– „Nie, kochanie, nie przyjmę cię, dopóki nie poznam całej twojej historii medycznej. Muszę wiedzieć, w którą stronę przesuwa się twój kręgosłup.” Tak powiedział mężczyzna, którego moja żona bała…

– „Nie, kochanie, nie przyjmę cię, dopóki nie poznam całej twojej historii medycznej. Muszę wiedzieć, w którą stronę przesuwa się twój kręgosłup." Tak powiedział mężczyzna, którego moja żona bała...

– Szefie, mój najlepszy przyjaciel od pięćdziesięciu lat właśnie dostał skierowanie do hospicjum stacjonarnego. – Słuchaj, choroba nie wybiera. Nigdy nie wiemy, kiedy przyjdzie nasz czas. Dlatego zawsze powtarzam – nie gniewajmy się, nie kłóćmy się.

Thumbnail

Życie jest za krótkie, żeby dąsać się na siebie, bo nigdy nie wiesz, czy zdążyłeś powiedzieć drugiemu człowiekowi wszystko, co najważniejsze. Mogę tylko współczuć i życzyć dużo zdrowia. Może jeszcze będzie dobrze. Tak zaczynał się kolejny poranek w moim warsztacie.

Siedziałem przed kamerą, gadając do ludzi, którzy wpadali na live’a – mechaników, kierowców, zwykłych widzów. Pogoda za oknem była jaka była, ja czekałem na Julkę, która kończyła trening, i przy okazji obcinałem te zarosłe krzaki przed oknem, bo nuda. Za dwa dni mieliśmy wyjeżdżać na wakacje. – Ja też zaczynam budowę, trzysta metrów – rzucił ktoś z czatu.

– Janusiu, życzę ci wytrwałości. Wiem, z czym będziesz się mierzył. Najważniejszy jest efekt końcowy. Wtedy usiądziesz i wreszcie powiesz: udało się.

Nie poddawaj się, walcz. Słuchałem ludzi, odpowiadałem na pytania. Ktoś pytał o sprężyny do Kii Ceed, ktoś o skrzynię biegów w Avenisie. Doradzałem, żeby nie kombinować z zamiennikami, tylko zakładać oryginały, bo inżynierowie nie bez powodu siedzą i liczą te zawieszenia.

Mówiłem o tym, że dobra diagnoza to dziewięćdziesiąt procent sukcesu, a reszta to droga dedukcji. Że nie jestem alfą i omegą, tylko zwykłym człowiekiem, ale jak podejdziesz do człowieka i do auta z ludzkim podejściem, to już połowa roboty zrobiona. Ale tego dnia coś we mnie siedziało. Coś było nie tak.

– Słuchajcie, ja to wszystko z siebie zrzucam. Może coś ze mną nie tak, bo ciągle zwalam na przeprowadzkę albo na brak czasu. Przespałem całą sobotę i całą niedzielę, a i tak jestem zmęczony. Muszę zrobić badania i zadbać o siebie.

Potem rozmowa zeszła na sklep. Ogłosiłem, że od pierwszego znika TecDoc – ta wyszukiwarka części po drzewku auta. Kosztowała piętnaście tysięcy na kwartał, czyli pięć tysięcy miesięcznie, a sprzedaż była za mała, żeby to utrzymać. – Przykro mi, że nie będziecie mogli szukać części po drzewku, ale wybaczcie.

Wolę odpowiadać na wasze maile i telefony, postawić człowieka, który wam dobierze części, niż płacić takie pieniądze. Jak sklep ruszy, na pewno do tego wrócimy. Ktoś zapytał o paliwo. 7.

69. Ktoś o wakacje. – Chciałbym do Albanii, ale Agata chce do swojej Chorwacji. Nie mam pojęcia, gdzie pojedziemy.

I wtedy weszła sprawa, która mnie naprawdę wkurzyła. Tomek, jeden z widzów, odezwał się o paczkach. – Tomek, chyba namieszałem z twoimi paczkami. Mówiłem, że filtry wyszły, ale chyba wyszły dopiero dziś rano, bo Wąski dzwonił.

Turbo z filtrem wyjdzie po południu, czyli będzie jutro rano. Wybacz, naprawdę namieszałem. Już nie wtrącam się Wąskiemu, bo dostanę burę i od ciebie, i od niego. Przepraszam najmocniej, ale wysyłamy wszystko najszybciej, jak się da.

– No nie może tak być, że klienta tak się traktuje. Klient to król. Ale ja cię wprowadziłem w błąd przez niewiedzę. Byłem święcie przekonany, że wyszło, a to Wąski wysyłał coś innego.

Nie chciałbym nikogo okłamywać. Potem ktoś zapytał o to drugie kanał. Mówiłem, że nagrywam tam rzeczy z pozoru błahe, a jednak niebłahe. Że wreszcie będzie trochę ruchu.

I wtedy wszedł temat, który mnie naprawdę ruszył. Jeden z widzów, Masterk, napisał o firmie, z którą razem współpracowaliśmy. – Masterk, wiesz co? Zostawiłem ich.

Jestem wolny. Przyszła kolejna reklamacja. Powiedziałem sobie: dopóki nie ogarnę tego lepiej, spadam z tematu. Bo dostałem jeszcze kilka telefonów jak twój i uznałem, że nie będę robił z ludzi durniów, bo inaczej tego nie nazwę.

Ludzie przez to muszą się męczyć. Wolałem mieć was, widzów, po swojej stronie niż jednego gościa. Więc powiedziałem: adios. – Mówiłeś, że to śmietnik.

– Dokładnie. Musiałeś mi dać chwilę, żebym to wszystko przemyślał. Wszystko byłoby dobrze, gdyby załatwiał sprawy i odbierał telefon. Słuchaj, w sklepie też mam wpadki.

To nieuniknione, jesteśmy tylko ludźmi. Ale trzeba podnosić słuchawkę i rozmawiać z ludźmi, a nie ich zbywać. To najważniejsze. – Jeśli ja bym teraz jechał, to przez Czechy, Słowację, Węgry, do Chorwacji.

– Chcesz jechać przez Bielsko-Białą? Z Bielska przez Słowację na Węgry, z Węgier prosto do Chorwacji. Czyli mówisz, że jechałbyś inaczej. – Tak, dodałem oktanowy booster.

Spalanie było kosmiczne, zero szacunku dla klienta. – Dokładnie. Zero szacunku dla klienta. Dlatego zadzwoniłem, kazałem to wszystko zdjąć, zabrać i się pożegnaliśmy.

Ktoś zaproponował subskrypcje na wysyłki ze sklepu. Powiedziałem, że to dobry pomysł, ale nie rozmawiałem jeszcze z Wąskim, bo nie dotarłem nawet do etapu rozmowy. Nie byłem dziś w biurze. Wprost przyznałem: – Wolisz, żebym powiedział?

Wagarowałem. Ale może tak trzeba. Potem wrócił temat trasy. Ktoś ostrzegł, że na granicy polsko-słowackiej jest objazd, bo tunel zamknięty.

– Cholera, a ja już kupiłem winiety na Słowację. Co ja teraz zrobię? Będę stratny trzysta złotych, bo sto trzydzieści za winietę na auto i sto trzydzieści za przyczepę. Tydzień temu prowadził mnie przez jakieś wioski, gdzie auto ledwo przechodziło.

A jadę z szeroką przyczepą, 2,5 metra, waży dwie tony. – Jedź przez E1 do Ostrawy, Brna, potem Słowacja. – Ale wtedy muszę kupić winietę też na Czechy. – Dokładnie.

– No to kupię jeszcze jedną winietę na Czechy. Dziękuję wam wszystkim za rady, bo wiecie, jadę z szeroką przyczepą i chciałem cały czas po autostradzie, bo to szybko, łatwo i przyjemnie, a nie przez te kręte drogi. – Za to pokazałeś klasę. Wielki szacunek.

Niektórzy powinni się od ciebie uczyć, jak załatwiać sprawy. – Dziękuję, Masterk. Słuchaj, dzięki mnie, można powiedzieć, wszedłeś w to gówno, i nie pozwolę, żeby ktoś, kto okazuje mi szacunek i chce ze mną rozmawiać, został przeze mnie odrzucony. Tak się nie robi.

Jestem tu dla was, nie wy dla mnie. Albo mnie oglądacie, albo możecie sobie iść. Musi być szacunek. Potem rozmowa zeszła na wakacje.

Ktoś polecał wyspę Preko koło Zadaru, miasteczko Kali. Ktoś mówił o Chorwacji, że podobno zimno. Ja myślałem o Starigradzie. Byłem tam już trzy razy, ta część Dalmacji jest przepiękna.

Tuż przed Zadarem, a przed kempingiem, do którego jedziemy, jest prywatny – malutki, uroczy, tuż przy plaży. – Na podstawie twojej rekomendacji. Pokazałeś, jak wielki szacunek masz do swoich ludzi. Za to ci się odwdzięczam.

Dziękuję bardzo, Masterk Super. – Jestem niezwykle szczęśliwy. Wziąłem to sobie do serca. Dwie kolejne osoby dzwoniły, że jest problem z tą firmą.

To był idealny moment przy pakowaniu, więc poprosiłem, żeby zabrali te wszystkie rzeczy, bo nie chcę nic wieszać ani się tym zajmować w nowym miejscu. Ktoś zapytał, do kiedy mam wakacje. – Chciałbym jak najdłużej. Ale pewnie do piętnastego sierpnia.

Wakacje generalnie zaczynam 29. , ale już dziś jestem na wakacjach. Dziś zajmuję się przyczepą, muszę naprawić lusterko. Ten Prokamp dał mi całą paczkę zawiasów.

Dwa są uszkodzone, jestem dopiero przy 31. Dał mi zawiasy na trzy szafki, więc muszę naprawić szafkę. Roboty co niemiara. I wtedy przypomniałem sobie o czymś ważnym.

– Są tu jacyś karawaningowcy? Odkryłem dziś jedną rzecz. Muszę koniecznie sprawdzić butle gazowe. Naprawdę muszę sobie sprawić butle gazowe, a po dzisiejszym dniu wiem, jak bardzo są potrzebne.

– Butla gazowa, dobra rzecz czy nie? Musisz mieć butlę gazową. To super wygodne. – Dokładnie, Peterek.

Dlatego dziś wyciągnąłem dwie butle, myśląc, że muszę je wymienić na wyjazd. Są dość ciężkie, pewnie pełne. Nie wiem, nie mam wzroku rentgenowskiego. Ale coś tam w środku chlupie.

Wziąłem wagę. Okazało się, że jedna waży 20 kilo, druga 19 i trochę, czyli w zasadzie pełne, bo pełna ma 22 do 24 kilo. Czyli brakowało im 2 do 4 kilo każda. I to jest dokładnie ten moment, kiedy powinienem mieć butle gazowe.

Po pierwsze są lżejsze, po drugie nie wiesz, ile masz, nie ma problemu, dolewasz. Tyle, ile wejdzie, i jedziesz. – Kup sobie butlę gazową. Są lekkie.

Zawsze możesz dolać. Koniec z takim życiem. – Dokładnie. I dolewanie gazu będzie tańsze.

Bo normalnie wymieniam butle, bo jak zostaje trochę, to wymieniam, bo nie ma sensu trzymać, skoro później jedziesz za granicę. W Chorwacji pewnie nie mają takich samych butli jak u nas. Ktoś zapytał o nowy warsztat. – Marcin już strzelił szampana, w cudzysłowie.

Już dziś kogoś przyjął. Mówiliśmy o pierwszym sierpnia, ale to sobota, więc od trzeciego, w poniedziałek, warsztat rusza pełną parą. Ale można już przyjeżdżać, jeśli macie roboty, gdzie trzeba zostawić auto. – Cicho, Łukaszek, bo wyjdzie.

– Kiedy jedziecie do Chorwacji? – W środę, chyba. Czekam na Agatę. Jak skończy pracę, bo ma urlop od środy, to ruszamy.

Gdyby nie musiała iść jutro do pracy, już byśmy wyjechali. Tym bardziej że kemping mamy zarezerwowany od czwartku. Chciałbym jechać spokojnie, naprawdę spokojnie. Najpierw może coś zobaczyć na Słowacji, coś dalej.

Ktoś wspomniał o cenach paliwa. – Ceny poszły w górę o 10–15 procent. Ale wszędzie poszły w górę. Naprawdę wszędzie.

Popatrzcie, co się nagle stało z cenami paliwa. – Rząd odzyskał straty. Oni nigdy niczego nie oddają. Nic nigdy nie musi być plusem dla rządzących.

Gdyby auta jeździły na wodzie, to H2O też miałoby akcyzę. – Pewnie tak. Ale robią wielką kampanię przeciwko Ukraińcom, a ciągle dofinansowują ich paliwo. – Wosol, w Chorwacji jest taniej niż w Czarnogórze.

Zatankowałem tydzień temu po 1. 59, a Czarnogóra 1. 79. – Czyli paliwo w Chorwacji jest w podobnej cenie co u nas w Polsce.

Ale Wosol nie poleca Czarnogóry. Słaba infrastruktura, nie do końca ogarnięta. I wtedy ktoś zapytał o córkę. – Jak córka z tym gorsetem?

Już go zdjęła. Słuchaj, tydzień temu lekarz powiedział, żeby zdjąć gorset. Nie musi go już nosić. I właśnie dlatego muszę coś powiedzieć.

Nie chcę teraz wchodzić w to z telefonem, ale na pewno temu gościowi zrobię taką promocję, jakiej, przepraszam za wyrażenie, nikt mu nigdy nie zrobił. To właściciel, który jest tuż obok. Ma siłownię. I opowiedziałem im całą historię.

Julka nie miała mięśni. Miała zanik mięśni, przez co kręgosłup zaczął jej się wykrzywiać. Dlatego musiała nosić gorset. Lekarze byli w głębokim szoku, że w trzy miesiące udało się zbudować mięśnie.

Ten facet to fizjoterapeuta. Gdybyście go zobaczyli, umarlibyście ze śmiechu. Nie zaufalibyście mu ani sobie, ani dziecku. Facet z uszami jak kalafiory, bo trenuje boks i wszystko, co możliwe.

I on powiedział Julce wprost: „Nie, kochanie, to nie jest tak, że cię przyjmę i zrobię ci wielką krzywdę. Przy budowaniu mięśni muszę wiedzieć, w jakim stopniu zacząć. Muszę mieć całą twoją historię medyczną, bo chcę wiedzieć, w którą stronę przesuwa się kręgosłup. Chcę wiedzieć, którędy idzie, gdzie trzeba go budować i jak trzeba go budować.

Nie ukrywam, że to nie jest tanie. Bierze 1600 złotych miesięcznie za wszystko. Sprowadził tu lekarza, jakiegoś fizjoterapeutę i kogoś jeszcze. Mieli konsultację i powiedział: „Dobrze, teraz wiem, nad czym muszę pracować i co muszę zrobić dla twojego dziecka.

Zaczęliśmy. Julka zaczęła trzy miesiące temu. I dziś zaczyna mieć na brzuchu, jak to się mówi, kaloryfer. Na plecach zaczynają jej się pokazywać mięśnie, i to niemałe, tylko duże.

Kiedy lekarze zobaczyli, że te mięśnie rosną, powiedzieli: „Słuchajcie, to jest coś wspaniałego. To niemożliwe, żeby w trzy miesiące – oni zakładali co najmniej rok noszenia gorsetu – żeby w trzy miesiące mięśnie w ogóle zaczęły się pokazywać. ”

Ten facet mówi krótko. Jak Julka mówi: „Źle się czuję, nie przyjdę na trening”, on odpowiada: „Jak się źle czujesz, to wypij herbatę i oczekuję cię na siłowni.

” Z nim zawsze było prosto. Nie ma okresu, nie ma stresu, nie ma spoconych rąk. Masz być i koniec. Nie podlega dyskusji.

Tak ją zaparł, że powiem wam więcej – ona teraz jest na treningu. Ma mieć treningi dwa razy w tygodniu. Jedzie z nami, ale on jej nie odpuścił. Julka będzie pakować sprzęt, jeśli nie dziś, to we wtorek.

A on powiedział: „Nie obchodzi mnie, jak to zrobisz. Musisz mieć internet, bo będę z nią trenował. Połączę się z nią przez internet i będziemy trenować. ” Musi robić dwugodzinne treningi dwa razy w tygodniu, bo jak przestaniemy, te mięśnie natychmiast zanikną i wszystko pójdzie się, będzie totalna katastrofa i nic z tego nie wyjdzie.

I jeszcze jedno mi pokazała Julka. Dziecko z porażeniem, które jeździ na wózku. Dzięki niemu to dziecko, które nie chodziło od siedmiu lat, zaczyna chodzić. Mega.

Jestem w szoku, co ten facet potrafi. Gdybyście go zobaczyli, powiedzielibyście: „O kurczę, co za twardziel. ” Agata, jak tylko zobaczyła pana Dawida, powiedziała: „Cholera, nie wiem, czy jakbym go zobaczyła w ciemnej uliczce, to bym się nie zesrała. ” Facet z tymi niesamowitymi uszami jak kalafiory.

Z twarzy wygląda, jakby właśnie skończył walkę. Taki napakowany, cholera wie, co tam siedzi. A Agata nie chciała tu posyłać Julki. Julka bardzo chciała tu przyjść, bo słyszała dobre opinie.

I ja stanąłem po stronie Julki. Nawet pokłóciłem się z Agatą o tego trenera. Powiedziałem: „Słuchaj, dziecko ma być zdrowe. Nie chodzi o to, żeby patrzeć na wygląd faceta.

Wygląd nie ma znaczenia. Ja też nie jestem piękny, a jednak ludzie ze mną spędzają czas i rozmawiają. Agata, daj mu szansę. Daj temu człowiekowi szansę.

” Bo lekarze w szpitalu powiedzieli Julce, że ten facet jest jednym z najlepszych, że powinna do niego iść. I nie pomyliliśmy się. Do dziś Agata mówi, że jej wstyd. Więc jeśli macie jakiekolwiek problemy i jesteście z Dolnego Śląska, polecam tego człowieka.

Jest niesamowity. – Adaś pytał, bo ma te same problemy. Gdyby Adam tu był, mógłby posłuchać, jak spróbować doprowadzić dziecko do zera. Słuchajcie, to jest bomba.

Bomba do tego stopnia, że lekarze są w szoku, bo wiosną szykowali ją na kolejne trzy miesiące w szpitalu na kręgosłup. Ale dzięki ćwiczeniom stan Julki poprawił się o 3 procent w szpitalu. To dużo, bo miała skrzywienie może 17 czy 18 procent, czyli kręgosłup zaczynał się zwijać jak trąbka. Nie było tego widać gołym okiem.

Spadło o 3 procent. Ten facet pomógł może o 5 procent. Więc lekarze mówią: „Cholera, dziecko, jak tak dalej pójdzie, to nawet nie przychodź do szpitala, bo nie ma po co. ” Więc jesteśmy mega, mega szczęśliwi.

– Niestety, ludzie wciąż oceniają innych jak książkę po okładce. – Ja nie oceniam ludzi. Naprawdę nie oceniam. Nawet jeśli ktoś stoi przede mną w podartych czy brudnych ubraniach, nigdy nie wiesz, co ta osoba przeszła.

Na zewnątrz każdy człowiek może wyglądać inaczej. Może przejść wiele, może przejść wszystko. Trzeba umieć zajrzeć do środka człowieka, do jego duszy, i tam naprawdę zobaczysz pełną twarz tej osoby. Nie oceniaj książki po okładce, bo to nie ma sensu, bo w środku może być fantastyczny człowiek, który potrafi rzeczy, które zapierają dech.

Potem rozmowa zeszła na nałogi. I tu się zrobiło naprawdę osobiście. – Nawet alkoholik na ulicy ma swoją historię. – Dokładnie.

Ma swoją historię. Ale słuchajcie, jeśli chodzi o alkoholika, pijaka, to jest twoja wina. To nie wina żadnej choroby ani żadnej innej rzeczy. To wina twojej własnej słabości, tego, że nie potrafisz się postawić.

Nie potrafisz walnąć pięścią w stół i powiedzieć: „Dobra, nie sięgam po alkohol, tylko dlatego że wszystko się wali. ”

Wiecie, co jest fajne? To, że ja nie wyczekuję co roku wyjazdu ani niczego takiego. Nie piję alkoholu przez cały rok, ale jak jadę na takie wakacje, to może zrobię sobie drinka, kupię jakiś kolorowy albo wezmę piwo gdzieś.

Lubię próbować różnych potraw, różnych napojów, alkoholowych czy nie, podczas takich podróży. A jak wakacje się kończą, to koniec z alkoholem, bo nie muszę go pić. I nawet jak mam depresję, jestem przybity czy coś – a miewałem depresję nie raz, czy to przez tę przeprowadzkę, czy nie – nie sięgałem po papierosa. Bo zdecydowałem, że nawet za tego papierosa, a paliłem niesamowite ilości, nie będę palił, bo jak zapalę raz, wrócę do nałogu i będzie to samo.

A ja tego nie chcę. – Niektórzy mówią, że alkoholizm to choroba. – Nie. Alkoholizm to twoja, cholera, podobnie jak narkotyki, podobnie jak alkoholizm i papierosy, to twój wybór.

Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, bo kiedyś pokłóciłem się tu z jednym z widzów i powiedziałem mu, że alkoholizm, narkotyki i papierosy to twoja własna sprawa. Musisz sam powiedzieć: „Nie, nie chcę. ” Nie możesz wybrać, czy dostaniesz raka, czy nie. To jest choroba, która przyszła, niestety, i którą trzeba jakoś odpędzić, nawet robiąc zbiórkę czy cokolwiek.

Jeśli jest szansa pomóc, trzeba pomóc, inaczej niż z alkoholizmem, bo słuchajcie, alkoholik dziś może nim być, jutro nie musi. Musi się tylko ogarnąć, prawda? I owszem, jesteś alkoholikiem do końca życia, ale jeśli nie sięgasz po alkohol, nie będziesz już alkoholikiem. Więc tu i teraz uważam, że alkoholizm to nie choroba, to wybór człowieka.

– Z całym szacunkiem, nigdy tak nie mów. Nie chcę używać obrzydliwego przykładu, ale uwierz mi, po tym, czego bym użył jako przykład, każdy by sięgnął. – Danielu, rozmawiamy normalnie, oficjalnie i tak dalej. Możesz mi dać taki przykład, to nie problem.

Dawaj. – Nawet jeśli umarła ci żona, umarli rodzice i tak dalej, nie musisz z tego powodu sięgać po kieliszek. Możesz być w żałobie, możesz być w smutku, bez alkoholu. Nie musisz być z alkoholem w żałobie i w smutku.

Co ci da alkohol? Sekundę zapomnienia? I tak, z taką żoną, musisz przejść przez swój własny ból. Jeśli bliska osoba cię opuszcza, musisz przez to przejść i nie ma na to lekarstwa.

Nie ma. Nie ma lekarstwa na smutek. To najgorsza rzecz, jaka może się zdarzyć. Najtrudniejsza do przejścia.

Ale teraz zależy od ciebie, czy chcesz przez to przejść z alkoholem, czy bez alkoholu. A chory, który zachorował, bo dostał raka albo jakieś porażenie, nie zachorował w ten sposób, że „och, jeśli będę chodził do tyłu, nie dostanę porażenia ani raka. ” No nie. Alkoholizm możesz mieć, ale nie musisz, bo nie musisz wkładać tego alkoholu do ust, nie musisz być alkoholikiem.

Nie musisz. Jeśli wpadniesz w alkohol, to znaczy, że jesteś słabszą osobą. I przepraszam, ale tak myślę. I wiedziałem, do czego Daniel alu-duje.

Facet od Opla. Czy on jest alkoholikiem. Bo jeśli jest alkoholikiem, to wybrał taką drogę ucieczki. Woli kupić butelkę niż, na przykład, naprawić swoje auto.

Jeśli on woli to, nie zamierzam mu pomagać wlewać w siebie jeszcze więcej alkoholu. Ale jeśli wiem, że ten facet nie wlewa w siebie alkoholu, tylko ma trudną sytuację, to bardzo chętnie mu pomogę. Spróbuję mu pomóc ruszyć, może dam mu mały impuls do przodu. To niewiele, że naprawiłem mu auto, ale cholera, dam mu impuls.

Może wpadnie na coś innego, na jakąś inną pomoc, i facet stanie na nogi, prawda? Tym bardziej że jest chory, zmęczony, i nie jest chory z alkoholizmu, tylko jest chory, bo ma bardzo – nie pamiętam – miał coś ze stawami. – Jest duża grupa ludzi z naturalną predyspozycją do wpadania w nałóg, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ci ludzie nie powinni mieć w ogóle kontaktu z alkoholem.

– Wiecie, nie wiem, co to jest alkoholizm, ale wiem, co to jest uzależnienie od palenia papierosów. To, co powiem, jest haniebne. Zacząłem palić papierosy w trzeciej klasie podstawówki. To nie jest coś w stylu „łał, ten facet jest kozak”, tylko „ten facet jest idiotą”.

Więc jestem idiotą, że w ogóle zacząłem palić te papierosy. Ale doszło do tego, że paliłem trzy do trzech i pół paczki dziennie. Naprawdę, pochłaniałem je jak szalony. I powiem wam, mam bardzo słabą wolę, bo próbowałem rzucić te papierosy przez co najmniej 20 lat i nie mogłem, po prostu nie mogłem.

Jak rzucałem, to cały czas kręciło mi się w głowie. Dopóki nie zapaliłem, głowa mi się kręciła, i mówiłem: jeśli zapalę i przestanie się kręcić, wrócę do palenia. I tak się stało; po ośmiu dniach głowa kręciła mi się tak bardzo, że nie mogłem wytrzymać. Powiedziałem: „Dobra, zapalę.

” Zapaliłem, słuchajcie, dwa papierosy z rzędu, łał, przeszło. Głowa mi się nie kręci. Świetnie. Więc wracamy do punktu wyjścia.

Rzuciłem przez przypadek. Przez przypadek, nie ze strachu. Ogromny strach. Wielki strach, że to koniec, odchodzę, kończymy naszą wspólną podróż, odchodzę.

Po prostu zachorowałem na zapalenie płuc, i to ciężkie zapalenie płuc. I myślałem, że jestem po prostu chory, bo jak zaciągnąłem się papierosem, to tak mnie dławiło w klatce piersiowej, że umierałem. I dlatego rzuciłem palenie. A ponieważ lekarz kazał mi też leżeć w łóżku przez 14 dni na to zapalenie płuc, wszystko, jak to mówią, przeszło i minęło.

Nawet nie sięgnąłem po papierosa, bo uznałem, że skoro nie palę, a lekarz powiedział: „Jak nie będziesz palił, szybciej wrócisz do pracy, bo płuca szybciej się zregenerują. ” Dobra, to dobry pomysł, prawda? Przez 14 dni nie tknąłem papierosa. Powiedziałem: „Cholera, głowa mi się nie kręci, jest fajnie, więc po co mam sięgać po tego papierosa?

” I tak przez trzy lata nie tknąłem papierosa. I słuchajcie, przez prawie 30 lat, łatwo ponad 30 lat paliłem jak komin, a widzicie, jak chcecie, to możecie. Trzeba się tylko jakoś przestraszyć. Nie można rzucić palenia tak po prostu.

Nie wspomnę nawet o tych plastrach. Plastry na ramię, jakieś tabletki, jakieś inne gówno, które brałem. Nic nie pomogło, absolutnie nic. Miałem plaster tutaj, a w gębie papieros, i słuchajcie, zaciągam się, mając przyklejony plaster.

To była pośmiewisko, jak to robiłem. Ale tak było. Więc można wyjść z nałogu. Można wyjść z każdego nałogu.

Nałóg to nie choroba. Nałóg to po prostu kwestia walnięcia pięścią w stół. Nie chcesz alkoholu, nie chcesz tytoniu, nie chcesz narkotyków. Tak, to zależy tylko od ciebie, czy je weźmiesz, czy nie.

Takie grupy AA i tak dalej są tylko po to, żeby ci pomóc psychicznie, pomóc ci psychicznie powiedzieć: rzuć to, daj sobie spokój. Pamiętam, ile razy jak rzucałem, cholera, po dwóch godzinach już się trząsłem. Cholera, muszę zapalić. Muszę zapalić.

Muszę, muszę. No nic nie działa. Żadne Desmoksany, nic nie działało. Plaster na mnie nie działa.

– Grzesiu, możesz też spojrzeć na to inaczej. Zobacz mój pierwszy film, jak pracowaliśmy nad silnikiem K9K. Tam zobaczysz chmurę dymu. Wszystko tam dymi.

To mój papieros. Bo stałem tam i nagrywałem, i zapalałem jednego od drugiego. Uwierz mi, paliłem papierosa za papierosem. Zauważ, że jak byłem w Oławie, byłem dużo szczuplejszy, a jak zacząłem przybierać na wadze, to wtedy zobaczysz, że rzuciłem papierosy, i dosłownie przytyłem, nie kłamiąc, 30 kilo.

Ale mogę wam powiedzieć jedno. Po trzech latach rzucania palenia nie wracam tylko z jednego powodu, finansowego, bo kupa kasy zostaje w kieszeni. Gdyby nie to, wróciłbym do palenia. Dlaczego?

Czy czuję się lepiej po rzuceniu palenia? Nie. Czuję to samo. Oddycham tak samo, czuję to samo.

Nie czuję się lepiej po tych trzech latach rzucania palenia. Przytyłem z tego powodu. Wierzę, że to z tego powodu. Kiedy rzuciłem i moja żona rzuciła, oboje staliśmy się okrągli, więc wierzę, że to przez papierosy.

Więc jeśli ktoś mi mówi, nie pal, bo to niezdrowe, po prostu kłamie. Bezczelnie kłamie, bo nie odczułem żadnej poprawy zdrowia po rzuceniu palenia. Co poczułem? Pieniądze, pieniądze w kieszeni, to poczułem, dosłownie tylko to, że oszczędzamy kasę, bo słuchajcie, paliłem trzy paczki dziennie, Agata dwie paczki dziennie, wydawaliśmy sto, to 3000 złotych miesięcznie tylko na papierosy, a to cholernie dużo.

I poza tym nic. Nic konkretnego. – Czy masz czasem ochotę zapalić? – Nie.

Mogę z tobą stać, możesz mi dmuchać dymem prosto w twarz. Nawet nie pomyślę o papierosie. Powiem wam coś małego. Nie miałem nikomu mówić.

Agata błagała mnie, żebym nikomu nie mówił. Tydzień temu przyłapałem ją na tym, że podkradała jednego. Powiedziałem: „Jesteś słaba, jesteś po prostu rezygnującą. ” I tyle.

Tyle że wiecie, po trzech latach rzucania, jak zapaliła, to tak jej się zakręciło w głowie, że poszła do łazienki się wyrzyczeć, bo nie mogła wytrzymać. Tak. To jest ta plus strona. Że powiedziała: „Nie, nie będę już palić, bo nie można teraz wracać do papierosów, bo naprawdę źle się czułam.

” „Tak, tylko jednego, ale generalnie nie ma, nie ma sensu. ”

– Mówisz, że nie widzisz mnie z papierosem. Cholera, jak ja długo ukrywałem przed rodzicami, że palę. Zacząłem palić przy rodzicach, jak ojciec zawiózł mnie do wojska.

Jak mnie wiózł, byłem w samochodzie, a on mówi: „No dobrze, dawaj, zapal. ” Nie może być, mówisz poważnie? Dawaj, zapal jednego. Dobra, zapaliłem jednego.

Dobra. Potem drugiego. Mówi do mnie: „O, to ty całkiem sporo palisz. ” Powiedziałem: „Tak, palę całkiem sporo.

” Więc nawet zatrzymał się w sklepie i kupił mi dwa kartony papierosów na rozpoczęcie służby wojskowej. – Wiecie, tak trudno rzucić. Naprawdę trudno rzucić. I powiem wam, że najbardziej może pomóc ktoś, kto wejdzie ci do głowy.

Rzucenie musi wyjść z twojego nastawienia, a nie z naklejek, Desmoksanu czy tabletek. To ci nic nie da. Mnie to nie dało absolutnie nic i wam też nie da. Dosłownie, nie będę ukrywał.

Kto może ci najbardziej pomóc w rzuceniu palenia? Psycholog. Ktoś, kto wejdzie ci do głowy. Tylko ta osoba.

Żaden nałóg nie jest dobry. Papierosy zniszczą ci zdrowie. Alkohol, zdrowie i życie. To znaczy, kłóciłbym się o zdrowie w przypadku papierosów.

Ktoś zapytał o nowego mechanika. – Nie, nie jest przejęty z poprzedniego warsztatu. To nowy mechanik, kolega pana Bąskiego. I wtedy przyszła Julka.

Zaczęła się pakować. Ktoś zapytał o skrzynię na narzędzia. – Krzysiu, chciałem kupić Jato, bo to niezłe narzędzia. Naprawdę niezłe.

Ale zobacz, że mamy sporo tych narzędzi, brakuje nam tylko szafek. Ale wszystko jest, zobaczysz w drugiej części. – Żeby to rzucić na łuk, trzeba przestawić rzeczy w głowie. – Dokładnie.

Słuchajcie, kochani, ja lecę. Nie będziemy tu ciągnąć, bo nie mam nawet mikrofonu, więc lecimy, a co potem? Pewnie się gdzieś zobaczymy albo usłyszymy. Jedziemy umyć auta i przyczepę, więc trzymajcie się.

I tak to się skończyło. Kolejny poranek w warsztacie, kolejne rozmowy, kolejne sprawy. Ale tego dnia dowiedziałem się czegoś ważnego – że czasem trzeba spojrzeć na człowieka inaczej, niż podpowiada pierwsze wrażenie. I że nawet po latach palenia można przestać, jeśli naprawdę się chce.

I że moja córka, która jeszcze niedawno nosiła gorset na kręgosłup, dziś ma mięśnie, o jakich nie śniło się lekarzom. A wszystko przez faceta z uszami jak kalafiory, którego na pierwszy rzut oka bałaby się każda matka.