Dlaczego koty boją się kocich filtrów (myślą, że jesteś jednym z nich)
Hej, wiecie co? Jeśli szukacie niezawodnego sposobu na zirytowanie kota, zróbcie sobie zdjęcie z użyciem kociego filtra. Reakcja waszego zwierzaka na ten niewinny żart może być naprawdę zaskakująca.
Niektóre futrzaki natychmiast uciekają, inne zaś próbują zrozumieć, co się właściwie dzieje.
Dlaczego koty są tak bardzo zdezorientowane tą prostą sztuczką? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy najpierw zrozumieć, jak koty widzą ludzi. Czy dostrzegają jakąkolwiek różnicę między twarzą człowieka a swoją własną?
A może po prostu jesteśmy w ich oczach nieco innymi, dużymi i dziwnie wyglądającymi kotami? Albo zwyczajnie uważają nas tylko za kogoś, kto zapewnia im jedzenie i organizuje zabawę.
Tak przynajmniej jest w moim domu. Koty dzielą napotkane stworzenia na trzy grupy: ofiary, drapieżniki i całą resztę, którą mają za innych przedstawicieli swojego gatunku. Człowiek jest dla nich niczym duży, nieco osobliwy kot, który może być także sprzymierzeńcem gwarantującym pożywienie i schronienie.
Co więc się dzieje, gdy używamy filtra dla kotów, który sprawia, że wyglądamy jak dziwnie ogromne kocie oblicze? Dlaczego taka przemiana wywołuje w naszych pupilach strach? Cóż, być może chodzi o to, że w mniemaniu kotów filtr ujawnia naszą prawdziwą naturę.
Wyobraźcie sobie sytuację odwrotną: wasz kochany mruczek nagle zaczyna używać ludzkiego filtra. Zwierzaki oczywiście nie korzystają z aplikacji, ale załóżmy, że kociak nagle się zmienia. Jego ciało pozostaje takie samo, tylko pyszczek wygląda jak u dziwnego, futrzanego stworzenia z ludzką twarzą.
Cóż, taki widok na pewno by was zszokował.
I dokładnie to samo dzieje się, gdy kot widzi człowieka z kocim filtrem. Mimo że czworonożni przyjaciele postrzegają nas jak inne koty, są bardzo przyzwyczajeni do naszej codziennej obecności. Nagła zmiana wyglądu wybija ich z równowagi.
Niektóre koty mierzą nas wówczas wzrokiem, próbując zrozumieć, co się stało.
Nie zdają sobie sprawy, że patrzą na ekran telefonu. Starają się pojąć, gdzie podziała się prawdziwa osoba i dlaczego mają przed oczami dziwne stworzenie z ogromną kocią głową. A może warto zadać sobie pytanie: czy mruczki w ogóle wiedzą, jak same wyglądają?
Jak postrzegają własne odbicie w lustrze?
Jeśli postawicie kota przed lustrem, zwierzak pomyśli, że po drugiej stronie jest inne stworzenie. Co ciekawe, koty nie zdają tak zwanego testu lustra. Zasady tego eksperymentu są dość proste.
Najpierw na futerku zwierzaka maluje się czerwony znak, który musi znajdować się w miejscu, jakiego kotek normalnie nie widzi, na przykład na czubku głowy lub na uszach.
Wtedy pokazujemy zwierzęciu jego odbicie w lustrze. Jeśli jest zaciekawione malunkiem i próbuje go dotknąć, oznacza to, że przypisuje wizerunek w lustrze do siebie. Dla nas brzmi to banalnie, ale w rzeczywistości przedstawiciele bardzo niewielu gatunków zaliczają ten test.
Wśród zdających są delfiny, wieloryby, bonobo, orangutany, szympansy, słonie azjatyckie, sroki, gołębie, wrony, a także mrówki.
Ludzie radzą sobie z testem lustra dopiero od drugiego roku życia. Młodsze dzieci reagują na swoje odbicie tak, jakby po drugiej stronie widziały inne dziecko. Dopiero gdy dorastają, zaczynają rozumieć, że patrzą na siebie.
Pomysł na ten eksperyment zrodził się z pewnego zabawnego incydentu. Karol Darwin odwiedził kiedyś londyńskie zoo i zobaczył, jak małpa okropnie się zdenerwowała, gdy opiekun zoo drażnił ją jabłkiem. Mężczyzna ostatecznie poczęstował orangutana owocem, a zwierzę według relacji Darwina rzuciło się na plecy i zaczęło kopać i płakać, zupełnie jak małe, niegrzeczne dziecko.
Ta obserwacja skłoniła Darwina do refleksji, że orangutany i inne zwierzęta mogą mieć własne doświadczenia i uczucia, którymi z nikim się nie dzielą. Słynny biolog, przyglądając się innej małpie w ogrodzie zoologicznym, zauważył również, że zwierzę rozpoznaje swoje odbicie w lustrze.
Ponad sto lat później pewien amerykański psycholog, Gordon Gallup Junior, zaproponował zbadanie samoświadomości zwierząt za pomocą właśnie testu lustra. Jeśli stworzenie potrafi rozpoznać swoje odbicie, rozumie, że różni się od innych żywych organizmów. Krótko mówiąc, zwierzęta zaliczające ten sprawdzian mają samoświadomość, która jest niezbędna do życia w społeczeństwie.
Takie istoty cechuje wyższy poziom empatii, potrafią też współpracować z innymi.
Co jeszcze wiemy o kocim spojrzeniu na świat? Cóż, kocia wizja z pewnością różni się od naszej. Koty nie rozpoznają odcieni kolorów tak dobrze jak ludzie.
Widzą świat w odcieniach niebieskiego i zielonego, więc barwy takie jak czerwony, żółty i różowy mogą im się mylić. Jednocześnie rozróżniają sporą liczbę odcieni szarości.
Natura obdarowała koty dużymi oczami ze względu na ich potrzebę polowania w słabym świetle. Jednak tak duże oczy utrudniają zwierzakom ciągłe ustawianie ostrości na bliskie i dalekie odległości. Eksperci twierdzą, że z tego powodu wzrok kota dostosowuje się do otoczenia.
Czworonogi mieszkające na ulicy są z reguły dalekowzroczne, natomiast większość domowych pupilów cechuje krótkowzroczność. Może przydałyby się im okulary o odpowiednich ogniskowych?
A dlaczego koty widzą w ciemności znacznie lepiej niż my? To kwestia błony odblaskowej, której my po prostu nie mamy w oku. U kota ta warstwa odbija światło przechodzące przez siatkówkę z powrotem do oka.
Wychwytuje dosłownie każdą odrobinę światła i zwiększa czułość widzenia aż o 44 procent. Dzięki temu koty potrzebują do widzenia sześć razy mniej światła niż ludzie.
Koty cieszą się również szerszym polem widzenia. Wynosi ono mniej więcej 200 stopni, podczas gdy u ludzi jest to około 180 stopni. Dzięki temu futrzaki potrafią sprawnie się poruszać oraz szybko i precyzyjnie określić odległość obiektów.
Poza tym wzrok kota jest obuoczny, dzięki czemu zwierzaki te potrafią rozróżniać trójwymiarowe obiekty. To jedna z wielu naszych wspólnych cech.
A wiedzieliście, że koty posiadają trzecią powiekę? To tak zwana przesłona migawkowa, czyli cienka powłoka, która zakrywa oko od boku. Dzięki niej koty w przeciwieństwie do nas nie muszą cały czas mrugać.
Membrana rozprowadza łzy na powierzchni oka, dobrze je nawilżając, a równocześnie usuwa z gałki ocznej drobne ciała obce.
Trzecią powiekę widać zazwyczaj tylko wtedy, gdy kot śpi lub odpoczywa. Jeśli jesteście w stanie zauważyć ją w kąciku kociego oka na co dzień, może to oznaczać, że wasz pupil jest chory. Warto wtedy skonsultować się z weterynarzem.
Jednak najbardziej wyostrzonym zmysłem kota jest węch. Jest on jakieś 14 razy silniejszy niż ludzki, ale i tak znacznie słabszy niż u psa. Kot ma około 200 milionów komórek wrażliwych na zapach.
Ta cecha pomaga czworonogom znaleźć pożywienie i partnera, chronić się przed wrogami, poruszać się po obcym otoczeniu i odszukać oznaczone terytorium. Świat kota można spokojnie nazwać światem zapachów.
Inną ciekawą, a niekiedy zaskakującą dziedziną kociej rzeczywistości jest psychologia. Przykładowo, mruczki nienawidzą ogórków. W sieci można znaleźć mnóstwo filmików, na których widać, jak właściciel kota umieszcza jedno z tych warzyw za swoim pupilem i cierpliwie czeka, aż ten je zauważy.
Gdy to się stanie, kot zwykle podskakuje i ucieka ze strachu na drugi koniec pokoju.
Wydaje się, że takie filmy są zabawne, ale pamiętajcie, że mogą poważnie zaszkodzić zdrowiu psychicznemu kota. To, co dla nas jest niewinną igraszką, zwierzak postrzega jako śmiertelne zagrożenie. Napięcie, jakie wówczas powstaje, może wywołać niepokój, agresywne zachowanie, a nawet zespół stresu pourazowego.
Eksperci twierdzą, że jeśli kot zdenerwuje się w miejscu, w którym zwykle je, może stracić apetyt, a to z kolei nierzadko prowadzi do poważnych chorób wątroby.
Ale właściwie dlaczego koty tak bardzo boją się akurat ogórka? Odpowiedź na to pytanie ściśle wiąże się z procesem karmienia. Zwróćcie uwagę, że większość filmików z serii kot kontra ogórek jest kręcona wtedy, gdy kot akurat coś je.
Podczas jedzenia każde zwierzę odczuwa najwyższy komfort i relaks. Kiedy w takiej chwili zauważa coś niezwykłego i potencjalnie groźnego, natychmiast chce przenieść się w bezpieczniejsze miejsce.
Inni z kolei uważają, że ze względu na kolor i kształt koty postrzegają ogórki jako węże. Pierwszą naturalną reakcją naszych pupili jest więc oddalenie się od potencjalnego zagrożenia. Po chwili niektóre futrzaki zaczynają ostrożnie obserwować intruza, próbując ocenić, czy warzywo wciąż stanowi dla nich realne niebezpieczeństwo.
A stereotyp głosi, że wszystkie koty to samolubni samotnicy, w przeciwieństwie do psów. To nieprawda. Gdyby koty faktycznie były socjopatami, po prostu ciągle by nam uciekały.
Koty domowe potrzebują nas tak samo, jak my ich. Ich przywiązanie bywa mniej nachalne niż u psów, ale wcale nie jest słabsze.
Niestety nie mamy możliwości badania zachowania kotów w ich naturalnym środowisku, ponieważ większość z nich mieszka w domach lub w miastach. Dziki przodek kota z afrykańskich stepów właściwie już nie istnieje. Wszystkie osobniki są w jakimś stopniu skrzyżowane z kotami domowymi.
Jedynym sposobem, aby dowiedzieć się więcej o dzikich kotach, jest zbadanie ich populacji żyjących w grupach.
Takie grupy przeważnie funkcjonują na obszarach, na których jest wystarczająco dużo pożywienia, na przykład w pobliżu stodoły lub wysypisk śmieci. W przeciwieństwie do kotów domowych, które wiedzą, że mają wyznaczone miejsce do picia i jedzenia, nieoswojone kocury muszą same polować. Poza tym dzikie koty nie używają miauczenia do społecznych kontaktów.
Zamiast tego posługują się językiem ciała.
Miauczenie jest charakterystyczne tylko dla kotów domowych. Uczą się one wydawać takie dźwięki, aby komunikować się z ludźmi. W moim domu miauczenie często rozlega się w bardzo dziwnych momentach.
Kiedy miauczy wasz kot? Dajcie znać w komentarzach. I pamiętajcie, aby pozostać po jasnej stronie życia.


