W 1942 roku, gdy wojna wisiała w powietrzu, nazistowskie Niemcy rozpoczęły jeden z najbardziej ambitnych projektów w historii lotnictwa – America Bomber. Celem było skonstruowanie bombowca dalekiego zasięgu, który mógłby dosięgnąć Stanów Zjednoczonych i zadać symboliczny cios takim miastom jak Nowy Jork. Luftwaffe zaprosiła czołowych producentów – Messerschmitta, Junkersa, Focke-Wulfa i braci Horten – do przedstawienia projektów maszyn o zasięgu 12 000 kilometrów. Najbardziej zaawansowany był Messerschmitt Me 264, choć nękały go problemy techniczne i silnikowe.

Junkers Ju 390, sześciosilnikowy kolos, miał według plotek latać w pobliżu wschodniego wybrzeża USA, ale brak na to dowodów. Horten Ho 18, futurystyczny projekt z możliwością ukrycia przed radarem, nigdy nie wyszedł poza fazę koncepcyjną. Focke-Wulf Ta 400, podobny do amerykańskiego B-29, również nie wszedł do produkcji. Ostatecznie projekt upadł z powodu przeszkód technicznych, zmieniających się priorytetów i pogarszającej się sytuacji wojennej Niemiec.
Żaden z tych bombowców nie wykonał misji bojowej, ale ich projekty zainspirowały powojenne osiągnięcia w lotnictwie. W głębi okupowanej Mandżurii kryła się jedna z najmroczniejszych tajemnic II wojny światowej – Jednostka 731. Oficjalnie nazywana Departamentem Zapobiegania Epidemii i Oczyszczania Wody, w rzeczywistości była przerażającym ośrodkiem badawczym zajmującym się eksperymentami na ludziach i wojną biologiczną. Założona w 1936 roku przez generała Shiro Ishii, jednostka opracowała śmiertelne patogeny – dżumę, cholerę, wąglik i dur brzuszny – które testowano na żywych więźniach w niewyobrażalnych warunkach.
Chińscy cywile, Sowieci, Koreańczycy, a nawet jeńcy alianccy byli celowo zarażani i poddawani wiwisekcji bez znieczulenia. Ofiary narażano też na ekstremalne zimno, odwodnienie i toksyny chemiczne. Co najmniej 3000 osób zginęło w ośrodku, a dziesiątki tysięcy innych cierpiało podczas testów terenowych. W jednym z najbardziej znanych incydentów jednostka wypuściła zarażone dżumą pchły nad chińskimi miastami, takimi jak Ningbo i Hangzhou, aby przetestować masową infekcję jako broń.
Pomimo tych okrucieństw wielu przywódców jednostki otrzymało immunitet od ścigania przez Stany Zjednoczone w zamian za swoje badania. Decyzja ta do dziś budzi kontrowersje. USAT Liberty był statkiem towarowym armii amerykańskiej zbudowanym w 1918 roku w Kearny w New Jersey. Służył podczas I wojny światowej, a potem został przywrócony do służby w czasie II wojny światowej.
W styczniu 1942 roku, podczas transportu części kolejowych i gumy z Australii na Filipiny, został storpedowany przez japoński okręt podwodny w pobliżu cieśniny Lombok. Załodze udało się przybić do brzegu w Tulamben na Bali, aby uratować ładunek, a następnie statek porzucono. W 1963 roku erupcja góry Agung spowodowała, że wrak zsunął się z plaży i osiadł na piaszczystym zboczu pod wodą, na głębokości od 5 do 30 metrów. Z biegiem lat pokrył się koralowcami i stał się domem dla ponad 400 gatunków ryb.
Dziś to jedno z najbardziej znanych miejsc nurkowych na Bali, łatwo dostępne z brzegu, oferujące możliwości dla nurków na każdym poziomie. Porsche Typ 64 zapoczątkowało coś legendarnego. To pierwszy projekt noszący nazwę Porsche, który położył podwaliny pod jedną z najbardziej kultowych marek samochodów sportowych na świecie. Zbudowany w cieniu rosnącej w siłę III Rzeszy, był opływowym pojazdem propagandowym, który miał pokazać wyższość technologiczną Niemiec.
Ferdinand Porsche zaprojektował go na potrzeby propagandowego wyścigu między Berlinem a Rzymem, symbolicznego gestu sojuszu Osi. Samochód dzielił wiele elementów z Volkswagenem Garbusem, ale podczas gdy Garbus był skromny i funkcjonalny, Typ 64 był elegancki i futurystyczny. Dzięki aluminiowemu nadwoziu w kształcie łzy, zamkniętym kołom i zamontowanemu z tyłu czterocylindrowemu silnikowi o pojemności 1 litra wyglądał jak przybyły z przyszłości. Przy niewielkiej masie osiągał prędkość ponad 140 km/h, co było imponujące jak na tamte czasy.
Jego zaawansowana aerodynamika wpłynęła na projekty Porsche na wiele lat po wojnie. Jedyny ocalały Typ 64 trafił do prywatnych kolekcji i został sprzedany na aukcji za miliony. Do dziś postrzegany jest jako przodek wszystkich samochodów sportowych Porsche. W latach 1939–1940 zbudowano tylko trzy egzemplarze; jedno przetrwało wojnę i jest uważane za matkę całej spuścizny Porsche.
Na odległej wyspie Bolszoj Tjuters na Morzu Bałtyckim, na północ od Estonii, znajduje się tajemnicza kolekcja porzuconych pojazdów wojskowych z czasów II wojny światowej. Podczas wojny wyspa służyła jako strategiczna placówka sowiecka, wykorzystywana do obrony powietrznej, komunikacji i instalacji radarowych do monitorowania ruchów niemieckich w regionie. Ze względu na izolację i surowy krajobraz odegrała istotną rolę w zabezpieczeniu wschodniego Bałtyku. Po wojnie wyspa straciła znaczenie militarne, a siły radzieckie się wycofały, pozostawiając ciężarówki, jeepy i inny sprzęt Armii Czerwonej, którego nigdy nie odzyskano.
Przez dziesięciolecia te rdzewiejące relikty były pozostawione żywiołom. Morskie wiatry, wilgotne lasy i surowy klimat powoli wtopiły je w krajobraz. Niektóre wciąż stoją zamrożone wzdłuż linii brzegowej, inne są prawie niewidoczne pod mchem i zaroślami. Dla dzisiejszych odwiedzających te ciche pozostałości stanowią potężne przypomnienie zapomnianego frontu wojny w północnej Europie.
Projekty Führermuseum i Germania były ambitnymi planami opracowanymi przez Adolfa Hitlera i jego architekta Alberta Speera podczas nazistowskiego reżimu. Miały na celu przeprojektowanie różnych miast w Niemczech i Austrii, w tym Berlina, Linzu, Monachium, Hamburga i Norymbergi, aby przekształcić je w reprezentacyjne miasta Rzeszy, które odzwierciedlałyby ideologię nazistowską i prezentowały jej potęgę. Dla Berlina Hitler przewidział monumentalne budynki, szerokie bulwary i ogromną Volkshalle, która pod względem wielkości i przepychu przewyższałaby wszystkie istniejące budowle. Plan zakładał stworzenie miasta porównywalnego do starożytnych cywilizacji, takich jak Egipt, Babilon i Rzym, przewyższającego rozmachem Londyn czy Paryż.
Projekt Germania obejmował wyburzenie istniejących struktur i budowę nowych. Był to szeroko zakrojony projekt odnowy miejskiej, mający zastąpić znaczną część Berlina monumentalnymi budynkami i szerokimi bulwarami. Oczywiście, ze względu na wybuch II wojny światowej i upadek nazistowskiego reżimu, wiele z tych planów nigdy nie zostało w pełni zrealizowanych. W 2021 roku grupa polskich badaczy historycznych zasugerowała, że w starożytnym wulkanie mogą znajdować się nazistowskie tunele, w których potencjalnie ukryto ściśle tajne dokumenty Gestapo.
Stowarzyszenie Miłośników Górnych Łużyc twierdzi, że znalazło plan tych tuneli w lokalnym archiwum w Lubaniu, mieście w południowej Polsce. Pomimo licznych prób zbadania tuneli, tylko kilka szybów prowadzących w dół do uśpionego wulkanu było dostępnych, pozostawiając wiele części nieosiągalnych. Naukowcy zauważają, że szkic przedstawia je jako schrony przeciwlotnicze, ale ich wymiary 3 na 3 metry znacznie różnią się od zwykłych schronów, które mają zwykle 160 na 180 centymetrów. Ta różnica, wraz z wysokością i szerokością tuneli, sugeruje, że mogły być przeznaczone do celów magazynowych.
Możliwość istnienia archiwum Gestapo zawierającego cenne dokumenty wynika z zeznań byłego oficera Gestapo Kurta Heinemeyera. Twierdził on, że dokumenty zostały przewiezione do pobliskiego miasta Czerwona Woda na polecenie Hansa Franka, ówczesnego gubernatora okupowanej Polski, gdzie zostały częściowo zniszczone. Badacze sugerują jednak, że niektóre z tych dokumentów trafiły do Lubania, około 17 kilometrów dalej, ukryte w wulkanie. Dlaczego przetransportowano archiwum aż z Krakowa do Czerwonej Wody, tylko po to, by je spalić?
To pozostaje tajemnicą. Bunkier Führera odegrał znaczącą rolę podczas ostatnich dni życia Adolfa Hitlera i końcowych faz wojny. Położony 8,5 metra pod ruinami Berlina, służył jako ufortyfikowana kwatera główna i rezydencja Hitlera. Zbudowany z betonowych ścian, zapewniał schronienie przed nasilającymi się radzieckimi atakami artyleryjskimi.
Wnętrze składało się z pomieszczeń mieszkalnych dla Hitlera i jego świty, sali konferencyjnej, gabinetu, jadalni i centrum łączności. Bunkier był wyposażony w systemy wentylacyjne, generatory i inne niezbędne udogodnienia. Po śmierci Hitlera 30 kwietnia 1945 roku znaczenie bunkra zmalało. Dziś nie istnieje w pierwotnej formie – został częściowo zburzony i znajduje się pod parkingiem kompleksu mieszkalnego.
Miejsce jest oznaczone tablicami historycznymi, ale większość bunkra nie jest dostępna dla zwiedzających. Co ciekawe, nad jego pozostałościami znajduje się obecnie plac zabaw dla dzieci. Ten kontrast między placem zabaw a historycznym miejscem służy jako przejmujące przypomnienie transformacji, jaką przeszedł Berlin. Według legendy pod koniec II wojny światowej naziści zapakowali do 150-metrowego pociągu 300 ton złota i inne kosztowności, w tym Bursztynową Komnatę.
Uważa się, że ukryli ten pociąg w podziemnym tunelu na terenie dzisiejszego Wałbrzycha. Legenda narodziła się, gdy miejscowy górnik zobaczył niemieckich żołnierzy wypełniających pociąg skarbami. Pociągu jednak nigdy nie odnaleziono, mimo wielu poszukiwań. Do dziś zagadka pozostaje nierozwiązana.
Kranich, czyli żuraw, był wczesnym i innowacyjnym systemem wykorzystującym dźwięk do uruchamiania automatycznych mechanizmów. Zamiast detonatorów kontaktowych lub czasowych, urządzenie to reagowało na określone częstotliwości dźwiękowe, takie jak szum silników samolotów lub rytm śrub okrętowych. Zintegrowany mikrofon pełnił funkcję czujnika podłączonego do mechanicznego lub elektronicznego obwodu aktywacyjnego. Po wykryciu rozpoznawalnego wzorca dźwiękowego system wysyłał sygnał wyzwalający reakcję.
Pozwalało to na precyzyjne wyzwalanie bez bezpośredniego kontaktu. Technologia ta była stosowana głównie w systemach do wykrywania i niszczenia statków wroga. Chociaż Kranich był przede wszystkim urządzeniem eksperymentalnym, położył podwaliny pod przyszłe technologie wykrywania akustycznego. Nawet dziś zasada ta jest wykorzystywana w zastosowaniach cywilnych, takich jak sonary i eksploracja podwodna.
Może to brzmieć jak science fiction, ale Japonia faktycznie pracowała nad mikrofalowym promieniem śmierci podczas II wojny światowej. Ta tajna broń, nazywana Ku-go, miała na celu unieruchomienie samolotów wroga poprzez zakłócenie pracy ich silników lub elektroniki za pomocą skoncentrowanego promieniowania mikrofalowego. W projekt zaangażowany był znany fizyk Sin-itiro Tomonaga, który później otrzymał Nagrodę Nobla. Koncepcja polegała na tym, że skupiona wiązka mikrofalowa mogła zapalić paliwo, zakłócić zapłon lub unieruchomić obwody elektryczne.
Testy przeprowadzono na Uniwersytecie Nihon w Tokio przy użyciu magnetronów, tej samej technologii, która później trafiła do kuchenek mikrofalowych. Według doniesień urządzenie mogło zabijać małe zwierzęta z bliskiej odległości, co wskazywało na pewien poziom skuteczności. Jednak zwiększenie jego skali okazało się niemożliwe – energia potrzebna do wpłynięcia na samolot z dużej odległości była ogromna, a energii brakowało Japonii w ostatnich latach wojny. USS Kittiwake został oddany do użytku w 1946 roku jako okręt ratowniczy klasy Chanticleer.
Mierzący około 76 metrów długości, został wyposażony do pomocy okrętom podwodnym w niebezpieczeństwie i przeprowadzania operacji ratunkowych. Przez prawie pięć dekad odgrywał istotną rolę w różnych misjach US Navy, w tym w odzyskiwaniu czarnej skrzynki z katastrofy promu kosmicznego Challenger. Wycofany z eksploatacji w 1994 roku, został przekazany rządowi Kajmanów. 5 stycznia 2011 roku został celowo zatopiony u wybrzeży Wielkiego Kajmana, aby stworzyć sztuczną rafę i miejsce do nurkowania.
Początkowo spoczywał pionowo na głębokości od 5 do 20 metrów, ale w 2017 roku został przechylony na lewą burtę przez burzę tropikalną Nate. Mimo to pozostaje popularnym miejscem do nurkowania, dostępnym dla nurków na wszystkich poziomach i domem dla różnorodnego życia morskiego. Heinkel He 162 Volksjäger był ostatnią desperacką próbą osiągnięcia przewagi powietrznej przez nazistowskie Niemcy. Myśliwiec odrzutowy zaprojektowany w ostatnich miesiącach wojny miał być produkowany szybko, tanio i w masowych ilościach, nawet przez młodych lub ledwo wyszkolonych pilotów.
Opracowany w 1944 roku w ramach programu Emergency Fighter, He 162 był odpowiedzią na niszczycielskie bombardowania niemieckich miast i przemysłu. Samolot osiągał prędkość ponad 900 km/h, co czyniło go jednym z najszybszych samolotów wojny, i był uzbrojony w dwa działka 20 mm. Produkcja była niezwykle szybka, ale także niechlujna, a użycie niestrategicznych materiałów, takich jak drewno, doprowadziło do słabości strukturalnych. Myśliwce były pospiesznie montowane i ledwie testowane, co skutkowało licznymi problemami mechanicznymi.
Niemniej jednak koncepcja była futurystyczna – mały, lekki myśliwiec odrzutowy zdolny do atakowania bombowców wroga w dużych ilościach. Teoretycznie mieli nim latać nawet członkowie Hitlerjugend, stąd nazwa „myśliwiec ludowy”. W praktyce pojawił się zbyt późno i był zbyt słaby, by stawić czoła przeważającemu liczebnie wrogowi. W kwietniu 2023 roku rzadki czołg T-34/76 z czasów II wojny światowej został wyłowiony z rzeki Don w pobliżu miejscowości Ukraińska Bujłowka w Rosji.
Odkrycia dokonali nurkowie, żołnierze z Zachodniego Okręgu Wojskowego i eksperci z Patriot Park, kompleksu historii wojskowości pod Moskwą. Czołg był zanurzony przez ponad 60 lat i prawdopodobnie został zmieciony do rzeki podczas próby przekroczenia mostu. Zbudowany w słynnej stalingradzkiej fabryce traktorów, obecnie Wołgograd, pojazd reprezentuje jeden z najbardziej kultowych modeli czołgów radzieckiej armii. Jest dziś szczególnie cenny, ponieważ większość T-34 została zniszczona we wczesnych bitwach z nazistowskimi Niemcami.
Podczas operacji odzyskiwania na powierzchnię wypłynęły dodatkowe pozostałości wojskowe, w tym pontony i pojazdy transportowe. T-34 został odnaleziony w zaskakująco dobrym stanie, a zespoły renowacyjne mają nadzieję, że będzie ponownie sprawny. Odkrycie to nie tylko ożywia namacalny rozdział historii wojennej, ale także wzmacnia rosyjskie dziedzictwo wojskowe i pamięć narodową. Komputer Z3 był niemieckim komputerem elektromechanicznym zaprojektowanym przez Konrada Zuse w 1938 roku i ukończonym w 1941.
Jest uważany za pierwszy na świecie funkcjonalny komputer programowalny. Z3 był kamieniem milowym w historii informatyki, ponieważ był pierwszym w pełni funkcjonalnym komputerem elektromechanicznym. Wykorzystywał około 2300 przekaźników i wykonywał obliczenia zmiennoprzecinkowe w arytmetyce binarnej ze słowem o długości 22 bitów. Z3 nie był prawdziwym komputerem elektronicznym, ale raczej elektromechanicznym.
Jednym z głównych ograniczeń był brak warunkowego rozgałęzienia, co oznaczało, że musiał spekulacyjnie obliczać wszystkie możliwe wyniki, aby być kompletnym w sensie Turinga. Pomimo tego ograniczenia Z3 stanowił praktyczny zestaw instrukcji do zastosowań technicznych w latach 40. Był używany głównie do obliczeń aerodynamicznych, ale niestety został zniszczony podczas nalotu bombowego na Berlin pod koniec 1943 roku. W pełni funkcjonalna replika Z3 została zbudowana w 1961 roku przez Zuse KG i jest obecnie wystawiana w Deutsches Museum w Monachium.
Weingut 1, znany również jako Weingut I, był tajnym projektem budowlanym zainicjowanym w 1944 roku. Jego celem było stworzenie podziemnego kompleksu fabrycznego w lesie Mühldorfer Hart w pobliżu Mühldorf am Inn w Górnej Bawarii. Głównym celem była produkcja silników odrzutowych dla Messerschmitta Me 262 w dziewięciopiętrowej fabryce mieszczącej się w masywnej żelbetowej kopule. W tym czasie siły alianckie zdobyły już kontrolę nad niemiecką przestrzenią powietrzną.
Podziemna sieć fabryk została pomyślana jako sposób na zapewnienie produkcji Me 262 nawet w obliczu dominacji aliantów. Łącznie do projektu zatrudniono 10 000 pracowników, z czego 8500 stanowili robotnicy przymusowi i więźniowie z sieci obozów koncentracyjnych Mühldorf. Ponad 3000 z nich straciło życie z powodu przepracowania, niedożywienia i brutalnego traktowania przez SS. Robotnicy przymusowi pracowali od 10 do 12 godzin dziennie, wykonując takie zadania jak przenoszenie żwiru i praca z betonem.
Ci, którzy zachorowali lub byli zbyt słabi, byli transportowani do Auschwitz. Serial dokumentalny „Polowanie na Hitlera” zagłębia się w fascynującą sprawę FBI, która pozostaje nierozwiązana od 70 lat, badając, czy Adolf Hitler przeżył II wojnę światową. W jednym z odcinków śledczy wyruszają na intensywną obławę, aby odkryć prawdę, badając nazistowski dom w dżungli. Zespół renomowanych badaczy, kierując się dowodami historycznymi i zeznaniami świadków, wyrusza do odległej dżungli w poszukiwaniu śladów możliwej obecności.
Nazistowski dom staje się centralnym punktem ich poszukiwań, gdy skrupulatnie badają lokalizację w poszukiwaniu wskazówek i pozostałości. Znaczenie tego śledztwa polega na ciągłych tajemnicach otaczających śmierć Hitlera, z teoriami spiskowymi sugerującymi alternatywne scenariusze, takie jak jego ucieczka do Ameryki Południowej. Wszyscy wiemy, że Hitler chciał zachować pewien styl życia, a ten dom, bez względu na to, jak bardzo jest oddalony w dżungli, miał dwie sypialnie, wykonane na zamówienie płytki i ponadprzeciętny standard życia. Czy ten dom był używany przez wysokiego rangą nazistowskiego oficera, a może nawet samego Hitlera?
Powszechnie wiadomo, że po II wojnie światowej wielu wysoko postawionych nazistów uciekło do Argentyny. Jednak wiele lat później agenci Interpolu odkryli coś, co pozostawili po sobie. 8 czerwca 2017 roku na przedmieściach Buenos Aires znaleziono ukryte przejście do tajnego pomieszczenia, w którym prawdopodobnie znajduje się największa kolekcja nazistowskich artefaktów. Podczas nalotu argentyńska policja współpracująca z Interpolem odkryła coś bardzo szczególnego.
Za pozornie niewinnie wyglądającym regałem znajdowało się tajne przejście do pomieszczenia, w którym było około 75 nazistowskich przedmiotów. Wśród nich było szkło powiększające używane przez samego Adolfa Hitlera. Przedmioty te były ukryte tak długo, że urzędnicy uważają, iż mogły zostać skradzione wysokim urzędnikom nazistowskim, a następnie sprzedane na tajnym rynku. SS Wurfkorper 361 był systemem rakietowym z końca wojny, improwizowanym przez jednostki Waffen SS.
Wykorzystywał przerobione radzieckie wyrzutnie rakietowe BM-13 Katiusza, wyposażone w niemieckie głowice bojowe i systemy napędowe. Celem było stworzenie funkcjonalnej formy artylerii rakietowej przy użyciu minimalnych zasobów. Rakiety były wystrzeliwane z prostych szyn lub montowane na ciężarówkach i miały zasięg około 6 kilometrów. Chociaż celność i osiągi były ograniczone, projekt ilustruje, w jaki sposób SS rozpoczęło opracowywanie własnej broni, niezależnej od regularnej armii.
Historycy uważają, że system był testowany tylko na małą skalę, ponieważ brakuje szczegółowych raportów na temat jego wdrożenia. Niektóre źródła sugerują, że był to raczej projekt polityczny niż praktyczna innowacja wojskowa. Ostatecznie SS Wurfkorper 361 po wojnie po cichu zniknął w zapomnieniu. W tajnych salach Bletchley Park brytyjscy łamacze kodów zbudowali Colossusa – pierwszy na świecie programowalny komputer elektroniczny.
Opracowany w latach 1943–44, Colossus miał za zadanie złamać skomplikowany szyfr Lorenza używany przez niemieckie dowództwo, jeszcze bardziej zaawansowany niż słynna Enigma. Inżynier Tommy Flowers zaproponował radykalne rozwiązanie – całkowicie elektroniczny system oparty na lampach próżniowych, który mógł analizować zakodowane wiadomości z błyskawiczną prędkością. Colossus Mark II został uruchomiony w lutym 1944 roku i odegrał kluczową rolę w rozszyfrowywaniu niemieckich komunikatów przed D-Day. Dzięki 2500 lampom próżniowym i prędkości 5000 znaków na sekundę maszyna była rewolucyjna.
Projekt był jednak tak tajny, że po wojnie maszyny zostały zdemontowane, a ich istnienie ukryto. Dopiero w latach 70. historia Colossusa wyszła na jaw – bezprecedensowe osiągnięcie, które przez dziesięciolecia pozostawało w cieniu. SS Empire Heritage był brytyjskim tankowcem zbudowanym w 1930 roku przez Armstrong Whitworth and Co w Newcastle upon Tyne.
Pierwotnie nazwany Tafelberg, statek został zarekwirowany przez brytyjskie Ministerstwo Transportu Wojennego podczas II wojny światowej i przemianowany na Empire Heritage. Przewoził ważne dostawy ropy naftowej przez Atlantyk – niebezpieczne zadanie podczas bitwy o Atlantyk. 8 września 1944 roku, w drodze z Nowego Jorku do Liverpoolu, przewożąc paliwo i zbiorniki Sherman, został storpedowany u wybrzeży hrabstwa Donegal przez niemiecki okręt podwodny U-482. Statek szybko zatonął, zabijając 113 osób, w tym załogę i pasażerów.
Dziś wrak spoczywa na głębokości około 66 metrów i jest uważany za grób wojenny. Mina gąsienicowa Goliat wyglądała jak zabawkowy czołg, ale w rzeczywistości była przerażającą bronią. Te małe, zdalnie sterowane pojazdy gąsienicowe zostały zaprojektowane do dostarczania materiałów wybuchowych pod cele wroga, a następnie detonacji z bezpiecznej odległości. Opracowany przez Borgward we wczesnych latach 40.
, Goliat przenosił od 60 do 100 kg materiałów wybuchowych. Wczesne modele wykorzystywały silniki elektryczne, ale późniejsze wersje były wyposażone w silniki benzynowe, co zwiększało ich niezawodność. Przewodowy pilot zdalnego sterowania dawał operatorowi pełną kontrolę nad sterowaniem i detonacją. Teoretycznie idealnie nadawał się do walki w mieście i na umocnionych pozycjach.
Można było wjechać Goliatem pod czołg lub do bunkra i wysadzić go bez narażania życia żołnierzy. Niektóre modele były opancerzone, ale zapewniało to niewielką ochronę przed ogniem karabinów maszynowych lub artylerii. Kabel łączący Goliat z operatorem był również podatny na uszkodzenia, często stając się słabym punktem systemu w bitwie. Goliath był używany we Włoszech, na froncie wschodnim i podczas D-Day, ale jego niska prędkość, podatność na ataki i wysokie koszty ograniczyły jego sukces.
Mimo to wyprodukowano ich ponad 7000. Był to bardzo wczesny prekursor współczesnych dronów wojskowych. Turyści odwiedzający mikronezyjski archipelag Palau często trafiają na ślady zapomnianej wojny. Jednym z takich odkryć było odnalezienie przez kajakarzy wraku japońskiego samolotu zwiadowczego Aichi E13A, leżącego do góry nogami w korycie rzeki, z rozpostartymi skrzydłami, jakby wciąż czekał na swoją ostatnią misję.
Wrak jest teraz porośnięty mchem i koralowcami, płynnie wtapiając się w bujny tropikalny krajobraz Palau. Podczas gdy dziś miejsce to jest spokojne, Palau było niegdyś sceną intensywnych walk między siłami japońskimi i alianckimi, szczególnie wokół wyspy Peleliu. Odkrycie samolotu nie jest niczym wyjątkowym – Palau jest gospodarzem ponad 60 wraków wojennych rozrzuconych po morzach, dżunglach i jaskiniach. Niedaleko rzeki znajduje się inny, prawie nienaruszony japoński myśliwiec ukryty w jaskini na wyspie Babeldaob, obecnie popularnym miejscu do nurkowania.
Wraki te są częścią tak zwanej „zaginionej floty Wysp Skalistych” i każdego roku przyciągają tysiące nurków i miłośników historii. Dzięki bogatemu podwodnemu dziedzictwu Palau jest powszechnie uznawane za światową stolicę nurkowania wrakowego. Horten Ho 229 był niemieckim prototypem myśliwca-bombowca zaprojektowanym przez Reymara i Waltera Hortenów podczas II wojny światowej. Jest często nazywany pierwszym bombowcem stealth ze względu na cechy konstrukcyjne, które czyniły go mniej widocznym dla radarów niż konwencjonalne samoloty.
Ho 229 był latającym skrzydłem, co oznaczało, że nie miał zbędnych powierzchni sterowych, co pomagało zmniejszyć opór powietrza i widoczność na radarze. Został opracowany w odpowiedzi na zapotrzebowanie niemieckiego ministerstwa lotnictwa na bombowiec zdolny do przenoszenia bomb o masie 1000 kg na odległość 1000 km z prędkością 1000 km/h. Dodatkowo samolot mógł osiągnąć wysokość 15 000 metrów i był napędzany dwoma silnikami odrzutowymi, a jego skrzydła miały kształt delty. Ho 229 miał być szybkim bombowcem, zdolnym do przenoszenia znacznego ładunku na duże odległości.
Jednak samolot nigdy nie został wprowadzony do służby i zbudowano tylko kilka prototypów. Powody, dla których nie wszedł do produkcji, są różne i obejmują koniec wojny, wyzwania techniczne i zmieniające się priorytety ministerstwa lotnictwa. Niewidzialność Ho 229 wynikała z konstrukcji latającego skrzydła, która eliminowała ogon mogący odbijać fale radiowe, czyniąc go niemal niemożliwym do wykrycia przez radar. Gdy nacierające siły alianckie przejęły niemieckie lotniska i fabryki, natknęły się na pozostałości nietoperzopodobnego bombowca odrzutowego.
Pokryty karbonem i sklejką, został zaprojektowany tak, aby był trudniejszy do wykrycia przez radar, co czyni go prawdopodobnie pierwszym na świecie samolotem stealth. Jego unikalny kształt, przypominający mieszankę Snowspeedera z Gwiezdnych Wojen i samolotu szpiegowskiego U-2, charakteryzował się skrzydłami wygiętymi do tyłu pod ostrym kątem. Taka konstrukcja pozwalała samolotowi omijać instalacje radiowe i latać niezauważonym. Horten Ho 229 nie tylko posiadał zdolności stealth, ale także wykazywał wyjątkowe osiągi.
Szybkość i zwinność myśliwca odrzutowego sprawiały, że był to potężny samolot, który przewyższał swoje odpowiedniki. Bracia Horten przewidzieli jego potencjał nie tylko jako myśliwca, ale także jako bombowca. Mieli nadzieję wyposażyć samolot w jednotonową bombę, a nawet rozważali uzbrojenie go w niekierowane rakiety do atakowania bombowców wroga. USS Lexington, znany również jako Lady Lex, zajmuje ważne miejsce w historii wojen morskich.
Jako jeden z kultowych lotniskowców Stanów Zjednoczonych odegrał kluczową rolę w II wojnie światowej. Brał udział w niemal każdej ważnej operacji na Oceanie Spokojnym. Eskadry samolotów brały udział w intensywnych walkach powietrznych, z powodzeniem niszcząc 372 samoloty wroga w powietrzu i dodatkowe 475 na ziemi. Miało to ogromny wpływ na wynik różnych konfrontacji i zapewniło istotne wsparcie siłom alianckim.
W 2018 roku okręt został odnaleziony na Morzu Koralowym, około 800 km od wschodniego wybrzeża Australii. Chociaż okręt odegrał kluczową rolę, został zatopiony w maju 1942 roku, aby zapobiec wpadnięciu w ręce wroga. Odkrycie statku w stosunkowo dobrym stanie stanowiło niezwykłe osiągnięcie w dziedzinie archeologii morskiej. Znalezienie schronu przeciwbombowego z czasów II wojny światowej w budynku mieszkalnym po przeszukaniu starej szafy jest dość niezwykłe.
Tak właśnie stało się, gdy pewna kobieta, Mia Grey, porządkowała spiżarnię w swoim mieszkaniu i dokonała życiowego odkrycia. Podczas II wojny światowej stolica Szkocji, Edynburg, była bombardowana dziesiątki razy. W tym czasie wbudowano kilka schronów. Większość z nich umieszczono na dziedzińcach i w ogrodach.
Schron, który znalazła Mia, znajdował się w nietypowym miejscu, a mianowicie w budynku mieszkalnym. W schronie znajdowały się piętrowe łóżka, znaki i wzmocniony sufit. Horten Ho 18 był śmiałym, ale niedokończonym projektem z ostatnich lat wojny. Zaprojektowany przez innowacyjnych braci Horten, był to samolot z napędem odrzutowym o zaawansowanej konstrukcji latającego skrzydła, radykalnie wyprzedzając swoje czasy.
Samolot ze skrzydłem latającym nie ma tradycyjnego kadłuba i ogona – wszystko jest zintegrowane w jedną szeroką powierzchnię aerodynamiczną. Taka konstrukcja zmniejsza opór powietrza, poprawia wydajność i utrudnia wykrycie samolotu za pomocą konwencjonalnego radaru. Bracia Horten zbudowali już udane samoloty testowe, takie jak Ho 229, wczesny prekursor nowoczesnej technologii stealth. Ho 18 był wyposażony w sześć silników odrzutowych umieszczonych w skrzydłach, zdolnych do lotu z prędkością ponad 1000 km/h i zasięgiem ponad 7000 km.
Miał to być strategiczny bombowiec dalekiego zasięgu. Po wojnie plany konstrukcyjne i pozostałe komponenty trafiły w ręce aliantów. Innowacyjny kształt samolotu i jego potencjał w zakresie niewidzialności stały się inspiracją dla późniejszych projektów, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Związku Radzieckim. Najbardziej znanym przykładem jest amerykański bombowiec stealth B-2 Spirit.
Spośród wszystkich niezwykłych broni opracowanych podczas II wojny światowej, bomba nietoperzowa była prawdopodobnie najdziwniejsza. Pod kryptonimem Projekt X-Ray Stany Zjednoczone opracowały plan zrzucenia tysięcy nietoperzy wyposażonych w małe ładunki napalmowe na japońskie miasta. Pomysł wyszedł od amerykańskiego dentysty Lytle’a S. Adamsa, który w 1942 roku zaproponował, aby meksykańskie nietoperze ogoniaste przenosiły bomby zapalające z zegarem.
Nietoperze miały zostać zrzucone nad obszarami wiejskimi i, kierując się instynktem, zagnieździć się na strychach i dachach drewnianych budynków, a następnie po opóźnionej detonacji wywołać pożary. Co zaskakujące, projekt uzyskał pełną aprobatę wojskową. Testy przeprowadzono w bazie w Nowym Meksyku, ale podczas jednej z prób niektóre nietoperze uciekły i przypadkowo spaliły hangar oraz samochód generała. W 1944 roku program został zarzucony, ponieważ uwaga skupiła się na bombie atomowej.
Zwodowany w 1931 roku przez Newport News Shipbuilding and Dry Dock Company, SS President Coolidge był jednym z największych statków pasażerskich, jakie kiedykolwiek zbudowano w USA. Obsługiwany przez Dollar Steamship Lines, oferował luksusowe kabiny, baseny ze słoną wodą i wyśmienitą kuchnię na trasie między San Francisco a Azją. Wraz z nadejściem II wojny światowej Departament Wojny Stanów Zjednoczonych zarekwirował statek w 1941 roku i przekształcił go w transport wojskowy zdolny do przewozu do 5000 żołnierzy. 6 października 1942 roku President Coolidge wypłynął z San Francisco do Espiritu Santo w Nowych Hebrydach, obecnie Vanuatu.
26 października 1942 roku, nieświadomy nowo postawionych amerykańskich min morskich, statek uderzył w dwie miny podczas wpływania do kanału Segond. Kapitan Henry Nelson zdołał uziemić statek, umożliwiając bezpieczną ewakuację prawie wszystkich osób na pokładzie. Spośród ponad 5000 członków załogi życie straciły tylko dwie osoby – strażak Robert Reid i kapitan Elwood J. Euart, który bohatersko powrócił, aby ratować uwięzionych żołnierzy.
Wrak leży obecnie na lewej burcie na głębokości od 21 do 73 metrów. W 1983 roku miejsce to zostało uznane przez rząd Vanuatu za chroniony rezerwat morski. Nurkowie mogą odkrywać mnóstwo zachowanych artefaktów, sprzętu wojskowego i słynnej porcelanowej płaskorzeźby znanej jako Lady. Panzerzug, czyli niemiecki pociąg pancerny, był jedną z najbardziej imponujących i niekonwencjonalnych broni w nazistowskim arsenale.
Te stalowe behemoty łączyły siłę ognia pojazdów opancerzonych z mobilnością kolei, służąc jako toczące się fortece uzbrojone, opancerzone i zdolne do transportu żołnierzy i czołgów. Oparte na XIX-wiecznych ideach, pociągi te zostały ożywione przez machinę wojenną Hitlera, zwłaszcza na rozległym i niestabilnym froncie wschodnim, gdzie koleje miały kluczowe znaczenie dla linii zaopatrzeniowych. Panzerzüge zostały stworzone przez wzmocnienie istniejących lokomotyw i wagonów grubym stalowym poszyciem, aby były odporne na broń palną, materiały wybuchowe, a nawet broń przeciwpancerną. Były wyposażone w działa przeciwlotnicze, karabiny maszynowe, wieżyczki czołgowe i ciężką artylerię, często montowane na obrotowych platformach.
Niektóre pociągi miały wagony dowodzenia, zwiadowcze lub przeciwlotnicze, funkcjonujące jako w pełni mobilne formacje bojowe. Inne przewoziły czołgi lub piechotę gotową do rozmieszczenia w strategicznych punktach. Szczególnie w Polsce, na Bałkanach i w Związku Radzieckim odgrywały ważną rolę w tłumieniu oporu i ochronie ważnych połączeń kolejowych. Poza siłą bojową miały ogromny wpływ psychologiczny – były symbolem nazistowskiej dominacji na torach.
Głęboko na libijskiej pustyni odkryto jeden z najbardziej zdumiewających reliktów II wojny światowej. Pokryty piaskiem pojazd należący do brytyjskiej Long Range Desert Group (LRDG). Ta elitarna jednostka została utworzona w 1940 roku w celu prowadzenia rozpoznania i nalotów za liniami wroga w Afryce Północnej. Działając z dala od łańcuchów dostaw, polegali na specjalistycznej nawigacji i mocno zmodyfikowanych pojazdach, aby przetrwać trudną pustynię.
Porzucony pojazd został odnaleziony kilkadziesiąt lat później w niemal idealnym stanie. Prawdopodobnie pozostawiony po nieudanej misji z powodu awarii mechanicznej lub braku paliwa. Dzięki suchemu klimatowi był wyjątkowo dobrze zachowany, wraz z przedmiotami osobistymi, zapasami i bronią. Co zadziwiające, nawet oryginalne opony pozostały nienaruszone, a mapy z odręcznymi notatkami wciąż znajdowały się w schowku, jakby załoga mogła wrócić w każdej chwili.
Typowa dla Chevrleta 30-cwt ciężarówka została przystosowana do pustyni z dodatkowymi zbiornikami paliwa, pojemnikami na wodę, radiami i karabinami maszynowymi. Znalezisko podkreśla izolację i ryzyko związane z tymi misjami, w których nawet drobne niepowodzenia mogły okazać się śmiertelne w bezlitosnym pustynnym słońcu. Czołg Panther był czołgiem średnim używanym przez nazistowskie Niemcy podczas II wojny światowej. Miał być odpowiednikiem radzieckiego T-34 i zastąpić czołgi Panzer III i Panzer IV.
Panther jest często uważany za jeden z najlepszych czołgów II wojny światowej ze względu na doskonałe połączenie siły ognia, mobilności i ochrony. Posiadał nachylony pancerz, potężne działo główne 7,5 cm i dobrą mobilność. Panther po raz pierwszy wziął udział w bitwie pod Kurskiem w 1943 roku. Czołg miał jednak pewne problemy.
Wczesne modele cierpiały z powodu problemów mechanicznych i niezawodności, a podczas bitwy pod Kurskiem więcej Panther zginęło z powodu awarii silnika niż działań wroga. Czołg miał również zasadniczy problem z celownikiem strzelca, co utrudniało szybkie lokalizowanie celów. Jego możliwości bojowe wpłynęły na rozwój cięższych czołgów przez aliantów, takich jak radziecki IS-2 i amerykański Pershing. Warto odnotować, że Panther został zdobyty przez oddziały wroga przy kilku okazjach.
Siły rosyjskie zdobyły kilka Panther i użyły ich przeciwko nazistom na froncie wschodnim. Zostały one jednak porzucone ze względu na ich złożoność i trudności w naprawie. Podczas tajnej wizyty w Finlandii z okazji 75. urodzin marszałka Carla Gustava Mannerheima, sam Adolf Hitler został przypadkowo uchwycony na tajnym nagraniu audio.
Bez wiedzy Hitlera technik dźwięku o nazwisku Thor Damen zdołał nagrać pierwsze 11 minut prywatnej rozmowy między Hitlerem a Mannerheimem. Nagranie to jest jedynym znanym przypadkiem, w którym Hitler mówi w sposób nieformalny i poza protokołem. Na taśmie Hitler dominuje w rozmowie, podczas gdy inni przy stole, w tym Mannerheim, prezydent Risto Ryti i generał feldmarszałek Wilhelm Keitel, w dużej mierze milczą. Hitler omawia niepowodzenie operacji Barbarossa, włoskie porażki w Afryce Północnej, inwazję na Jugosławię i Grecję, swoje zaskoczenie zdolnością Związku Radzieckiego do produkcji czołgów oraz obawy dotyczące rumuńskiego wydobycia ropy naftowej.
W rozmowie wyjaśnia Mannerheimowi, dlaczego atak na Rosję nie poszedł zgodnie z planem. Przyznaje, że nie był dobrze przygotowany i nie docenił siły Rosji. Hitler został również przyłapany na kłamstwie dotyczącym liczby czołgów w Armii Czerwonej. Po 11 minutach strażnicy SS Hitlera odkryli nagranie Damena i zaczęli mu grozić.
Czołg Maus, znany również jako Panzerkampfwagen VIII Maus, był superciężkim czołgiem opracowanym przez nazistowskie Niemcy podczas II wojny światowej. Miał być największym i najsilniej opancerzonym czołgiem, jaki kiedykolwiek zbudowano. Zbudowano jednak tylko dwa prototypy i żaden z nich nie brał udziału w walkach. Dziś jeden z tych prototypów jest wystawiany w muzeum czołgów Kubinka pod Moskwą w Rosji.
Czołg był cudem techniki, ważącym około 188 ton, z wyjątkowo grubym pancerzem, w niektórych miejscach do 220 mm. Był napędzany potężnym silnikiem o mocy 1200 koni mechanicznych, co pozwalało mu osiągnąć prędkość maksymalną około 21 km/h. Po wojnie pozostały prototyp Maus został przechwycony przez Związek Radziecki i wysłany do muzeum czołgów Kubinka, gdzie pozostaje na wystawie. Ogromny rozmiar i zaawansowana technologia sprawiają, że jest on urzekającą atrakcją dla odwiedzających zainteresowanych historią wojskowości.
Chociaż czołg nigdy nie osiągnął zamierzonego celu bojowego, sam jego widok wystarczy, by wywołać podziw. Zupełnym przypadkiem, podczas zawodów w harpunnictwie w Morzu Adriatyckim u wybrzeży Chorwacji, odnaleziono samolot Junkers Ju 87. Nurkowie odnaleźli go we wrześniu 2014 roku i dzięki temu przeszli do historii. Junkers Ju 87 był zarówno bombowcem nurkującym, jak i samolotem ataku naziemnego.
Gdy wykonywał nurkowanie, można było usłyszeć przerażający dźwięk przypominający syrenę, który wprawiał ludzi na ziemi w wielkie przerażenie. Samolot znaleziono stojący na dnie morza na głębokości około 28 metrów. Jak na samolot, który znajdował się w oceanie przez dziesiątki lat, jest on nadal prawie całkowicie nienaruszony. Co więcej, nie wygląda jak wrak.
Schienenzeppelin był niezwykłym eksperymentalnym pojazdem szynowym opracowanym na początku lat 30. XX wieku przez inżyniera Franza Krukenberga. W przeciwieństwie do tradycyjnych pociągów, ten futurystyczny prototyp wykorzystywał potężny silnik lotniczy z tylnym śmigłem. Rama pojazdu została w większości wykonana z lekkiego aluminium i miała kształt zapewniający maksymalną aerodynamikę.
21 czerwca 1931 roku Schienenzeppelin osiągnął prędkość 230 km/h na trasie między Hamburgiem a Berlinem. Był to rekord prędkości kolejowej, który utrzymał się przez dziesięciolecia. Chociaż konstrukcja była rewolucyjna, nigdy nie została wprowadzona na szeroką skalę. Obawy dotyczące bezpieczeństwa, hałasu i praktyczności sprawiły, że preferowano pociągi elektryczne i spalinowe.
Niemniej jednak projekt ten pozostaje wizjonerskim kamieniem milowym w historii kolei i nadal inspiruje miłośników pociągów i inżynierów na całym świecie. Najbardziej przerażająca torpeda wojny – tytuł ten należy do japońskiej torpedy Typ 93, nazywanej przez aliantów Long Lance. Wykorzystywała ona powietrze wzbogacone tlenem zamiast sprężonego powietrza. Mogła osiągać prędkość ponad 90 km/h.
Miała zasięg 40 km i przenosiła około 500 kg ładunku wybuchowego. Japońskie niszczyciele i krążowniki używały jej z niszczycielskim skutkiem w bitwach takich jak Savo Island i Guadalcanal. Nie pozostawiała śladów bąbelków, dzięki czemu była prawie niewidoczna aż do momentu uderzenia. W miarę osłabiania się pozycji Japonii opracowano jeszcze bardziej śmiercionośne wersje, takie jak Kaiten, załogowa torpeda samobójcza.
W 1944 roku zmodyfikowane torpedy Typ 93 zostały wyposażone w kokpit i większą głowicę bojową o masie 1300 kg. Piloci kierowali je bezpośrednio na statki wroga w atakach typu kamikaze. Wystrzeliwane z okrętów podwodnych torpedy Kaiten czasami udawało się zatopić statki takie jak USS Mississinewa. Podczas II wojny światowej Stany Zjednoczone stanęły w obliczu poważnego niedoboru stali, co skłoniło do poszukiwania alternatywnych materiałów do budowy statków.
Beton okazał się realną opcją, co doprowadziło do budowy 24 betonowych statków przez McCloskey and Company w Tampie na Florydzie, począwszy od lipca 1943 roku. Te tak zwane statki McCloskeya zostały wykonane z żelbetu, betonu wzmocnionego stalową siatką, dzięki czemu były zaskakująco mocne i zdatne do żeglugi. Dwa z tych statków, SS David O. Saylor i SS Vitruvius, wzięły udział w lądowaniu w D-Day.
Pozostałe służyły głównie jako statki transportowe i szkoleniowe na południowym Pacyfiku. W grudniu 1948 roku dziewięć okrętów McCloskeya zostało zatopionych u wybrzeży Kiptopeke Beach w stanie Wirginia, by utworzyć falochron chroniący terminal promowy Little Creek-Cape Charles. Statki leżą w rzędzie. Niektóre częściowo wystają z wody, chroniąc dok przed trudnymi warunkami w zatoce Chesapeake.
Raupenschlepper Ost, czyli RSO, był praktyczną odpowiedzią nazistowskich Niemiec na jedną z największych przeszkód na froncie wschodnim – błoto. Nie był to pojazd bojowy ani cud techniki, lecz wytrzymały ciągnik gąsienicowy, który dosłownie utrzymywał Wehrmacht w ruchu. Opracowany przez Steyr-Daimler-Puch i wprowadzony w 1942 roku po katastrofalnej pierwszej rosyjskiej zimie, RSO został zaprojektowany w jednym celu – aby jeździć tam, gdzie nic innego nie mogło. Dzięki gąsienicom, dużemu prześwitowi i zamkniętej kabinie mógł z łatwością poruszać się po śniegu, błocie i gruzach.
Holował działa przeciwpancerne, dostarczał zaopatrzenie do odizolowanych jednostek, odzyskiwał utknięte pojazdy, a w niektórych wariantach był nawet uzbrojony w wyrzutnie rakiet lub działa przeciwlotnicze. Jego prostota sprawiała, że produkcja była stosunkowo tania i szybka, co miało kluczowe znaczenie w późniejszych latach wojny. Dzięki podstawowej technologii często można go było naprawić w terenie przy ograniczonych zasobach. RSO były używane nie tylko na froncie wschodnim, ale także we Włoszech i na Bałkanach.
Nawet po wojnie niektóre modele nadal służyły rolnikom i ekipom naprawczym przez lata. Były powolne, ale niezwykle niezawodne. Do końca wojny zbudowano ich dziesiątki tysięcy i służyły na niemal wszystkich frontach. Na odległej, surowej wyspie Shikotan, części łańcucha kurylskiego między Japonią a Rosją, wciąż leżą porzucone, rdzewiejące japońskie czołgi z czasów II wojny światowej.
Pojazdy te były niegdyś częścią japońskich sił obronnych stacjonujących tam w celu utrzymania kontroli nad Pacyfikiem. W sierpniu 1945 roku, tuż przed oficjalnym zakończeniem wojny, Związek Radziecki rozpoczął kampanię wojskową mającą na celu przejęcie Kurylów. Zaciekłe walki wybuchły na Shikotan jako część tej szerszej radzieckiej ofensywy przeciwko Japonii. Wkrótce po kapitulacji Japonii wojska wycofały się, pozostawiając swój sprzęt.
Od tego czasu wyspa pozostaje w większości opuszczona, a czołgi pozostawiono na łaskę czasu i pogody. Pokryte mchem i krzewami, stoją jako ciche przypomnienie dawno zapomnianej bitwy na dalekim północnym wschodzie Azji. Dla historyków wojskowości i żądnych przygód podróżników Shikotan oferuje fascynujące muzeum pod gołym niebem, w którym natura przeplata się z historią. Sztafeta z pochodnią olimpijską, jaką znamy dzisiaj, powstała w nazistowskich Niemczech.
Została wprowadzona na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie w 1936 roku i była wykorzystywana przez nazistowski reżim jako środek do promowania ich ideologii i przedstawiania fałszywego obrazu pokojowych Niemiec. Sztafeta była starannie zaaranżowanym narzędziem propagandowym mającym na celu połączenie Niemiec ze starożytnymi imperiami i stworzenie poczucia ciągłości historycznej. Wydarzenie to było wzorowane na podobnym wydarzeniu, które miało miejsce w 80 roku p. n.
e. w Atenach. Carl Diem, były niemiecki olimpijczyk zaangażowany w organizację Igrzysk Olimpijskich w Berlinie, zaprojektował sztafetę, aby wywołać poczucie starożytnej tradycji i połączyć ją z obecną partią nazistowską. Pomysł ten spodobał się nazistowskim propagandystom, którzy wykorzystali sztafety z pochodniami i wiece, aby przyciągnąć głównie młodych Niemców do ruchu nazistowskiego.
W sztafecie wzięło udział 3422 osoby, a każda z nich pokonała dystans 1000 metrów na trasie z miejsca starożytnych igrzysk olimpijskich w Olimpii w Grecji do Berlina. Podczas przekazywania pochodnia przemierzała różne lokalizacje, zanim dotarła do miejsca docelowego. Punktem kulminacyjnym było zapalenie znicza olimpijskiego na stadionie, symbolizujące rozpoczęcie igrzysk. Naziści byli zafascynowani tajnymi stowarzyszeniami, UFO i mistycznymi źródłami energii.
Jeśli istoty pozaziemskie odwiedziły starożytną Sumerię, dlaczego naziści nie mogli ich znaleźć? Książka zatytułowana „The Coming Race” została opublikowana anonimowo w maju 1871 roku. „The Coming Race” obraca się wokół narratora, który odkrywa ukryty podziemny świat zamieszkany przez anielskie istoty. Zaprzyjaźnia się z jedną z nich, która prowadzi go przez miasto przypominające starożytną egipską architekturę.
Społeczeństwo to rozwija się dzięki zaawansowanej technologii, a ich najpotężniejszym narzędziem jest wszechobecna substancja zwana Vril. Płyn ten jest ukrytym źródłem energii, które zaawansowani duchowo mieszkańcy mogą okiełznać poprzez trening siły woli, w zależności od ich budowy genetycznej. To mistrzostwo daje im dostęp do niezwykłej mocy, którą mogą kontrolować do woli. Powiązanie Czarnego Słońca z okultyzmem można prześledzić wstecz do niemieckiej powieści z 1991 roku zatytułowanej „The Black Sun of Tashi Lhunpo”, autorstwa pseudoanonimowego autora Russella McClouda.
Symbol Czarnego Słońca reprezentuje mistyczne źródło energii uważane za odmładzające rasę aryjską. Inwazja na Nowy Sad była operacją wojskową przeprowadzoną przez siły zbrojne Węgier podczas II wojny światowej. Wojska zajęły Nowy Sad po inwazji Osi na Jugosławię. W wyniku tej operacji zginęło od 3 do 4 tysięcy Serbów, Żydów i Romów.
W 1971 roku słynny rzeźbiarz Jovan Soldatović zbudował pomnik, który upamiętnia tysiące ofiar. Zbudowany nad brzegiem Dunaju, pomnik ma przedstawiać matkę, ojca i dwoje dzieci. Jednak z daleka postacie te bardziej przypominają kosmitów niż ludzi. Na długo przed powstaniem japońskiego Shinkansena czy niemieckiego Transrapidu, niemiecki inżynier Hermann Kemper zaproponował pociąg, który unosiłby się nad torami dzięki sile magnetycznej.
W latach 30. XX wieku jego koncepcja wzbudziła duże zainteresowanie w ramach szeroko zakrojonych ambicji technologicznych III Rzeszy – nie jako projekt wojskowy, ale jako symbol postępu i nowoczesnej wizji. W 1934 roku Kemper opatentował system wykorzystujący odpychanie elektromagnetyczne. Dzięki aktywacji cewek wzdłuż torów prądem przemiennym pociąg mógł unosić się i poruszać bez dotykania szyn.
Ministerstwo Lotnictwa sfinansowało działający prototyp, który został przetestowany na obszarach wiejskich Niemiec pod koniec lat 30. Chociaż nie osiągnął on prędkości ani wydajności dzisiejszych maglevów, udowodnił, że lewitacja magnetyczna jest technicznie wykonalna, wyprzedzając swoje czasy o dziesięciolecia. W końcu uwaga skupiła się na innych technologiach, a projekt Kempera utknął w martwym punkcie. Jednak jego wynalazek pozostał źródłem inspiracji, a kilkadziesiąt lat później kraje takie jak Japonia i Niemcy ożywiły i udoskonaliły te koncepcje, przekształcając je w nowoczesne systemy szybkiej kolei.
Podczas II wojny światowej Wielka Brytania opracowała radar H2S, pierwszy na świecie radar do mapowania terenu z powietrza, aby pomóc bombowcom w dokładniejszym lokalizowaniu celów. Wprowadzony w 1943 roku, umożliwił bombowcom Royal Air Force, takim jak Halifax i Lancaster, widzenie terenu przez chmury i ciemność. Radar emitował impulsy, które odbijały się od miast, rzek i linii brzegowych. Odbicia te były wyświetlane na ekranie katodowym w kokpicie, zapewniając podstawową, ale użyteczną mapę terenu.
Dzięki H2S samoloty mogły nawigować i identyfikować cele bombardowań z większą dokładnością, co było szczególnie przydatne podczas nocnych nalotów na miasta takie jak Hamburg i Berlin. Jednak tajemnica nie pozostała długo tajemnicą. W lutym 1943 roku bombowiec Stirling wyposażony w ten system został zestrzelony nad Holandią. Niemcy odzyskali urządzenie i wkrótce opracowali FuG 350 Naxos, wykrywacz radarowy zdolny do namierzania sygnałów H2S.
Oznaczało to zarówno skok technologiczny, jak i nową słabość. Zbudowany w 1938 roku przez Mitsubishi dla Toyo Kaiun Kisen Kaisha, Fujikawa Maru był pierwotnie chłodniczym statkiem towarowym obsługującym trasy między Ameryką Południową a Indiami. W grudniu 1940 roku został zarekwirowany przez Cesarską Japońską Marynarkę Wojenną i przekształcony w statek pomocniczy do transportu samolotów. Był uzbrojony w 15 cm działa odzyskane ze starszych okrętów wojennych i służył głównie do przewozu samolotów i zaopatrzenia przez Pacyfik.
Fujikawa Maru brał udział w kilku operacjach, w tym w bitwie o Midway i misjach na Aleutach, Rabaulu, Tarawie i Wyspach Marshalla. We wrześniu 1943 roku został uszkodzony przez torpedę z USS Permit, a w grudniu ponownie przez naloty. Za każdym razem został naprawiony. 17 lutego 1944 roku, podczas operacji Hailstone, zmasowanego ataku US Navy na lagunę Truk, okręt był zakotwiczony w pobliżu wyspy Eten.
Został trafiony torpedą z samolotu wystrzelonego z USS Bunker Hill, doznając poważnych uszkodzeń. Następnego dnia został ponownie zaatakowany przez samoloty z USS Essex i Monterey i zatonął 18 lutego 1944 roku. Wrak spoczywa w pozycji pionowej na głębokości od 33 do 40 metrów w lagunie Chuuk. Nurkowie mogą eksplorować jego ładownie, w których nadal znajdują się zdemontowane myśliwce Mitsubishi A6M Zero i rzadki A5M Claude, uważany za jedyny zachowany na świecie.
Wrak jest pokryty żywymi koralowcami i gąbkami oraz otoczony kwitnącym życiem morskim. Blohm & Voss BV 238 był największym samolotem kiedykolwiek zbudowanym przez nazistowskie Niemcy i mógłby być największym samolotem operacyjnym na świecie, gdyby wszedł do pełnej produkcji. Zaprojektowany przez hamburskiego producenta statków i samolotów Blohm & Voss, BV 238 był ambitnym projektem. Była to gigantyczna łódź latająca przeznaczona do transportu dalekiego zasięgu, rozpoznania morskiego, a być może nawet misji bombowych.
Z rozpiętością skrzydeł wynoszącą ponad 60 metrów i masą przekraczającą 100 ton, BV 238 był prawdziwym powietrznym gigantem. Napędzany sześcioma silnikami Daimler-Benz DB 603 V12, mógł przenosić żołnierzy, pojazdy lub ładunki na ogromne odległości. Kadłub przypominał okręt do lądowania na wodzie, z wieloma stabilizatorami i wysoko zamontowanymi skrzydłami. Innowacyjny pod względem technicznym, wykorzystywał lekkie stopy i wzmocnioną strukturę wewnętrzną, aby utrzymać swoją wagę w ryzach.
Jedyna ukończona wersja V1 po raz pierwszy przeleciała w 1944 roku nad niemieckim jeziorem Schaal. Zanim zdążył wejść do służby wojskowej, został zniszczony przez alianckie myśliwce bombardujące podczas cumowania, kładąc kres marzeniom nazistowskich Niemiec o powietrznej supremacji. W 2015 roku u wybrzeży Kalifornii, w pobliżu Wysp Farallon, odkryto wrak lotniskowca USS Independence. Chociaż statek znajdował się pod wodą od 1951 roku, był zadziwiająco dobrze zachowany.
Skanery sonarowe ujawniły nawet samolot wciąż znajdujący się w hangarze, jakby czekał na start. Independence służył aktywnie na Pacyfiku w latach 1943–45 i brał udział w kilku operacjach II wojny światowej. Po wojnie był używany podczas testów nuklearnych na atolu Bikini, doznając znacznych uszkodzeń. Później został sprowadzony z powrotem do San Francisco w celu przeprowadzenia badań naukowych nad wpływem promieniowania na okręty wojenne.
W 1951 roku okręt został celowo zatopiony. Wrak został zmapowany przy użyciu zaawansowanego robota podwodnego o nazwie Echo Ranger. Chociaż na pokładzie hangaru widoczne są pewne dziury, większość konstrukcji pozostaje nienaruszona. Szacuje się również, że w okolicy znajduje się około 300 innych wraków.
Adolf Hitler nie miał tylko planu A lub B. Miał plany od A do Z. Oto jego ostateczny plan – Plan Z. Był to ambitny program Hitlera dotyczący rozbudowy marynarki wojennej, mający na celu zbudowanie floty, która mogłaby rywalizować z brytyjską Royal Navy.
Plan obejmował budowę kilku pancerników klasy H. Hitler zatwierdził Plan Z w styczniu 1939 roku, proponując budowę około 800 okrętów w latach 1939–1947. Program miał zostać ukończony do 1945 roku, a główną siłą Planu Z było sześć pancerników klasy H. Pancerniki klasy H miały stanowić trzon Planu Z, mającego na celu modernizację i rozbudowę Kriegsmarine, czyli niemieckiej marynarki wojennej.
Pancerniki miały być większe i potężniejsze niż pancerniki klasy Bismarck i lotniskowiec Graf Zeppelin. Jednak planowany program morski nie był zbyt zaawansowany na początku II wojny światowej, a budowa pancerników klasy H nie posunęła się znacząco do przodu. Dlatego też żaden z pancerników klasy H nie został nigdy ukończony ani oddany do użytku. Podczas II wojny światowej pojawiły się intrygujące historie o lokalnym rolniku, który został podobno wezwany w środku nocy, aby pomóc oficerom SS w zrzuceniu ciężarówek ciężkich skrzyń do jeziora.
Skrzynie te miały zawierać złoto i tajne nazistowskie akta. Takie relacje naocznych świadków wywołały swego rodzaju gorączkę złota, ponieważ nurkowie marzyli o odkryciu fortuny ukrytej pod powierzchnią jeziora. Jednak wielu, którzy zapuścili się w zdradzieckie wody, utonęło i nigdy więcej ich nie widziano. W ostatnich latach Gerhard Zauner odkrył na dnie austriackiego jeziora Toplitz pierścień z wygrawerowanym imieniem Adolfa Hitlera.
Przez prawie sześć dekad poszukiwał skradzionej kolekcji dzieł sztuki Hitlera, która podobno była rozproszona po całej Europie. W 1959 roku podczas nurkowania w jeziorze Toplitz znalazł 72 miliony funtów fałszywych brytyjskich pieniędzy z czasów nazistowskich. Jego osobista kolekcja obejmuje obecnie przedmioty, pamiątki, broń i materiały wybuchowe używane podczas II wojny światowej. Plotki głoszą, że wielu nazistowskich generałów SS pozbyło się swoich rzeczy w jeziorze Toplitz, aby ukryć swoją przeszłość po wojnie.
Jak dotąd można powiedzieć, że naziści mieli dość ambitne plany, a po wojnie Stany Zjednoczone nie chciały stracić całej tej wiedzy. Operacja Paperclip była tajną operacją wywiadowczą przeprowadzoną przez Stany Zjednoczone po zakończeniu II wojny światowej. Jej głównym celem była rekrutacja i zapewnienie schronienia niemieckim naukowcom, inżynierom i technikom, w szczególności tym zaangażowanym w zaawansowane programy rozwojowe nazistowskich Niemiec. Operacja rozpoczęła się w 1945 roku i trwała do 1959.
W ramach operacji Paperclip do Stanów Zjednoczonych sprowadzono ponad 1600 niemieckich naukowców, w tym znane osobistości, takie jak Wernher von Braun. Osobom tym przyznano immunitet przed ściganiem za ich przeszłą działalność w zamian za dzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem. Rekrutacja tych naukowców wynikała z chęci uzyskania przewagi technologicznej nad Związkiem Radzieckim we wczesnych latach zimnej wojny. Ameryka dążyła do wykorzystania wiedzy tych osób, zwłaszcza w dziedzinie rakiet, inżynierii lotniczej i kosmicznej oraz innych zaawansowanych technologii.
A gdybym ci powiedział, że jeden z najpotężniejszych okrętów wojennych w historii, Bismarck, wciąż spoczywa na dnie oceanu w stanie niemalże jak nowy? Został on odkryty w 1989 roku przez amerykańskiego oceanografa Roberta Ballarda, tego samego, który odnalazł Titanica. Jego talent do odnajdywania historycznych wraków doprowadził go do Bismarcka na głębokości ponad 4500 metrów w oceanie, kilkaset kilometrów na zachód od miasta Brest we Francji. To, co sprawia, że ważący 41 000 ton Bismarck jest tak niesławny, to jego historia jako jednego z najpotężniejszych okrętów wojennych na świecie.
Swego czasu był on kluczowy dla nazistowskiego planu blokady Wielkiej Brytanii. W 1941 roku podczas jednej z operacji praktycznie cała armia brytyjska została wysłana, aby go zniszczyć w imię kontroli nad północnym Atlantykiem. Tygodniowy pościg, torpeda i całodniowa walka doprowadziły do ostatecznego zatopienia okrętu wraz z 2000 niemieckich żołnierzy. Jedną z najcichszych rewolucji technologicznych II wojny światowej był zapalnik zbliżeniowy VT (Variable Time), system detonacji sterowany radarowo, opracowany przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię.
Zamiast detonować przy uderzeniu lub za pomocą zapalnika czasowego, to niewielkie, ale przełomowe urządzenie wyzwalało ładunki wybuchowe, gdy zbliżały się one wystarczająco blisko celu. Działało ono w oparciu o miniaturowy nadajnik i odbiornik radarowy. Gdy pocisk zbliżał się do samolotu lub formacji wroga, sygnał radarowy odbijał się i uruchamiał zapalnik w odpowiedniej odległości, aby uzyskać maksymalną siłę rażenia. Zapalnik ten, po raz pierwszy zastosowany przez marynarkę wojenną Stanów Zjednoczonych w 1942 roku na Pacyfiku, okazał się niszczycielski dla japońskich samolotów kamikaze.
Później technologia ta została wykorzystana w pociskach artyleryjskich podczas bitwy o Ardeny w grudniu 1944 roku. Pociski eksplodowały nad okopami, uniemożliwiając schronienie się. Generał Patton nazwał ją nawet najważniejszym nowym osiągnięciem wojny. Technologia ta była tak tajna, że nawet żołnierze alianccy rzadko wiedzieli, jak działa.
USS Oriskany był ostatnim lotniskowcem klasy Essex ukończonym dla marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Budowa rozpoczęła się w 1944 roku, ale została tymczasowo wstrzymana po II wojnie światowej. Wznowiono ją później w ramach programu modernizacji SCB-27, a okręt został oddany do użytku w 1950 roku. Oriskany służył z wyróżnieniem zarówno w wojnie koreańskiej, jak i wietnamskiej, zdobywając dwie gwiazdy bojowe za Koreę i dziesięć za Wietnam.
Jeden z najtragiczniejszych momentów okrętu miał miejsce w 1966 roku, kiedy flara magnezowa przypadkowo zapaliła się, wywołując pożar, w którym zginęło 44 członków załogi. Wycofany z eksploatacji w 1976 roku, Oriskany został ostatecznie wybrany do wykorzystania w programie sztucznej rafy. Po szeroko zakrojonych przygotowaniach środowiskowych został celowo zatopiony 17 maja 2006 roku, około 40 km od wybrzeża Pensacola na Florydzie, w Zatoce Meksykańskiej. Dziś wrak spoczywa pionowo na głębokości 65 metrów i stał się kwitnącym ekosystemem morskim i znanym miejscem do nurkowania, zwanym Wielką Rafą Lotniskowców.
Fi 103R Reichenberg był ponurą odpowiedzią nazistowskich Niemiec na desperację. Załogowa wersja osławionej latającej bomby V1, zaprojektowana do wyjątkowo ryzykownych misji jednokierunkowych. Oparty na Fieseler Fi 103, Reichenberg zachował swój charakterystyczny kształt – krótki, napędzany pulsacyjnie samolot z krótkimi skrzydłami i wybuchową głowicą w nosie. Pulsacyjny silnik Argus As 014 wytwarzał to samo przerażające wycie, które sprawiło, że broń V stała się niesławna.
Pod przywództwem Otto Skorzenego, ulubionego komandosa Hitlera, wyszkolono specjalną jednostkę składającą się z ochotników z Luftwaffe i Hitlerjugend do tych niebezpiecznych misji. Chociaż oficjalnie piloci mieli się ratować na czas, szanse na przeżycie były minimalne. Reichenberg był niestabilny i niezwykle trudny do bezpiecznego sterowania. Loty testowe z modelami szybowców często kończyły się niepowodzeniem, a nawet udane lądowania były bardzo niebezpieczne.
Sam proces szkolenia był tak niebezpieczny, że kilku pilotów testowych zginęło podczas przygotowań. Wraz z postępem wojny i rosnącą przewagą powietrzną aliantów projekt został ostatecznie całkowicie anulowany. Chociaż wyszkolono dziesiątki pilotów, samolot nigdy nie został użyty w walce. Na dnie Morza Czerwonego, w pobliżu półwyspu Synaj w Egipcie, spoczywa jeden z najsłynniejszych wraków II wojny światowej – SS Thistlegorm.
Ten uzbrojony brytyjski statek handlowy został zwodowany w 1940 roku i przewoził zaopatrzenie wojskowe dla sił alianckich w Afryce Północnej. W październiku 1941 roku, zakotwiczony w Zatoce Sueskiej, został zbombardowany przez niemieckie samoloty. Ładunek, w tym amunicja, motocykle, ciężarówki, a nawet lokomotywy, eksplodował, rozrywając statek i wysyłając go na dno morskie. Wrak został w dużej mierze zapomniany, dopóki Jacques Cousteau nie odkrył go ponownie w 1956 roku z pomocą lokalnych rybaków.
Dziś Thistlegorm spoczywa pionowo na głębokości około 30 metrów i stał się podwodnym muzeum. Nurkowie wciąż mogą zobaczyć ładunek – motocykle Norton, ciężarówki Bedford, karabiny, buty, części samolotów i amunicję. Wiele z nich wciąż znajduje się na miejscu po ponad 80 latach. Ogromna wyrwa w środkowej części statku ujawnia siłę wybuchu, ale znaczna część statku pozostaje wyjątkowo nienaruszona.
Koralowce i życie morskie opanowały wrak, tworząc surrealistyczne połączenie wojny i natury. Powstanie Fanty było wynikiem embarga handlowego nałożonego przez Stany Zjednoczone na nazistowskie Niemcy, utrudniającego eksport syropu Coca-Coli. Max Keith, lider Coca-Cola Deutschland, postanowił opracować nowy produkt specjalnie na rynek niemiecki, wykorzystując wyłącznie składniki dostępne w Niemczech w tym czasie. Tak więc Fanta została stworzona przy użyciu włókien jabłkowych i produktu ubocznego sera, takiego jak serwatka, jako składników.
Została wprowadzona jako owocowy napój zrobiony z tego, co było dostępne podczas wojny. Wynalazek ten wynikał głównie z potrzeby zachowania aktywów firmy Coca-Cola i utrzymania lokalnych fabryk w warunkach wojennych. Fanta stała się popularnym napojem wśród ludności niemieckiej podczas wojny i była postrzegana jako powód do dumy narodowej. Nazistowskie Niemcy były w czołówce wczesnego zainteresowania latającymi spodkami ze względu na ich rzekome znaczenie strategiczne.
Ciekawe zdjęcie z czasów II wojny światowej przedstawia ledwo widoczny obiekt w kształcie spodka wysoko nad lotniskiem w Pradze. Zdjęcie zostało podobno wykonane przez wynalazcę Josefa Eppa. Wśród rzekomych prototypów stworzonych przez nazistów był Flugkreisel zaprojektowany przez inżyniera Rudolfa Schrievera. Podczas wojny zarówno alianci, jak i wrogowie zgłaszali różne anomalie lotnicze.
Uważa się również, że niemieccy inżynierowie opracowali statki kosmiczne, w tym latający spodek o nazwie Haunebu, którego celem było zapewnienie zwycięstwa hitlerowskim Niemcom. Co ciekawe, ma to związek z katastrofą UFO w Roswell. Baza wojskowa w Roswell była znana z posiadania bombowców zdolnych do transportu broni jądrowej i innych ściśle tajnych projektów. W książce „The Morning of the Magicians” z 1960 roku autorstwa Louisa Pauwelsa i Jacques’a Bergiera wspomniane jest berlińskie Towarzystwo Vril.
Autorzy sugerują, że stowarzyszenie mogło nawiązać kontakt z rasą pozaziemską i poświęcić się tworzeniu statków kosmicznych do podróży międzygwiezdnych. Według doniesień Towarzystwo Vril współpracowało z Towarzystwem Thule i partią nazistowską nad rozwojem serii prototypów latających dysków. Operacja Bernhard była tajną operacją przeprowadzoną w celu destabilizacji gospodarek wrogich krajów poprzez zalanie ich fałszywymi banknotami. Operacja została nazwana na cześć jej pomysłodawcy, Bernharda Krügera.
Rozpoczęła się w 1942 roku i zaangażowała zespół wykwalifikowanych fałszerzy, z których wielu było żydowskimi więźniami obozów koncentracyjnych. Więźniowie ci byli zmuszani do produkcji fałszywych funtów brytyjskich i dolarów amerykańskich, a także innych walut, z drobiazgową dbałością o szczegóły. Fałszywe banknoty były zaprojektowane tak, aby były nie do odróżnienia od prawdziwych. Głównym celem operacji Bernhard była brytyjska gospodarka, ponieważ naziści chcieli podważyć wartość i zaufanie do brytyjskiej waluty.
Fałszywe banknoty były tak przekonujące, że były szeroko rozpowszechniane w różnych krajach, w tym w Wielkiej Brytanii, powodując znaczne zakłócenia w ich gospodarkach. Miały również potencjał do siania chaosu w systemach finansowych i podważania zaufania do legalnej waluty. W miarę zbliżania się końca wojny i zbliżania się sił alianckich operacja została ograniczona i ostatecznie przerwana. Fałszywe banknoty, które nie zostały wykorzystane, zostały wyrzucone do austriackiego jeziora Toplitz, aby ukryć dowody operacji.
Ciekawostką jest fakt, że operacja Bernhard znana jest jako jedna z największych operacji fałszerskich w historii. Jedno z najbardziej przerażających odkryć z czasów II wojny światowej zawdzięczamy tajemniczej krzyżówce. W latach 40. ubiegłego wieku brytyjska gazeta „Daily Telegraph” opublikowała kilka krzyżówek z hasłami takimi jak Utah, Overlord, Omaha, Mulberry, Neptun i Dieppe.
Wszystkie te hasła były kryptonimami planowanej inwazji na Normandię. 18 sierpnia 1942 roku w gazecie ukazała się krzyżówka z hasłem Dieppe. Dzień później alianci rozpoczęli atak na port w Dieppe. 2 maja 1944 roku w krzyżówce podano podpowiedź z numerem 17 i słowem Utah.
Był to kryptonim plaży czwartej dywizji piechoty Armii Stanów Zjednoczonych. Ten schemat powtarzał się kilkakrotnie, a później został zbadany przez Secret Service. Według nich krzyżówki były zbiegiem okoliczności, ponieważ ich twórcą był 54-letni dyrektor szkoły. Czy to był tylko zbieg okoliczności?
Hafthohlladung, czyli magnetyczny ładunek kumulacyjny, był niemieckim wynalazkiem, który pozwalał żołnierzom ręcznie przymocować urządzenie wybuchowe do pojazdów wroga w celu przebicia ich pancerza. Wprowadzone w 1942 roku urządzenie ważyło około 3 kg i było wyposażone w trzy silne magnesy, które mocno przytwierdzały je do metalowych powierzchni czołgów lub innych pojazdów opancerzonych. Po przymocowaniu użytkownik pociągał za linkę zapalnika, uruchamiając krótkie opóźnienie wynoszące od 5 do 10 sekund, aby dać czas na wycofanie się w bezpieczne miejsce. Ładunek kumulacyjny skupiał swoją siłę wybuchową w wąskim strumieniu, zdolnym przebić pancerz o grubości do 140 mm, wystarczającej, aby unieruchomić prawie każdy pojazd tamtych czasów.
Chociaż urządzenie było imponujące pod względem technicznym, jego użycie wymagało bliskiego kontaktu fizycznego z celami wroga, co sprawiało, że jego zastosowanie w walce było ryzykowne i trudne. Po wojnie ten rodzaj broni popadł w zapomnienie, głównie ze względu na zmieniające się standardy bezpieczeństwa i praktyczności taktycznej. Hafthohlladung pozostaje jaskrawym przykładem tego, jak daleko posunęli się wynalazcy, aby znaleźć rozwiązania technologiczne w desperackich czasach. Gdy niemieckie okręty podwodne siały spustoszenie na szlakach żeglugowych aliantów, brytyjska marynarka wojenna poszukiwała skuteczniejszych sposobów niszczenia okrętów podwodnych.
Bomby głębinowe były potężne, ale nieprecyzyjne. Wybuchały na ustalonej głębokości i często nie trafiały w cel. Dlatego w 1942 roku opracowano Hedgehog, moździerz przeciw okrętom podwodnym strzelający do przodu, który zrewolucjonizował wojnę podwodną. Hedgehog wystrzeliwał 24 małe ładunki wybuchowe w owalnym układzie przed statkiem, utrzymując jednocześnie kontakt sonarowy z celem, czego nie potrafiły bomby głębinowe.
Każda bomba miała zapalnik kontaktowy i wybuchała tylko po uderzeniu w twardy obiekt, taki jak kadłub łodzi podwodnej. Minimalizowało to straty spowodowane niecelnymi wybuchami i znacznie zwiększało prawdopodobieństwo trafienia. Hedgehog został zainstalowany na statkach eskortowych, takich jak korwety i niszczyciele, i szybko udowodnił swoją wartość. Był nie tylko bardziej skuteczny, ale miał również silny efekt psychologiczny.
Jeśli słyszało się wybuch, prawie zawsze oznaczało to trafienie. Pierwotnie zwodowany w 1917 roku jako War Glory przez Harland and Wolff w Glasgow, statek zmieniał nazwy i właścicieli kilka razy na przestrzeni lat, w tym Milazzo, Aldersgate, Mistley Hall, Cutej i Dne Prostroj, zanim został przemianowany na Ashkhabad pod kontrolą sowiecką w 1938 roku. Obsługiwany przez radziecką państwową firmę żeglugową Sovtorgflot, tankowiec o długości 122 metrów płynął z Nowego Jorku do Matanzas na Kubie w 1942 roku z balastem na pokładzie. 29 kwietnia 1942 roku, podczas eskorty brytyjskiego trawlera HMS Lady Elsa, Ashkhabad został storpedowany przez niemiecki okręt podwodny U-402 około 18 mil na południe od Cape Lookout w Karolinie Północnej.
Torpeda uderzyła w prawą burtę, powodując, że statek osiadł rufą na płytkich wodach. Wszystkich 47 członków załogi, w tym trzy kobiety, uratowano bez ofiar. W dniach następujących po ataku planowano operacje ratunkowe, ale nieświadome tych planów USS Semmes i HMS Saeno uznały uszkodzony statek za zagrożenie nawigacyjne i zatopiły go ogniem artyleryjskim 3 maja 1942 roku. Szczątki Ashkhabada spoczywają obecnie na głębokości od 17 do 18 metrów u wybrzeży Karoliny Północnej.
Ze względu na wysiłki związane z ratowaniem i holowaniem wrak jest bardzo rozproszony, a najbardziej rozpoznawalne są trzy duże kotły. Ajski złoty kociołek to kontrowersyjny artefakt, który wywołał spory prawne ze względu na jego rzekome powiązania z nazistowskimi Niemcami. Historia kociołka rozpoczyna się od jego odkrycia na dnie niemieckiego jeziora Hiemsee, gdzie został znaleziony w 2001 roku przez Jensa Esiga. Początkowo uważano, że kociołek był starożytnym złotym naczyniem z czasów przedchrześcijańskich, ale pojawiły się wątpliwości co do jego wieku i pochodzenia, co doprowadziło do bitwy o własność.
Josef Hasen-Buchler, który kupił kociołek w 2014 roku za znaczną kwotę, ostatecznie złożył pozew przeciwko Jensowi. Josef twierdzi, że Jens wielokrotnie zachęcał go do zakupu kociołka, twierdząc, że jest to autentyczny celtycki artefakt o szczególnym znaczeniu. Istnieją jednak sugestie, że kociołek może być dziełem nazistowskiego złotnika Otto Gahra, zleconym przez członka partii nazistowskiej. Minenräumer był jednym z najdziwniejszych i najbardziej tajemniczych pojazdów opracowanych przez nazistowskie Niemcy podczas wojny.
Zaprojektowany jako pojazd do usuwania min, Minenräumer wyglądał raczej jak coś z dystopijnego filmu science fiction niż maszyna bojowa. Ze swoimi kolczastymi kołami, grubym pancerzem i owadzim profilem został zbudowany tak, aby przejeżdżać prosto przez pola minowe i absorbować silne eksplozje. Prototyp został zbudowany w 1942 roku przez firmę Krupp we współpracy z Alkett i Mercedes-Benz. Minenräumer miał trzy kolosalne koła – dwa z przodu i jedno z tyłu – wyposażone w metalowe knagi pochłaniające eksplozję.
Przedział załogi był opancerzony i umieszczony między przednimi kołami, chroniąc przed detonacjami. Koncepcja okazała się jednak niepraktyczna. Pojazd był powolny, mechanicznie zawodny, zbyt ciężki na trudny teren i całkowicie nieodpowiedni do dynamicznych działań wojennych. Po kilku testach projekt został po cichu anulowany i zbudowano tylko jeden prototyp, który nigdy nie wziął udziału w walce.
Plaża Flamenco, położona na małej wyspie Culebra w Puerto Rico, jest często okrzyknięta jedną z najpiękniejszych plaż na Karaibach. Jednak pośród tego raju znajduje się nieoczekiwany widok – rdzewiejące amerykańskie czołgi, relikt dawnej działalności wojskowej. Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych wykorzystywała Culebrę do ćwiczeń strzeleckich i bombowych od początku XX wieku do 1975 roku. W tym okresie czołgi i inne pojazdy były wykorzystywane jako cele.
Po latach publicznych protestów i nacisków politycznych marynarka wojenna wycofała się, ale pozostawiła wiele swojego sprzętu. Czołgi są teraz pokryte graffiti i powoli niszczone przez sól, piasek i morskie powietrze. Niektóre z nich są częściowo zanurzone lub zostały przekształcone w nieformalne atrakcje do snorkelingu. Miejscowi i turyści wykorzystali pozostałości, wtapiając je w krajobraz w kreatywny sposób.
Czołgi te, będące niegdyś maszynami wojennymi, stanowią obecnie artystyczne pomniki. Dla niektórych są popularnymi miejscami do robienia zdjęć, a dla innych nieme symbole burzliwej historii Culebry. Silbervogel był projektem suborbitalnego samolotu bombowego o napędzie rakietowym stworzonym przez Eugena Sängera i Irenę Bredt pod koniec lat 30. w nazistowskich Niemczech.
Powstał on w ramach projektu America Bomber, którego celem było opracowanie bombowców dalekiego zasięgu zdolnych dotrzeć z Europy do Stanów Zjednoczonych. Silbervogel miał być samolotem suborbitalnym, zdolnym do lotów na dużych wysokościach i z ekstremalnymi prędkościami, napędzanym silnikiem rakietowym. Plan zakładał wystrzelenie samolotu z toru jednoszynowego o długości 3 km, przyspieszanego przez sanki napędzane rakietą. Gdy szyna prowadząca dobiegała końca, główny silnik rakietowy zapalał się, rozpędzając samolot do maksymalnej prędkości.
Samolot miał szybować z powrotem na ziemię po osiągnięciu maksymalnej wysokości, umożliwiając ponowne wykorzystanie i oszczędność kosztów. Pomimo projektu i konceptualizacji Silbervogela, fizyczny prototyp nigdy nie został zbudowany. Projekt pozostał w dużej mierze na papierze, a koniec II wojny światowej położył kres dalszemu rozwojowi. Wierzcie lub nie, ale projekt i koncepcje Silbervogela przyczyniły się do rozwoju późniejszych samolotów kosmicznych.
Na przykład silnik rakietowy chłodzony regeneracyjnie stał się trwałą cechą w projektowaniu przyszłych silników rakietowych. Sekret, którego zdecydowanie nie chcą, abyście poznali, to jeden z przypadków, w których ponieśli porażkę. Operacja Mincemeat stanowi niezwykły przykład alianckiego oszustwa strategicznego podczas II wojny światowej. Jej celem było odwrócenie uwagi sił niemieckich od faktycznego alianckiego planu lądowania na Sycylii w 1943 roku.
We wczesnych godzinach rannych 30 kwietnia 1943 roku ciało fikcyjnego brytyjskiego oficera o imieniu Major Martin zostało wypuszczone do morza z brytyjskiego okrętu podwodnego HMS Seraph. Ciało unosiło się na wodzie nieco ponad kilometr od południowego wybrzeża Hiszpanii. Hiszpańskie władze wyłowiły ciało, a tajne dokumenty, które zawierało, zostały dyskretnie otwarte, sfotografowane, a następnie przekazane niemieckim oficerom wywiadu w Hiszpanii. Niemcy szybko zareagowali na fałszywe informacje.
Podwoili swoje siły na Sardynii, wierząc, że jest ona celem alianckiej inwazji. Liczne niemieckie dywizje zostały przeniesione do Grecji i na Bałkany. Tymczasem faktyczna aliancka inwazja na Sycylię miała miejsce 9 lipca 1943 roku, całkowicie zaskakując niemieckich obrońców. Sukces operacji stał się oczywisty, gdy alianci szybko i zdecydowanie podbili wyspę w nieco ponad miesiąc.
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, gdzie może być pochowany Hitler? Do dziś pozostaje to przedmiotem spekulacji i jest mało prawdopodobne, aby kiedykolwiek zostało to oficjalnie ujawnione. Znaleziono jednak inną drewnianą trumnę zbudowaną podczas II wojny światowej przez Jamesa Alexandra Aszata. Nie mogąc wstąpić do wojska z powodu stanu zdrowia, James postanowił przyczynić się do wysiłku wojennego poprzez zbieranie funduszy, tworząc drewnianą trumnę.
Zaprosił ludzi do przekazania grosza na wysiłek wojenny i wbicia gwoździa do trumny Hitlera. Trumna ostatecznie znalazła się w posiadaniu jego sąsiada, a następnie została zakupiona przez Narodowe Muzeum Armii w Nowej Zelandii. Podczas gdy Hitler nie został pochowany w tej trumnie, inna trumna została odkryta przez syna kolekcjonera antyków. Jest to zapieczętowana trumna, która podobno zawiera prawdziwe włosy i złotą folię.
Gdy wędrujesz przez niezamieszkałe tereny południowo-wschodniej Kalifornii i zachodniej Arizony, ostatnią rzeczą, jakiej mógłbyś się spodziewać, jest ośrodek szkoleniowy na środku pustyni, który powstał w 1942 roku i w którym tysiące żołnierzy przechodziło brutalne ćwiczenia, by walczyć w czasie wojny. Witamy w Pustynnym Ośrodku Szkoleniowym. Został on założony w latach 40. przez armię amerykańską, a jego celem było przygotowanie żołnierzy do walki z armią niemiecką w Afryce Północnej.
Centrum szkoleniowe zajmowało ogromny obszar, prawie 130 000 kilometrów kwadratowych, z ekstremalnymi warunkami. Przez dwa lata przebywało tam w sumie 13 dywizji piechoty i siedem dywizji pancernych. Na terenie znajdowały się lotniska, szpitale i magazyny amunicji. Kiedy w 1943 roku Afrika Korps została pokonana, ośrodek nie był już potrzebny, ale istniał jeszcze przez rok.
Dziś jednak można jeszcze zobaczyć pozostałości przeszłości w postaci śladów czołgów na ziemi. Panzerfaust był rewolucyjną bronią przeciwpancerną jednorazowego użytku, zaprojektowaną, aby dać zwykłym żołnierzom możliwość walki z pojazdami opancerzonymi wroga. Wprowadzony w 1943 roku, stanowił proste i niedrogie rozwiązanie w obliczu zagrożeń takich jak radzieckie czołgi T-34 i amerykańskie czołgi Sherman. Broń składała się z metalowej rury o długości około 1 metra, wyposażonej w specjalnie ukształtowaną głowicę bojową zaprojektowaną tak, aby skoncentrować siłę wybuchu w jednym punkcie.
Ponieważ wyrzutnia była wyrzucana po użyciu, idealnie nadawała się do szybkiej, masowej produkcji i łatwego transportu. Celowanie odbywało się za pomocą prostych celowników, a pocisk był wystrzeliwany bez odrzutu. Panzerfaust był szeroko stosowany w późniejszych latach wojny i był dystrybuowany wśród regularnych oddziałów, spadochroniarzy i lokalnych jednostek obronnych. Po wojnie jego konstrukcja zainspirowała nowoczesną broń, taką jak radzieckie RPG-2 i RPG-7, które przez dziesięciolecia miały globalny wpływ.
Lippisch P13 był wizjonerskim, ale nigdy nie zbudowanym eksperymentalnym samolotem przechwytującym. Został zaprojektowany przez niemieckiego inżyniera lotniczego Alexandra Lippischa, znanego jako ojciec koncepcji skrzydła delta. W 1944 roku Lippisch wyobraził sobie lekki samolot, który łączył prostotę z dużą prędkością, zwrotnością i alternatywnym źródłem napędu. Opracował silnik strumieniowy napędzany sproszkowanym węglem, który miał być rozwiązaniem problemu niedoboru konwencjonalnych paliw płynnych.
Samolot posiadał szerokie trójkątne skrzydło delta o ostrych kątach i profilu odchylonym do tyłu, co poprawiało aerodynamikę, stabilność i osiągi przy dużych prędkościach. Kokpit znajdował się z przodu, a za nim była konstrukcja skrzydła i komora spalania, do której wtryskiwano i zapalano sproszkowany węgiel. Pomysł był śmiały i wyjątkowy – napęd na paliwo stałe w czasach, gdy paliwa płynne stawały się coraz bardziej deficytowe. Chociaż wyzwania inżynieryjne były znaczne, a technologia miała wyraźne ograniczenia, koncepcja została przetestowana za pomocą modeli w skali i eksperymentów w tunelu aerodynamicznym.
Chociaż projekt ostatecznie został porzucony, P13A pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych projektów swoich czasów, świadectwem pomysłowości w epoce skrajnego niedoboru. W desperackiej próbie przełamania silnie ufortyfikowanych niemieckich linii obronnych Stany Zjednoczone rozpoczęły operację Aphrodite. Był to śmiały i śmiertelnie niebezpieczny eksperyment polegający na przekształceniu wycofanych z eksploatacji bombowców w sterowane radiowo bomby latające. Była to jedna z pierwszych prób wykorzystania dronów w działaniach wojennych.
Jednak technologia była wówczas tak prymitywna, że była równie niebezpieczna, co innowacyjna. Począwszy od 1944 roku plan zakładał rozebranie starych samolotów B-17 i B-24 do samych szkieletów i wypełnienie ich nawet 9 tonami materiałów wybuchowych Torpex. Dwuosobowa załoga startowała, wznosiła się na wysokość około 2000 stóp, uzbrajała ładunki wybuchowe i wyskakiwała ze spadochronem. Następnie drugi samolot przejmował zdalne sterowanie i kierował bombowcem w stronę wzmocnionych celów, takich jak stanowiska broni V, bazy okrętów podwodnych i podziemne bunkry.
Misje te były jednak niezwykle ryzykowne i podatne na awarie techniczne. 12 sierpnia 1944 roku porucznik Joseph P. Kennedy Jr. , starszy brat przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, zginął, gdy jego samolot eksplodował krótko po starcie.
Program został po cichu anulowany po wielu niepowodzeniach i wysokich kosztach ludzkich. Wraki Tangalooma leżą u zachodniego wybrzeża wyspy Moreton w Queensland w Australii. W latach 1963–1984 celowo zatopiono tu łącznie 15 statków, aby utworzyć falochron dla małych łodzi i stworzyć wyjątkowe miejsce do nurkowania. Kilka z tych statków ma historię sięgającą II wojny światowej, podczas gdy większość wraków składa się z wycofanych z eksploatacji barek, pogłębiarek i statków płaskodennych.
Niektóre z nich rzeczywiście pełniły role wojskowe podczas wojny. HMAS Bermagui, pierwotnie stalowa barka żwirowa zbudowana w 1912 roku, służyła podczas II wojny światowej, zanim została zatopiona w Tangalooma. HMAS Uki również służył podczas wojny, a później został zatopiony w ramach projektu budowy falochronu. Inne statki, takie jak Meryborough, zbudowany w 1885 roku, zostały ponownie wykorzystane po wojnie do wzmocnienia tej bariery kotwicznej.
Dziś wraki Tangalooma są popularne wśród miłośników snorkelingu i nurkowania. Spoczywające w płytkich wodach o głębokości od 2 do 10 metrów, są łatwo dostępne dla nurków na wszystkich poziomach umiejętności. Z biegiem lat wraki pokryły się koralowcami i przekształciły w tętniące życiem sztuczne rafy, będące domem dla ponad 100 gatunków ryb, delfinów i rekinów. U-864 nie był zwykłym okrętem podwodnym.
Był to okręt widmo pełen tajemnic, milczący świadek ukrytych ambicji nazistowskich Niemiec. Zamiast torped, U-boot typu XD2 posiadał zaawansowaną technologię, która mogła zmienić bieg wojny. W ramach operacji Caesar jego misją było przetransportowanie do Japonii komponentów silników odrzutowych, planów i ponad 60 ton rtęci. Oddany do użytku w 1943 roku pod dowództwem kapitana marynarki Ralfa-Reimara Wolframa, U-864 wyruszył w grudniu 1944 roku z Kilonii, podążając trasą na północ od Szkocji przez południowy Atlantyk i w kierunku Japonii.
Szybko jednak sprawy przybrały zły obrót. Problemy mechaniczne zmusiły okręt podwodny do powrotu do Bergen w Norwegii. Tam brytyjscy szyfranci z Bletchley Park przechwycili jego misję. 9 lutego 1945 roku, w pobliżu norweskiej wyspy Fedje, brytyjski okręt podwodny HMS Venturer, dowodzony przez porucznika Jimmy’ego Laundera, wykrył U-864.
Gdy oba okręty podwodne manewrowały pod wodą, Launder obliczył odległość strzału, wykonując pierwszy udany atak podwodny na okręt podwodny w historii. Zginęło 73 członków załogi. W 2003 roku wrak został ponownie odkryty z 1857 baryłkami toksycznej rtęci na pokładzie, które nadal wyciekają do dna morskiego, powodując trwającą katastrofę ekologiczną u wybrzeży Norwegii. Na smaganych wiatrem wybrzeżach wyspy Atka na Alasce leży zardzewiały wrak B-24D Liberatora, cichej pozostałości po II wojnie światowej.
Ten ciężki bombowiec należący do Sił Powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych odegrał niegdyś kluczową rolę w obronie Ameryki przed japońskimi atakami na północno-zachodnim Pacyfiku. Jednak samolot z Atki nigdy nie brał udziału w walkach. W 1942 roku został zmuszony do awaryjnego lądowania z powodu problemów z silnikiem i od tego czasu pozostaje w tym miejscu. Kampania aleucka jest często zapomnianym rozdziałem historii II wojny światowej, ale był to kluczowy i niezwykle trudny front naznaczony izolacją i brutalną pogodą.
B-24D był jednym z najbardziej wszechstronnych amerykańskich samolotów, zdolnym do przenoszenia ciężkich ładunków bombowych na duże odległości. Choć załoga przeżyła lądowanie, samolot był zbyt trudny do odzyskania w trudnym terenie. Zamiast go zniszczyć lub uratować, wrak został po prostu porzucony na tundrze. Dziś B-24D z Atki znajduje się w niesamowitym stanie rozkładu.
Jego kadłub jest poskręcany przez dziesięciolecia śniegu, wiatru i słonego powietrza. Skrzydła i silniki pokryte są mchem, porostami i gniazdami ptaków morskich. Z dala od pól bitewnych czy muzeów to miejsce wydaje się niemal mityczne – kapsuła czasu umieszczona w dzikim pięknie alaskańskiej dziczy. Fritz X i Henschel Hs 293 były jednymi z pierwszych precyzyjnych pocisków kierowanych opracowanych przez nazistowskie Niemcy.
Zadebiutowały mniej więcej w czasie alianckiego ataku na Salerno we wrześniu 1943 roku. Ta sterowana radiowo broń stanowiła nowe wyzwanie dla obrony floty i trafiała alianckie okręty, otwierając nowy rozdział we współczesnych działaniach wojennych. Henschel Hs 293 był sterowaną radiowo bombą szybującą z silnikiem rakietowym, zaprojektowaną jako kierowany pocisk przeciwokrętowy. Wykorzystywała autopilota do utrzymywania prostego kursu i mogła być wystrzeliwana z bombowca z odległości wystarczającej do utrzymania samolotu poza zasięgiem ognia przeciwlotniczego.
Hs 293 był przenoszony pod skrzydłami lub w komorze bombowej samolotów takich jak He 111, He 177, Fw 200 czy Do 217. Bombardier kierował pociskiem za pomocą joysticka i sterowania radiowego. Fritz X, znany również jako Ruhrstahl X-1, był opancerzoną kierowaną bombą przeciwokrętową. Fritz X był przenoszony przez bombowce Do 217 i naprowadzany na cel przez członka załogi na statku macierzystym za pomocą joysticka.
Broń ta została zaprojektowana do zrzucania z samolotów i naprowadzania na cel, co czyni ją prekursorem dzisiejszych inteligentnych bomb. Podczas II wojny światowej urzędnicy zaangażowani w projekt Manhattan byli przekonani, że ścigają się z Niemcami o opracowanie bomby atomowej. Podstawa broni jądrowej, znana jako rozszczepienie jądra atomowego, została odkryta w Berlinie w grudniu 1938 roku. Odkrycie to wywołało znaczący niepokój w Stanach Zjednoczonych, mimo że do wybuchu wojny pozostawało jeszcze 10 miesięcy.
W kwietniu 1939 roku tajna konferencja w Berlinie zapoczątkowała niemiecki program budowy broni atomowej. W rezultacie Ministerstwo Edukacji uruchomiło oficjalny program badań nad uranem i zakazało eksportu uranu do innych krajów. Miało to miejsce na 5 miesięcy przed otrzymaniem przez prezydenta Franklina D. Roosevelta listu Alberta Einsteina ostrzegającego go o potencjale broni jądrowej.
Pod norweskim jeziorem znaleziono wrak łodzi przewożącej beczki z ciężką wodą dla niemieckich naukowców nuklearnych. W 1944 roku norweskie siły specjalne zatopiły niemiecki prom Hydro, ale do tej pory nie było jasne, czy statek zawierał niezbędne składniki bomby atomowej Hitlera. Niedawno testy potwierdziły, że co najmniej 18 beczek znalezionych we wraku zawierało ciężką wodę, kluczową substancję do kontrolowania procesu rozszczepiania jądrowego. Ciężka woda odgrywała kluczową rolę w niemieckim programie nuklearnym, a jej utrata miała decydujący wpływ – skutecznie zatrzymała program budowy reaktorów.
Rakieta V-2 była pierwszym na świecie kierowanym pociskiem balistycznym dalekiego zasięgu i była używana głównie przeciwko celom alianckim, szczególnie w późniejszych etapach wojny. Była napędzana silnikiem na paliwo ciekłe i miała zasięg około 320 km. Mogła osiągać prędkość do 5600 km/h i przenosić głowicę bojową o masie około 1 tony. Rakieta była wystrzeliwana pionowo i osiągała maksymalną wysokość około 97 km, po czym opadała z prędkością naddźwiękową w kierunku celu.
Około 4500 rakiet V-2 zostało zmontowanych w różnych lokalizacjach, przy czym głównym miejscem produkcji było Mittelwerk w górach Harz w środkowych Niemczech. Produkcja rakiet V-2 była złożoną i zakrojoną na szeroką skalę operacją, obejmującą różne komponenty, takie jak silniki, system naprowadzania i głowice bojowe. Zostały one przetransportowane do miejsc startu i wystrzelone w cele w Anglii, Belgii i innych obszarach alianckich. Wielu niemieckich naukowców, którzy pracowali nad programem V-2, w tym Wernher von Braun, zostało później zwerbowanych przez Stany Zjednoczone w ramach operacji Paperclip.
To, co widzimy tutaj, to muchołówka Hitlera, a struktura ta jest owiana wieloma tajemnicami. Znajduje się ona we wsi na Śląsku, w Polsce, i jest otoczona wieloma drzewami. Nazywana jest również Stonehenge Hitlera, ponieważ nie ma oficjalnej nazwy. Przypuszcza się, że naziści pozostawili ją i nigdy nie wrócili, aby ją odzyskać lub wyjaśnić jej przeznaczenie.
Teorie na temat tej budowli są różne. Niektórzy twierdzą, że była to wyrzutnia dla UFO lub latającego spodka. Inni twierdzą, że znajduje się ona na szczycie projektu Riese, zakrojonego na szeroką skalę tajnego projektu budowlanego z serią tajnych tuneli. Jakie było przeznaczenie tej konstrukcji?
Junkers Ju 390 był jednym z najbardziej ambitnych projektów lotniczych nazistowskich Niemiec. Ten ogromny samolot został zaprojektowany tak, aby osiągać cele położone nawet na amerykańskim wschodnim wybrzeżu, po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego. Na początku lat 40. XX wieku producent samolotów Junkers opracował ten sześciosilnikowy gigant jako rozszerzoną wersję modelu Ju 290.
Pierwotnie przeznaczony do rozpoznania morskiego i transportu, Ju 390 stał się najbardziej znany dzięki plotkom o jego powiązaniu z tajemniczym programem America Bomber. Dzięki rozpiętości skrzydeł wynoszącej prawie 50 metrów i teoretycznemu zasięgowi ponad 9700 km, mógł potencjalnie dotrzeć do Nowego Jorku. Zbudowano dwa prototypy, a co najmniej jeden z nich pomyślnie odbył lot w 1943 roku. Samolot był testowany pod kątem misji dalekiego zasięgu, rozpoznania powietrznego i transportu ładunków.
Legendarny status samolotu ugruntowały powojenne pogłoski, że przyleciał on w pobliże Nowego Jorku, po czym bezpiecznie powrócił do Europy. Ostatecznie projekt został anulowany w 1944 roku, ponieważ zmieniły się priorytety wojenne. Zaczęło brakować materiałów, a uwaga skupiła się na technologiach obronnych. Oba prototypy zostały rozebrane, a dalsze plany rozwoju zostały ostatecznie odłożone na półkę.
Na początku lat 40. XX wieku Związek Radziecki eksperymentował z jedną z najbardziej ambitnych i dziwacznych koncepcji wojny powietrznej – czołgami szybowcowymi. Pomysł polegał na wyposażeniu lekkich czołgów w odłączane skrzydła i sekcję ogonową, aby mogły być holowane przez samolot i szybować na pole bitwy bez konieczności użycia samolotu transportowego. Najbardziej znanym modelem był Antonow A-40, zwany również latającym czołgiem.
Zaprojektowany przez legendarnego radzieckiego inżyniera Olega Antonowa, składał się z lekkiego czołgu T-60 wyposażonego w duże drewniane skrzydła dwupłatowca i podwójny ogon. Sam czołg służył zarówno jako kadłub, jak i podwozie. W 1942 roku przeprowadzono test, w którym zmodyfikowany T-60 był holowany przez bombowiec TB-3. Jednak ze względu na ciężar musiał zostać wcześniej zwolniony.
Czołg szybował przez chwilę, wykonał twarde lądowanie i został odzyskany, udowadniając, że koncepcja jest teoretycznie możliwa, ale całkowicie niepraktyczna. Słaba aerodynamika, nadmierna waga i słabe silniki sprawiły, że projekt był niewykonalny. Statek znany jako USS Penacook rozpoczął swoje życie jako luksusowy jacht Celt, zbudowany w 1902 roku przez Neafie and Jones w Wilmington w Delaware dla magnata kolejowego J. Rogersa Maxwella.
Przez dziesięciolecia statek przeszedł wiele transformacji i służył w różnych rolach – od prywatnego jachtu po okręt patrolowy Marynarki Wojennej. W 1917 roku marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych przejęła statek i przemianowała go na USS Sachem, wykorzystując go jako przybrzeżny okręt patrolowy. Warto wspomnieć, że wynalazca Thomas Edison wykorzystywał go jako pływające laboratorium do prowadzenia badań nad zwalczaniem okrętów podwodnych. Po powrocie do użytku cywilnego statek służył jako łódź rybacka i wycieczkowa.
W 1942 roku marynarka wojenna przyjęła go ponownie i przemianowała na USS Penacook. Patrolował Florida Keys, a później służył jako statek szkoleniowy dla sonarów. Wycofany ze służby w 1945 roku, został sprzedany poprzedniemu właścicielowi i wznowił służbę cywilną. Po wojnie działał pod nazwą Sightseer, a później Circle V, oferując rejsy widokowe w Nowym Jorku do 1983 roku.
W 1986 roku został zakupiony przez Roberta Millera i przetransportowany do Kentucky. Z powodu zaniedbania i braku konserwacji statek został ostatecznie porzucony w Taylor Creek, gdzie jest obecnie lokalnie znany jako Ghost Ship. Sturmtiger był jednym z najbardziej przerażających i niezwykłych pojazdów opancerzonych nazistowskich Niemiec, zaprojektowanym specjalnie do niszczenia silnie ufortyfikowanych celów. Zamiast atakować czołgi wroga, miał on niszczyć bunkry, fortyfikacje i całe bloki miejskie jednym niszczycielskim strzałem.
Zbudowany na podwoziu niesławnego Tygrysa, Sturmtiger posiadał masywną nadbudówkę zamiast standardowej wieżyczki, mieszczącą 38 cm moździerz rakietowy pierwotnie opracowany dla marynarki wojennej. W rezultacie powstało mobilne działo zdolne do obracania całych budynków w gruzy za pomocą jednego pocisku. Opracowany po brutalnych walkach ulicznych w Stalingradzie, Sturmtiger był wyposażony w moździerz rakietowy RW 61, wystrzeliwujący pociski ważące ponad 350 kg, zarówno fizycznie, jak i psychicznie niszczycielskie. Pojazd ważył ponad 65 ton, a aby poradzić sobie z ogromnym odrzutem działa, został wyposażony w złożony system amortyzatorów i otworów wentylacyjnych.
Sturmtigery były używane podczas powstania warszawskiego, bitwy o Ardeny i obrony nad Renem, służąc jako mobilne fortece, które mogły opóźniać przełamanie wroga lub niszczyć strategiczne cele. Podczas II wojny światowej G4M Betty był dwusilnikowym bombowcem dalekiego zasięgu używanym przez Cesarską Japońską Marynarkę Wojenną. Choć był chwalony za imponujący zasięg i udźwig bomb, był również znany ze swojej podatności na uszkodzenia z powodu braku opancerzenia i samouszczelniających się zbiorników paliwa. Betty odegrał ważną rolę w japońskich kampaniach powietrznych na Pacyfiku.
Jedną z najbardziej nawiedzonych pozostałości tego samolotu można znaleźć na wyspie Ballale, części Wysp Shortland w pobliżu Bougainville na Wyspach Salomona. Wyspa została zajęta przez siły japońskie, które zbudowały tam lotnisko, wykorzystując brutalną pracę przymusową i jeńców wojennych. Kilka G4M Betty operowało lub przelatywało przez Ballale. Po ciężkich alianckich bombardowaniach i izolacji wyspy wiele samolotów zostało zniszczonych lub po prostu porzuconych w dżungli.
W jednym szczególnie uderzającym miejscu prawie nienaruszony G4M leży powoli opanowany przez naturę. Jego kadłub i skrzydła są teraz pokryte mchem, rdzą i bluszczem, cichymi świadkami brutalnej przeszłości wyspy. Ten zapomniany relikt służy jako upiorny pomnik ku czci Japończyków, aliantów i cywilów poległych podczas konfliktu na Pacyfiku. Dziś wrak jest okazjonalnie odwiedzany przez historyków wojskowości, poszukiwaczy przygód i ciekawskich turystów.
Landkreuzer P. 1000 Ratte był proponowanym projektem czołgu superciężkiego podczas II wojny światowej. Projekt tego czołgu został zaproponowany w czerwcu 1942 roku przez Edwarda Grote, dyrektora firmy Krupp. Plan zakładał zbudowanie 1000-tonowego czołgu, znacznie cięższego niż Panzer VIII Maus, który z wagą 188 ton był najcięższym czołgiem, jaki kiedykolwiek zbudowano.
Przewidywano, że czołg będzie miał w pełni gąsienicowe podwozie i będzie wykorzystywał nadwyżki wież dział głównych z planowanego przezbrojenia pancerników klasy Scharnhorst. Dodatkowo czołg miał posiadać garaż na dwa silniki i ambulatorium. Projekt uzyskał aprobatę Adolfa Hitlera, który wykazał zainteresowanie jego rozwojem. Czołg został jednak ostatecznie anulowany na początku 1943 roku przez ministra uzbrojenia Alberta Speera.
Ratte był postrzegany jako superciężki czołg zdolny do wykonywania złożonych zadań na linii frontu i potencjalnie zmieniający bieg historii. Podczas II wojny światowej aliantom udało się odzyskać znaczną ilość przedmiotów i skarbów. Jednak niewielki procent tych przedmiotów pozostał niemożliwy do odnalezienia. Podobno ukryty w tunelach, kopalniach i alpejskich jeziorach wokół południowych granic Niemiec.
Krąży wiele intrygujących historii o istnieniu nazistowskich skarbów w tym regionie, gdzie lojalni zwolennicy Hitlera planowali założyć alpejską fortecę. Niektóre z tych historii opierają się na rzekomych relacjach naocznych świadków z ostatnich dni wojny. Jedna konkretna opowieść mówi o karawanie mułów, która nocą wędrowała w górę alpejskiej góry. Świadkowie twierdzili, że widzieli kolumnę mułów niosących coś, co wydawało się być tajnym transportem setek sztabek złota wartych miliony dolarów.
Tajemnica otaczająca te operacje nie trwała jednak długo, ponieważ plotki szybko się rozprzestrzeniły. Ostatecznie amerykańskie wojska odzyskały złoto. Niemniej jednak wciąż krążą plotki i opowieści o innych zakopanych skarbach i złocie, których nigdy nie odnaleziono. Według lokalnych legend niektórzy ludzie doświadczyli nagłego bogactwa i dobrobytu po wojnie, co dodatkowo podsyca spekulacje na temat ukrytych skrytek.
Legenda o złocie nazistów obraca się wokół rzekomego ukrytego skarbu nazistowskich przywódców, który prawdopodobnie znajduje się w jeziorze Toplitz w Austrii. Uważa się, że naziści wrzucili skrzynie ze złotem i innymi cennymi przedmiotami do jeziora, gdy wycofywali się w ostatnich dniach wojny. Jezioro Toplitz znajduje się głęboko w lesie, około 98 km od Salzburga, i służyło jako baza morska. Różni świadkowie, w tym lokalni mieszkańcy i bratanek nazistowskiego oficera SS Ernsta Kaltenbrunnera, twierdzą, że w jeziorze ukryte są skrzynie.
Podczas gdy wcześniejsze ekspedycje odkryły artefakty i fałszywe pieniądze, istnienie rozległego nazistowskiego złotego skarbu pozostaje niepotwierdzone. Nurkowie i poszukiwacze skarbów próbowali dotrzeć do rzekomego łupu zakopanego 103 metry pod powierzchnią jeziora. Eksploracje utrudniają jednak niebezpieczne warunki, w tym warstwa zatopionych pni i gałęzi drzew. Kilka osób straciło nawet życie podczas próby odnalezienia skarbu.
Podczas śnieżnej zimy w 1978 roku pewien mężczyzna przejechał przez swoje miasto czołgiem i używał go jako pługa śnieżnego. Po latach obie te rzeczy okryły się złą sławą. Mężczyzna pochodzący z Niemiec był właścicielem muzeum sprzętu z czasów II wojny światowej. W 2015 roku władze wtargnęły do jego domu w gminie Heikendorf.
Choć spodziewali się znaleźć dzieła sztuki, nie mogli uwierzyć własnym oczom, gdy zobaczyli największy przedmiot w piwnicy. Gigantyczny czołg Panther, jeden z najbardziej przerażających czołgów, który w czasie wojny budził grozę swoją siłą ognia, szybkością i opancerzeniem, wylądował w piwnicy 84-letniego mężczyzny. Był przechowywany obok wielu innych pamiątek po nazistach, w tym manekinów ubranych w nazistowskie mundury, dystynkcji SS i tej samej statuy wojownika z mieczem, która kiedyś stała przed kancelarią Hitlera w Berlinie. Usunięcie wszystkiego zajęło 20 żołnierzom około 9 godzin.
Ostatecznie mężczyzna został ukarany grzywną w wysokości prawie 300 000 dolarów za posiadanie nielegalnych rzeczy. Którą z nazistowskich technologii chcielibyście wypróbować? Dajcie nam znać w komentarzach. Jeśli podobał ci się ten film, zostaw łapkę w górę.
Jeśli chcesz zobaczyć więcej filmów, które zrobiliśmy, kliknij w jeden z nich na ekranie lub zajrzyj na kanał. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia następnym razem.


