Zaczynamy powoli, bo wiem, że przed nami długa droga, ale najpierw muszę wam coś powiedzieć. Zmieniliśmy auto, no i widzicie, że nie mam już uchwytu na telefon, więc wybaczcie, że tak trzymam. Ale najważniejsze, że jedziemy. Ktoś tam pisał, że jak wrócimy, to co będzie?

No właśnie, wracamy do Oławy, więc spokojnie. Zresztą od wczoraj, jak jesteśmy w Oławie, to już kilka osób podeszło do mnie i mówi: “Siema, fajnie, że jesteś w Oławie”. A ja na to: “Tak, wracamy do Oławy”. I wiecie co?
To jest naprawdę miłe uczucie, bo widać, że ludzie tęsknili. Ale po drodze to się działo. Nie uwierzycie, ale ktoś nalał wody do skrzynki energetycznej i wszystko zaczęło się tam smażyć. Fajnie, że to zauważyliśmy, zanim było za późno.
No i właśnie, tak sobie jedziemy, a tu nagle widzę, że idą dziadziady do sklepu. I od razu mi się przypomniało, jak kiedyś jeździłeś do Oławy, zawsze cięło. Pamiętam to jak dziś. Andrzej dzwoni i pyta: “Radziu, jak tam droga do Oławy?
” A ja na to: “A pomalutku, niestety, remoncik w tej drodze do Oławy”. No ale jakoś jedziemy. Co do tego wszystkiego, to chciałbym wam powiedzieć, że bardzo dużo ludzi pisało do mnie, że chcieliby mieć franczyzę pod tą nazwą. I wiecie, to mnie naprawdę cieszy, bo to znaczy, że to, co robimy, ma sens.
No i przede wszystkim jest z kim rozmawiać i można do wszystkiego dochodzić tak, jak należy. Dobra, już się prawie zbliżamy do końca naszej jazdy. Muszę zaraz wrócić, bo musimy jechać do urzędu załatwiać sprawy. Ale zanim to zrobię, to wam powiem tak: wszystko się zmienia, ale my wracamy tam, gdzie nasze miejsce.
I to jest najważniejsze.


