Nawet nie zdążyłem wyjść z auta, a już wiedziałem, że to będzie dzień, który wszystko zmieni. Wyrzucili nas z warsztatu, bo wojskowe zakłady dostały pieniądze i chcą rozbudowywać halę, w której…

Nawet nie zdążyłem wyjść z auta, a już wiedziałem, że to będzie dzień, który wszystko zmieni. Wyrzucili nas z warsztatu, bo wojskowe zakłady dostały pieniądze i chcą rozbudowywać halę, w której...

Wsiadam do auta, odpalam kamerę i ruszam w trasę. Jadę nagrać odcinek, w którym Iwona będzie wymieniać olej w silniku. Współczuję właścicielowi auta, ale widzowie od razu zaczęli docinać: „Współczuję oglądającym”. Po drodze zatrzymuję się na stacji.

Thumbnail

Wentylator pracuje głośno, ale to nie moja wina – po prostu tak się dzieje. Tankuję za 478 złotych i płacę gotówką, bo tak wygodniej. Kierowcy na czacie narzekają na ceny paliw, a ja im przyznaję rację – całe życie z nas zdzierają. Na stacji pojawia się Radek.

Pytam, jak mu idzie na nowym miejscu. Okazuje się, że nie zaczął jeszcze pracować, bo wyrzucono ich z poprzedniego warsztatu. Wojskowe zakłady dostały pieniądze i planują rozbudowę, więc wszystkich pogoniły. Teraz musi przygotować nową halę w Oławie, żeby mieć gdzie przyjmować klientów.

Żona jeszcze nie spakowana, a on dopiero co wziął klucze. Ktoś na czacie pyta, czy wezmę widzów na wakacje. Mówię, że na pewno, ale na innym kanale, bo tu w lesie zasięg urywa. Słyszę, jak ludzie śmieją się, że nawet na urlop pojadą ze mną.

A ja tylko odpowiadam, że to będzie nowa przygoda. Dojeżdżam do Oławy i pokazuję budynek z zewnątrz. Parking jest ogromny, a hala wygląda na zapuszczoną. Farby nie widziała od 15 lat, lampy były tak brudne, że mimo LED-ów było ciemno jak w piwnicy.

Trzeba było myć, szorować, malować pistoletem. Chłopaki pracowali od dwóch tygodni od rana do rana, ale oficjalnie otwieramy trzeciego. W tle ktoś rzuca, że Julka ma już adoratorów. Ja tylko dodaję, że zaraz będzie ślub, i wracam do tematu.

Podnośniki mamy zwykłe, jeden nawet sprzedałem, bo było za dużo. Część wyposażenia kupiliśmy z konieczności, a wulkanizację rozbudujemy później. Konkurencja obsługuje do 19 cali, a my możemy do 24. Już teraz ktoś pytał o 20-calowe felgi, ale nie mogliśmy go przyjąć, bo jeszcze nie jesteśmy otwarci.

Pokazuję bramy wjazdowe, mówię o naklejkach do ściągnięcia i o tym, że w środku zostawię trochę tajemnicy na film. Wszystko już prawie gotowe, ale ludzie na czacie pytają, kto będzie pilnował warsztatu. Ktoś żartuje, że pies. Ja tylko odpowiadam, że w Oławie trzeba uważać na rowerzystów, bo człowiek jedzie 30 na godzinę i już jest mandat.

Żegnam się z widzami, mówię, że uciekam do pracy, a oni niech się bawią i odpoczywają. Parking przed halą jest przeogromny, więc spokojnie zmieszczą się wszystkie auta, które do nas przyjadą. Na razie jednak muszę jeszcze dopiąć wszystko na ostatni guzik, zanim oficjalnie otworzymy drzwi.