Spokojnie złożyłam podpis i na pożegnanie bez słowa się do niego uśmiechnęłam. Byłam przekonana, że to już koniec naszej wojny. Ale on tylko patrzył na mnie z tym swoim chłodnym spojrzeniem, które znałam aż za dobrze. Przez dwadzieścia lat życia z Tomaszem nauczyłam się czytać każdy jego gest.

To nie był koniec. To był dopiero początek. „Ma pani do tego prawo?


