Ryszard odwrócił się do Hajduka, a w jego głosie słychać było zimną furię. „Co to do cholery ma znaczyć? ” – warknął, mierząc mężczyznę wzrokiem. Tamten zbladł, ale nie cofnął się.

„Mamy przełącznik, szefie. Przełączyli nas z powrotem do pańskiego biura zarządu. Przystępujemy do operacji ratującej. ” Ryszard przeczytał wiadomość do końca, po czym odezwał się głucho: „Zabierz mnie do niej.
” Podszedł do łóżka, a jego kroki odbijały się echem w pustym pokoju. Pierwszy telefon był do Dawida Krajewskiego. Drugi do menedżera portfela w Bielecku Aset Management. Trzeci do instytucji finansowych, które obsługiwały jego osobiste pożyczki i gwarancje majątkowe.
Do popołudnia rozpoczęły się przygotowania do masowych korporacyjnych uroczystości żałobnych i odpraw dla interesariuszy. „To nie może czekać do jutra” – powiedział Ryszard, a jego głos opadł do warknięcia. „Ostateczny aneks do przedłużenia. Dług do kiedy?
Do jutra. ” Krajewski przeszedł do trzeciego stosu dokumentów. Robert odwrócił się do Ryszarda, a Emilia w końcu zrobiła krok do przodu. „Zastosowałam się dokładnie do pańskich instrukcji” – powiedziała cicho.
Ryszard zwrócił się do niej z pytaniem: „Do kogo? Do zewnętrznych audytorów? Nie mam do tego uprawnień. Natychmiast zadzwoń do Sary.
” Po chwili dodał: „Wracam do negocjacji z syndykatami. ” PR podszedł do Ryszarda i szepnął mu coś do ucha, ale ten tylko machnął ręką. Robert wrócił do pokoju z telefonem w dłoni, ale zamiast odpowiedzieć, odwrócił się do dyrektora. „Nie mamy nic realnego do zaprezentowania rynkowi” – rzucił oschle.
„Co do cholery z tobą nie tak? ” – Ryszard zrobił krok do przodu. Krajewski schował akta z powrotem do swojej teczki. Do ósmej rano departament prawny firmy formalnie skierował zapytania do zespołu prawnego Ryszarda.
Do popołudnia druga spółka złożyła to samo potwierdzenie. Emilia podeszła do wolnego krzesła i usiadła, czując, jak napięcie w pokoju rośnie. „Co tu się do cholery dzieje? Gdzie do diabła?
” – zawołała nagle. Robert Dąbrowski zwrócił się do działu prawnego: „Proszę odnieść się do strony trzeciej. To te same pieniądze. ” Ale Ryszard natychmiast zaprzeczył: „Gdyby to były te same pieniądze, nie spisywalibyśmy umowy.
Nie wracam do firmy. ”
Ryszard wziął do ręki długopis, ale zamiast podpisać dokumenty, wstał. W drodze do wind jego telefon zawibrował. Przeczytał wiadomość i jego twarz stężała.
„To zaprzeczenie wystarczyło, by doprowadzić go do szaleństwa” – pomyślał, ale nic nie powiedział. „Niech dane mówią same za siebie” – rzucił do Roberta. Zadzwonił do Hajduka. „Nie mam ci nic do powiedzenia.
Przekazałem wszystko aż do wczoraj. ” Ryszard wyciągnął do niego rękę, ale Hajduk cofnął się. „Dokumenty do sądu rodzinnego” – powiedział Ryszard, a jego głos drżał. Ryszard rzucił się do przodu, ale Robert go powstrzymał.
„Zmusiłaś mnie do tego układu” – wyszeptał Ryszard, patrząc na Emilię. „To czym to do cholery było? ” – zapytała, ale on nie odpowiedział. Zamiast tego wskazał na drzwi.
„Wejdź do środka na badania. ” Emilia weszła do środka. Nie poszliśmy do gabinetu zabiegowego, ale do małego prywatnego pokoju noworodkowego, przystosowanego do monitorowania postępów Nikodema. Ryszard usiadł obok łóżeczka, a jego dłonie drżały.
W pokoju było cicho. Emilia podeszła bliżej i spojrzała na małe dziecko. „Nikodem” – szepnęła. Ryszard skinął głową.
„To mój syn” – powiedział, a w jego głosie pojawiła się kruchość, której nikt wcześniej nie słyszał. „Zrobię wszystko, żeby go uratować. ” Emilia położyła dłoń na jego ramieniu. „Zaczniemy od nowa, ale tym razem uczciwie.
” Ryszard spojrzał na nią. „Przysięgam, że więcej nie będzie kłamstw. ” W korytarzu rozległy się kroki. Drzwi otworzyły się i stanął w nich Hajduk.
„Przepraszam, szefie. Mam wiadomość. ” Ryszard wstał, ale nie odwrócił się od syna. „Mów.
” Hajduk zniżył głos. „Krajewski właśnie złożył zeznania. Wszystko zapisane. ”
Ryszard westchnął, ale na jego twarzy pojawił się cień ulgi.
„Więc to koniec. ” Emilia chwyciła go za rękę. „To początek czegoś nowego. ” Ryszard skinął głową.
„Zamknijmy tę sprawę. Dla Nikodema. ” Wyszedł z pokoju, zostawiając Emilię z dzieckiem. W korytarzu zatrzymał się na chwilę.
„Powiedz reszcie, że jutro zaczynamy od nowa. Bez starych długów, bez układów. Tylko prawda. ” Hajduk skłonił się.
„Tak, szefie. ” Ryszard spojrzał na drzwi pokoju, za którymi spała jego przyszłość. I po raz pierwszy od wielu miesięcy poczuł, że oddycha pełną piersią.


