Wieczór, powrót z roboty, a ja znowu wduszam gaz do dechy – nie, spokojnie, nie szaleję, bo to stary grat bez ksenonów i ledów, a nocą na tych naszych drogach trzeba uważać. Miałem w planach spokojnie wrócić do domu, ale przypomniało mi się, że obiecałem wam odpowiedzieć na pytania o samochody. Tyle się nazbierało, że szkoda było nie skorzystać z tych pół godziny jazdy. No i proszę, pierwsze pytanie leci – Szymon pyta o Opla Zafirę B 1.

7 CDTI i brak mocy. Od razu mi się przypomniało, że sam kiedyś miałem podobny problem. Mówię mu wprost: możesz mieć nieszczelność w dolocie, coś z turbiną, zawalony DPF, problem z EGR-em, a nawet zabity katalizator. Opcji jest naprawdę sporo, więc trzeba to po kolei sprawdzać.
Drugi Szymon dopytuje o preparat do czyszczenia filtra DPF. Polecam mu ceramizator od naszej firmy, bo sam go używam. Wiecie, nie dlatego, że muszę – po prostu jest dobry. Cena też robi swoje, bo za markowy odpowiednik trzeba zapłacić ponad dwie stówy, a u nas to około siedemdziesiąt złotych za flaszkę.
No i najważniejsze – ten nasz nie śmierdzi tak dusząco, jak tamte. Kiedyś używałem innego i smród był nie do wytrzymania, a tutaj nie ma tego problemu. Co więcej, nie ingeruje w elementy metalowe. Pokazywałem wam już kiedyś tłok, który po użyciu innego preparatu zrobił się szary i czarny, a po tym naszym wrócił do krystalicznie aluminiowego stanu.
Możecie sobie zresztą obejrzeć ten filmik. Ktoś inny pisze, że ubywa mu płynu chłodniczego podczas jazdy. Radzę sprawdzić najpierw dywaniki, czy nie są mokre, potem okolice silnika, no i czy nie dymi na biało. A skoro mowa o dymieniu – ktoś wspomina o czarnej suchej sadzy na końcówce rury wydechowej.
No to niestety, ale to oznacza, że DPF jest już na umarciu. Trzeba go wymontować i spróbować oddać do czyszczenia, chociaż jak jest tak zabity, to często nic już się z nim nie zrobi. Szymon dopytuje, czy ten nasz preparat jest słabszy od tych drogich. A wręcz przeciwnie – powiedziałbym, że lepszy.
Nie śmierdzi, jest mocny i nie niszczy metalu. Sam tego doświadczyłem, więc mówię z własnej praktyki, a nie ze słyszenia. Potem leci pytanie o panewki w silniku 1. 5 CDTI z 2016 roku.
Mówię, że przede wszystkim warto sprawdzić zespół rozrządu i wałki, a także zwracać uwagę na wycieki między silnikiem a skrzynią. Jak już będziecie wymieniać uszczelniacz, to pamiętajcie, żeby wybrać ten ze sprężynką – wtedy naprawdę dobrze uszczelnia. Ktoś pyta o stawkę za roboczogodzinę w moich okolicach. U nas to dwieście złotych netto.
Pojawia się też pytanie, czy opłaca się wiercić lub wymieniać sam monolit DPF. Wiecie, nie jestem zwolennikiem wycinania ekologii z samochodu. Wolę ratować to, co się da, bo jak usuniecie jeden podzespół, to drugi pociągnie za sobą kolejne problemy. Tak samo z zaślepianiem EGR-u – możecie sobie narobić kłopotów z przepływem, a potem sterownik będzie miał anomalie, którymi ciężko będzie zarządzać.
Trzeba o tym myśleć, zanim się coś takiego zrobi. Właśnie mijałem te polne drogi i przypomniała mi się pewna historia. Kiedyś jechałem z Oławy do Jelcza i na łuku trzasnąłem bażanta. Zatrzymałem się, złapałem go, wsadziłem do reklamówki i położyłem w aucie.
Na szczęście jechałem z bratem, bo po pięciu minutach ten bażant ożył i zaczął latać po kabinie. Mówię do brata: „Ty weź go złap i skręć mu kark, bo mi zaraz zwariuje”. Ale to była dopiero akcja. Podobną historię miałem z dzikiem.
Uderzyłem w lochę z małymi. Małe uciekły, ale locha niestety padła. Byłem tak wystraszony, że bałem się wysiąść z auta. Nagle podjechała T4, otworzyli klapę, wyszło ich pięciu i pytają: „Bierzesz to mięso?
” Ja mówię: „Nie”. Załadowali tego dzika na pakę i wiór poszli w siną dal. W ułamku sekundy go zapakowali. Takie to były czasy.
Jadę dalej i ktoś pyta, czy chodzę na grzyby. No jasne, że lubię, tylko teraz nie mam kiedy. Ale jakby się trafił fajny las, to chętnie bym się wybrał. Słyszałem, że niektórzy sąsiedzi to wiedzą, gdzie najlepsze stanowiska.
Może kiedyś się skuszę. W międzyczasie ktoś pyta o Łukęcin i ośrodek, do którego kiedyś jeździłem. Niestety, ten, do którego chciałem pojechać, jest zamknięty. Może wybiorę się do drugiego, ale nie wiem jeszcze.
Zresztą sam nie wiem, czy w ogóle zdążę, bo urlop to urlop, a życie potrafi zaskoczyć. No i niestety, bateria w telefonie mi pada. Widzę, że już ledwo zipie, a do domu jeszcze kawałek. Nie chcę, żeby transmisja wisiała w powietrzu i nic z niej nie było.
Chciałem wam poodpowiadać na pytania, ale widzę, że i tak już ich nie ma. Jeszcze tylko szybkie pozdrowienia dla wszystkich, którzy pisali, i dla tych, co dobrze radzą z olejami – słyszałem, że są naprawdę dobre. Jutro spróbuję przygotować odcinek na niedzielę. Myślę, że będzie ciekawy.
Tymczasem – dobrej nocy i do zobaczenia na drodze.


