„Twój warsztat od lat naprawia niemieckie auta, a Ty akurat ogłaszasz, że nigdy więcej nie kupisz ani jednego?” To właśnie powiedziałem swoim widzom na żywo, jadąc odebrać samochód po stłuczce….

„Twój warsztat od lat naprawia niemieckie auta, a Ty akurat ogłaszasz, że nigdy więcej nie kupisz ani jednego?” To właśnie powiedziałem swoim widzom na żywo, jadąc odebrać samochód po stłuczce....

„O teraz, no co ty? ” – rzuciłem do telefonu, a w tle słychać było śmiech całej ekipy. Ktoś krzyknął, że Krzysiek bez widzów nie wytrzyma nawet na urlopie. No i oczywiście, że nie wytrzyma.

Thumbnail

„To się zdziwisz, Krzysiu. Bardzo się zdziwisz. ”

Siedzieliśmy w aucie, przed nami długa trasa. Zerknąłem w lusterko.

Za nami nie było żadnej przyczepy, chociaż wszyscy myśleli, że już ruszamy na wakacje. Nie. Najpierw musieliśmy coś załatwić. Wczoraj okazało się, że jedno z naszych aut jest wreszcie gotowe do odbioru.

To był Ford, który czekał na naprawę po poważnej stłuczce. „Czytaliście tytuł dzisiejszego spotkania? ” – zapytałem. „Ładnie nas robią w bambuko.

Przez Niemców. ”

Na czacie od razu pojawiły się pytania. O co chodzi? Kto nas robi?

No przecież Niemcy. Od lat dymali wszystkich na samochodach, a teraz wyszło na jaw, że robili to w stu procentach. Przebitki, zawyżone ceny, oszustwa. W Europie za samochód, który w Chinach kosztuje dziewięćdziesiąt tysięcy, trzeba zapłacić sto siedemdziesiąt.

I to ma być uczciwy interes? „Ja już więcej niemieckiego auta nie kupię. Nigdy. Nie chcę żadnego waga.

Ani Passata, ani Audi, ani niczego. Złodziejom nie dam zarobić ani złotówki. ”

Warsztat, który prowadzę, od zawsze opierał się na naprawach wszystkich marek. Ale teraz coś we mnie pękło.

Jak można tak oszukiwać ludzi? Brali sto tysięcy zysku na jednym aucie, a my mieliśmy to kupować z uśmiechem na twarzy? „Trzeba było kupić niemieckie auto, a oni cię dymali na każdym kroku. To są perfidni oszuści.

Złodzieje. I nic więcej nie dodam. ”

Na czacie ktoś napisał: „Kup chińczyka”. I wiecie co?

Chyba właśnie tak zrobię. Czemu nie? Chińskie auta są ładniejsze, lepsze wyposażone, a do tego nie są taką patologią jak te z Europy. Owszem, nie wiadomo, czy się nie zepsują, ale to już moja głowa, żeby je naprawić.

Ja się nie boję pracy. Zresztą, już znalazłem coś idealnego. Coś do ciągnięcia przyczepy na wakacje. Bike Leopard 8.

U nas nie jest nawet sprzedawany, bo ma ponad trzy i pół tony. Ale mnie to nie przeszkadza. Mam kategorię C, mogę nim jeździć do woli. A jak podepnę przyczepę, to już w ogóle będę wymiatał.

To auto potrafi jechać na trzech kołach, brodzić w wodzie, wyciągnie każdą przyczepę z korzeniami. „I mam w nosie Niemca. Choćby teraz przychodził i dawał mi auto za darmo, to mówię: do widzenia. Nie.

Jarek, który dołączył do rozmowy, zapytał, dokąd właściwie jedziemy. Wyjaśniłem, że najpierw muszę podjechać do Oławy po Marcina, który ma być kierowcą. Potem ruszamy do Sobótki, do blacharza. To tam od prawie dwóch tygodni stał ten Ford.

Cała ćwiartka miała być wstawiona, blacha, lakier, przegląd – wszystko. „Pokażę wam, jak wyglądał po stłuczce i jak wygląda teraz. Przedstawię wam też Francuza, tego blacharza, który go naprawił. Ten gość naprawdę stanął na wysokości zadania.

Fenomenalna robota. ”

Ktoś na czacie zapytał, czy ten Ford będzie dla Marcina. Roześmiałem się. „Nie.

Ten Ford będzie dla was. Dla klientów. Zrobimy z niego auto zastępcze. Jak ktoś przyjedzie do warsztatu i zostawi swoje auto, to dostanie tego Forda na czas naprawy.

Pomysł wydawał się świetny. Auto po wypadku, ale złożone zgodnie ze sztuką. Nie ma w tym nic złego, że auto powstaje z dwóch egzemplarzy. Fabryki przecież też składają pojazdy z części.

Ważne, żeby zrobić to w miejscach do tego przeznaczonych, a nie byle jak. Tymczasem na czacie rozgorzała dyskusja. Ktoś pytał o wydechy. Ktoś inny o DPF.

Sebastian z Danii pisał, że po wymianie filtra cząstek stałych świeci mu błąd na desce. Odpowiedziałem, że nie ma problemu, niech podjedzie do chłopaków, sprawdzą kostki. „Jeśli wymieniali Ci DPF i źle podłączyli wtyczki, to najpewniej to one są winne. Podjedź, zobaczymy.

Inny gość z Oławy pytał o tłumik środkowy w Oplu. Poradziłem, żeby wpadł do warsztatu na bezpłatne sprawdzenie. U nas zawsze jest darmowe. Podniesiemy na podnośniku, obejrzymy, policzymy.

„Nie mów, że środkowy. Powiedz, że coś się dzieje z tłumikiem. My to sprawdzimy i zrobimy wycenę. Sama weryfikacja nic nie kosztuje.

Szymon, który jechał gdzieś z Jelcza, ale mieszkał w Oławie, dopytywał o problem ze swoją Zafirą. Miał za wysokie ciśnienie paliwa na biegu jałowym, silnik pracował głośniej, a spalanie spadało do zera przecinku trzy. Pytał, czy to poważne. „Możesz mieć coś z paliwem.

Za niskie ciśnienie, problem z wtryskami. A może rozrząd przestawiony? Nie będę strzelał w ciemno. Możliwości jest mnóstwo.

Trzeba zrobić diagnostykę, chociażby podstawową, żeby dojść do tego, co się tam dzieje. ”

Przez całą drogę ktoś na czacie wspominał, że w końcu jestem bliżej nich. Wcześniej warsztat był w Czernicy, a teraz przenieśliśmy się bliżej Oławy. Czułem, że to był dobry ruch.

Ludzie z okolicy wreszcie mają do mnie blisko. Kiedy podjeżdżaliśmy pod firmę, powiedziałem, że na chwilę się rozłączymy, bo muszę ogarnąć temat warsztatu. „Za chwilę wracam. Jedziemy po Forda.

Zobaczycie, jak wyszedł. Może nawet zrobimy na żywo krótki pokaz. ”

Ktoś na czacie rzucił, że lecę na Chorwację i że jutro będzie transmisja z wakacji. Zaśmiałem się tylko.

„Nie, nie. Na razie nie będzie żadnej Chorwacji. Najpierw muszę pozałatwiać wszystkie sprawy tutaj, w Polsce. Bo jeśli ich nie załatwię, to urlop wcale nie będzie fajny.

Wręcz przeciwnie – będzie tragiczny. ”

Podjechaliśmy pod bramę. Wysiadłem z auta, rozciągnąłem się. Wiedziałem, że przede mną jeszcze długa droga do Sobótki, ale przynajmniej jedna rzecz miała się wreszcie skończyć.

Ford był gotowy. Cała ćwiartka wstawiona, blacha, lakier, przegląd zrobiony. Zostało tylko dopłacić trzy stówki za dwa przeglądy. „Dobra, widzimy się za chwilę.

Idę ogarnąć temat warsztatu. ”