poszedł do pracy, ale to nigdy nie wystarczało. Musiałam zabrać jedzenie do pracy, bo inaczej zniknęłoby.

Odwróciła się do mnie wtedy, a ja zauważyłam, jak jego oczy zaczerwieniły się i pobiegł do środka. Zanim poszłam do pokoju, przypadkiem zobaczyłam ją schowaną na korytarzu, szybko wysyłającą do kogoś wiadomość. Powiedziałam, że nikt was nie zmusza do natychmiastowej wyprowadzki, ale co do wyprowadzki nie ma mowy. Odwróciła się gwałtownie do teściowej i niespodziewanie uklękła, a ja widziałam, jak od czasu do czasu patrzy na mnie trudnym do opisania wzrokiem.

Natychmiast zrozumiałam, że Kasia zadzwoniła do krewnych, a kuzynka odwróciła się do mnie i powiedziała z urażeniem, że nikt nie przyznał się do wchodzenia do pokoju. Odwróciłam się do Kasi i zażądałam klucza zapasowego do sypialni. Zapytałam, do czego trzyma klucze do prywatnego pokoju i szafki na dokumenty swojej szwagierki, a ona zaprzeczyła, mówiąc, że nigdy ich nie miała. Wzięłam pęczek kluczy i szybko poszłam do pokoju, a Marek odwrócił się do żony i zapytał, jakie dokumenty wzięła do złożenia wniosku.

Okazało się, że za jego pośrednictwem Kasia zaciągnęła szybką pożyczkę na ponad dwieście tysięcy złotych od zewnętrznej grupy pożyczkowej. Zapytałam, skoro to były tylko wydatki, jak mogło nagromadzić się ponad dwieście tysięcy, a on odpowiedział, że to tylko wierzchołek góry lodowej większej tajemnicy. Mówiła, że potrzebuje dokumentów do uzupełnienia wniosku o pracę i do udowodnienia dochodów. Chciałam wiedzieć, gdzie w końcu znajduje się ponad dwieście tysięcy plus kwota, którą rodzina Marka zaoszczędziła w czasie pobytu u nas.

Prawie trzysta tysięcy złotych. Podczas gdy my z Pawłem harowaliśmy, żeby opłacić prąd, wodę, jedzenie i wszelkiego rodzaju koszty, ona zdołała zaoszczędzić prawie trzysta tysięcy, a nadal narzekała na biedę i nie dokładała się w pełni. Ktoś wysłał to do naszej służbowej grupy, a ona krzyknęła, że chcę ją doprowadzić do ostateczności. Powiedziała, że jeśli straci sto tysięcy, naprawdę nie wie, skąd weźmie więcej.

Dziesięć tysięcy to były jej całe oszczędności zbierane przez wiele miesięcy, w tym pieniądze pożyczone od kolegów. Pani Elżbieta, słysząc, że zdecydowaliśmy się pokryć koszt, szybko powiedziała, że sto tysięcy to niemało. Na początku kategorycznie odmówiła podpisania, mówiąc, że to jak zmuszanie jej do przyznania się do winy. Tego popołudnia przelałam sto tysięcy kobiecie, która straciła kaucję, bo w przeciwnym razie straciliby prawo do rezerwacji.

Dopiero gdy wszystko wyszło na jaw, odkrył, że prawie trzysta tysięcy zostało przelanych na wiele różnych kont osobistych, a ona twierdziła, że jeśli wpłacą dodatkowe sto tysięcy, to podpiszą oficjalną umowę i otrzymają mieszkanie w następnym roku. Powiedziałam jej, że miała prawie trzysta tysięcy, a do tego pożyczyła ponad dwieście, a mimo to nadal mieszkała u nich, żeby pokrywali jej codzienne posiłki. Była chciwa, ukrywała to przed mężem i wykorzystała dokumenty szwagierki do pożyczki. Kiedy dowiedziała się, że prawie trzysta tysięcy jest zagrożonych całkowitą utratą, niemal się załamała.

Powiedziała, że jest przestronne miejsce do życia, a on nie chce, tylko zmusza ją i Bartka do przeprowadzki w ciasne miejsce. Zanim odłożyła słuchawkę, niespodziewanie wspomniała o dziesięciu tysiącach, które jej zwróciliśmy za wynajem pokoju. Ja też nie wracałam do starych spraw, ale wiedziałam, że to jeszcze nie koniec.