Anna podeszła do okna i powiedziała do męża, że chce wracać do niego codziennie. Potem zobaczyła, jak Kamil przed wyjściem do matki wkłada do torby coś owiniętego w reklamówkę. Zapytała, co to takiego. Odpowiedział, że rzeczy do pracy, skinął głową, przeszedł do pokoju i włączył telewizor.

Anna poszła do kuchni, otworzyła lodówkę. Ubrał się do pracy i powiedział, że zajedzie do mamy. Podeszła do okna. O ósmej zadzwonił do Mofom.
Kamil wszedł do pokoju, wziął telefon. Anna usłyszała przez szparę: „Widzisz, do czego doszło? ”. Poszedł do pokoju.
Anna wzięła Tymka, przytuliła do piersi. Kamil poszedł do kuchni. Anna przytuliła syna, poprawiła mu koszulę, szeptała coś do ucha. Przeszedł do pokoju i włączył telewizor.
Czasem wchodził do mieszkania najedzony. Anna zapytała: „Znowu wjedziesz do matki? ”. Kamil wyszedł do pracy wcześnie.
Anna została sama z Tymkiem. Kamil wyszedł do pracy, nawet nie zaglądając do kuchni. Anna karmiła dziecko. Gdy usłyszała klucz w zamku, zadrżała.
Kamil odwrócił się do niej gwałtownie. Zapytał, czy była u matki. Powiedział, że ma dość, że zawsze jej mało. Wyszedł do pokoju i zamknął drzwi.
Anna została sama. Kamil już poszedł do pracy. Anna powiedziała do siebie: „Będę za jakieś 20 minut”. Po dwudziestu minutach rozległ się dzwonek do drzwi.
Anna otworzyła. Stał w nich mężczyzna. Przeszedł do pokoju. Odwrócił się do córki.
Powiedział, że Kamil zostawił u niego pieniądze. “Dziś wrócisz do domu wcześniej. Nie do matki, tylko do domu. ” Anna przycisnęła dłonie do piersi.
Zapytała, po co do niego dzwonił. Ojciec powiedział, że ma jeszcze trochę czasu do wieczora. Marek odłożył telefon ekranem do dołu. Anna podeszła do lodówki, otworzyła, wyjęła coś.
Ojciec powiedział, że słowa są potrzebne do życia. Kamil sam wniósł torby do kuchni. Anna naprawdę bała się zostać sama, ale z tego strachu zrobiła sobie prawo do cudzej lodówki, cudzych pieniędzy, cudzej ciszy. Ojciec powiedział: “To proszę teraz posłuchać do końca”.
Anna odwróciła głowę do okna. Ojciec powiedział do telefonu: “Do 12:00”. W jej kuchni pewnie stały jeszcze te same słoiki, które Kamil przyniósł. Marek powiedział: “Jutro do 12:00”.
Powiedział, że 3000 zł do jutra do 12:00. “Dane do przelewu Kamil zna. A jeśli jutro do 12:00 pieniędzy nie będzie, przyjadę do pani osobiście. Nie do ręki.
Prosto do Ani. Szanuję swoją matkę, w przeciwieństwie do niektórych. ” Marek podszedł bliżej do Kamila. Powiedział, że roboty jest tyle, że ręce same przypomną, co to znaczy zarobić na cudzą krzywdę.
“A teraz idź do pokoju”. Anna poszła do pokoju, w którym spał Tymek. Kamil poszedł do pracy bez pożegnania. Anna podeszła do lodówki.
Na lodówce zobaczyła kartkę. “Dane do przelewu zostawiłam na lodówce”. Anna od razu zadzwoniła do ojca. Ojciec zapytał, czy jest coś do jedzenia.
Powiedział, że nie jest zły do szpiku, Aniu. Anna przytuliła się do niego mocniej. Dawno nikt tak do niej nie mówił. Wieczorem przyszedł do łazienki z ręcznikiem.
Anna już nie wierzyła w słowa tak łatwo jak dawniej. Ojciec powiedział, że tego nie wolno wynosić do babci. Usiedli do kolacji. Anna pomyślała, że nauczyła się, że nawet w małym mieszkaniu można zostać zepchniętym w kąt, jeśli za długo się milczy.
Wieczorem podeszła do okna. Powtórzyła w myśli: „Te same co ostatnio”.


