Zalogowałem się, ale czatu nie widzę, jak zwykle. Pytam: „Halo, jest tam ktoś? ”. Nikt nie odpowiada.

Zawiesiło się. Resetuję. W końcu pojawia się Szymon. „Dzień dobry, Szymonie.
Witam cię serdecznie”. Działa. Jesteśmy na łączach. Wchodzi Daniel.
„Siema, Danielku”. Tylko czemu tutaj Daniel Gołębiowski? Witam ponownie. Łukasz Kowalski też się zjawia.
„Cześć”. „Cześć”. Ktoś opowiada kawał: mąż postawił żonę na polu, żeby udawała stracha na wróble. Po chwili ptaki wróciły z czereśniami z tamtego roku.
Śmiech. Pytanie: „Czy to prawda, że przy naprawie angielskich aut potrzebny jest egzorcysta? ”. „Podszakny jest na pewno”.
Dziękuję Rafałkowi, który skusił się na nasz olej 5W40 i G12. „Dzięki, Rafałek”. Dobra, idziemy. Zawijam się.
Ktoś mówi: „Czekaj, ja też się zawijam. Nie zostawiaj mnie tutaj”. Pytam: „Gdzie są klucze od mojego auta? ”.
„Nie są klucz od warsztatu? ”. Szukam. Wchodzi Piotr.
„Siema, Piotruś”. Wesoły Marcinek też jest. Znajduję klucz od auta. Dobra, uciekamy.
Żartuję: „Słuchajcie, rano jak wrócę, te regały mają być puste. Zrozumiano? ”. Śmiech.
„Dziku, trzymam cię za słowo. Jeżeli tego nie będzie wykupionego, to ja się przejadę do ciebie i przybiję ci piątkę”. Żarty żartami. „Nic na siłę, wszystko po prostu przymusem”.
Dariusz wcześniej kazał mi uciekać do domu, a teraz płacze, że już uciekam. Wszystko zamknięte na głucho i sucho. Możemy jechać. Jedziemy razem.
„To się znajdziemy na zakręcie”. Pytam Piotra o wyjazd z przyczepą. „Niebawem, jeszcze trzy tygodnie”. Macie ładną pogodę.
W Ełku pada deszcz. Trzeba jechać do domu pomieszkać. „No udawać, że się mieszka”. Dzieci widzą, że ojciec jest.
Wszyscy już popakowani. Na placu totalnie pusto. Wszystko powywożone. Zostaliśmy tylko my, jak takie fiary losu.
Lubię oglądać filmy z wyjazdów. Piotruś obiecuje więcej filmików wstawiać. Ale z drugiej strony nie będę miał co wstawiać na kanale z warsztatowymi historiami, bo koniec z warsztatem za chwilę będzie. Zastanawiam się, czy nie połączyć tych dwóch kanałów i nie pokazać wam na jednym kanale co i jak.
Obracam się, żeby było mnie widać. Ktoś umył Krzysiowi auto. „Supcio. Tylko szkoda, że sobie umyłeś, a nie umyłeś kolegom tutaj z YouTubea.
Na przyszły raz nie bądź taki samolub. Wszystkim umyj”. Mówią, że warsztatowe. Nie wiem, co to będzie z Marcinem tak naprawdę.
Jak nie utrzymam go, jedyne co mogę utrzymać Wąskiego i Marcina to dzięki sklepowi. Jak sklep prowadzę, to jest jedyna rzecz, kiedy mogę ich utrzymać. Jak nie będzie zakupów na sklepie, nie rozhulamy go, nie utrzymam chłopaków i niestety oni mi odejdą. To rzecz normalna.
Nie będę w stanie im płacić pensji, oni nie będą w stanie siedzieć za darmochę. Będą musieli pójść. Plan jest tylko jeden. Czekając na pozwolenie na budowę, musimy rozkręcić sklep.
Jak rozkręcimy sklep o hurtownie, to utrzymam ich. Pytanie do was: czy zamawiać zmywacze hamulcowe, czy ściągać takie jak były? Chcecie chyba o większym ciśnieniu, co? Za mało reklamy z tym sklepem.
Zamknąłem reklamy w Google, bo przepalały niesamowitą ilość pieniędzy i nic nie dawały. Jak tylko wspomnę o sklepie na YouTubie w szorcie, mam więcej sprzedaży niż przez całe Google, które płaciłem potężne pieniądze. Pytanie: czy wprowadzić znowu zmywacze, czy one wam się przydawały, czy nie, czy ma to sens. Liczyłem, że będzie nowy kontent, że będę mógł wam pokazać, gdzie się stawiamy, jak się stawiamy.
Niestety, co mogę wam powiedzieć w kontencie? „Dzień dobry. Czekamy na pozwolenie na budowę”. Tylko tyle.
Obstawiam, że we wrześniu ruszy to z pełną parą, z takim przytupem, bo będą już wtedy pozwolenia i inne możliwości. Ale co mogę na dzień dzisiejszy powiedzieć? Nie za wiele. Na nową lokalizację to nie ma znaczenia.
Całą hurtownię przenoszę do siebie pod dom, do garażu. Tam będzie funkcjonować hurtownia, sklep. Jak zwał, tak zwał. Tam będziemy tym wszystkim handlować.
Jeżeli będziecie wysyłki, cokolwiek, to stamtąd będziecie dostawać. To od was zależy, czy ten produkt zmywacz był dobry, czy olej WHO oil dobry. Jeżeli to idzie w dobrym kierunku, to super, cieszę się. Będziemy pracować nad tym, żeby było jeszcze więcej towaru, lepszego towaru.
Jak ten towar się wyprzeda, wchodzimy w nowy brand. Stwierdziłem, że chcę zmienić butelki, bo srebrne mi nie pasują. To nie jest mój brand. Moim kolorem brandu jest czarny i czerwony.
Chciałbym zrobić butelkę czarną z czerwoną zakrętką. Zrobić nową szatę graficzną na etykiecie. Dostawca mówi, że już bierzemy taką ilość tego, że mogą już dla nas konfekcjonować produkty. Czyli doszliśmy już do jakiejś ilości, którą nam chcą konfekcjonować.
Już nie ma tego, że Radek siedzi i przykleja naklejki. Chociaż to można powiedzieć manufaktura była, bo na tych banieczkach osobiście sam przyklejałem naklejki. Później wysyłałem do rozlewni. Rozlewnia rozlewała, zakręcała, wysyłała do mnie, bo nie mieli maszyny ustawionej na takie naklejki.
Teraz mogą konfekcjonować. Chcemy srebrne, będą robić srebrne. Chcemy inne, będą robić inne. Udało mi się znaleźć czarną butelkę, czerwoną zakrętkę i będziemy mieli troszeczkę w innym kształcie naklejkę.
Środek jest zawsze ten sam. Nie zmienimy go choćby nie wiem co, bo naprawdę żeście się do tego przyzwyczaili, za co bardzo wam dziękuję. Rewelka, że wy się cieszycie, że to fajnie funkcjonuje, wycisza wam silniki, lepiej pracuje silnik. Zauważacie to.
Dlatego nie będę zmieniał absolutnie receptury. Wszystko zostaje w środku tak jak było. Zmienimy tylko troszeczkę szatę graficzną. Z drugiej strony jeszcze nie wiem, czy nie chciałbym tego oleju troszeczkę zmienić nazwę.
Może wy byście pomogli jakąś fajną nazwę wymyśleć. Mam współpracę z firmami Wewor itp. , ale nie chciałem już wam tego zapełniać za bardzo. Oni mi dali w zeszłym roku nagrzywnicę Wewora, żeby wam pokazać na odcinku.
Nie pokazywałem tego. Teraz jakaś współpraca weszła. Tinar, ten OBD, też nie chciałem pokazywać. Wąski mówi: „Daj, pokażemy”.
Ja mówię: chcesz, to sobie rób, to nagranie dla ludzi, pokaż, nie ma problemu. Ja nie będę tego pokazywał, bo jakoś tak nie czuję tego czegoś, żeby coś takiego pokazywać. Gdybyście wpadli na genialny pomysł nazwy tej firmy olejowej, to nie wiem, czy bym drugiej spółki nie otworzył, jako spółka olej, dlatego że to ma rację bytu w niedalekiej przyszłości naprawdę. Nawet dostawca mi powiedział, że bardzo duża ilość jak na początku ma to zbyt.
Cieszę się. Do marketów? To wiesz co, tylko ja jestem taki, że nie lubię się prosić, żeby ktoś to przyjmował. Ja sobie poczekam, aż to się na tyle rozrośnie, że sami zadzwonią z prośbą, żeby wrzucić może do marketu czy gdzieś.
Nie wiem. Nie potrafię chodzić i biegać i mówić, żeby brali. Czekajcie sekundę, bo właśnie mamy gościa od City Go. „Jakie są szanse?
”. Powiem ci, prawie klimatyzacja już działa. Rozłożyliśmy łożysko, poleciał przegub, poleciało olej ze skrzyni. Musieliśmy wyjąć półośkę, żeby przegub.
Olej jest taki kisiel, że muszę ci go wymienić. Przegub przy wykręcaniu cały gwint wyciągnął. „Rewelka, zapłacać za mały samochód, nie więcej? ”.
„Za dwa”. „No, ale będziesz mógł się odwdzięczyć w sensie takim odpracować”. Teraz słuchaj tego. Zmieniamy cały brand olejowy.
Zmieniamy bańki olejowe, kształt, wszystko od nowa. „Dla ciebie to dobrze. Nie wiem. Ja tam lubię robotę z cęstem.
Też jest czerstem”. Ale wiesz co, już ci mówię, dlaczego czas temu. Bo ono się zatarło to łożysko. A żeby wyjąć ten przegub, musiałem wyjąć półoś.
Wyjąłem półoś. Olej po prostu mazut. Jak wygląda? Wiesz co, nie słychać, także go nawet nie ruszam.
Czego nie trzeba, nie ruszam, żeby nie napędzać kosztów. „No cóż, mogę ci poradzić. Też chciałem go już dzisiaj przyprowadzić, ale okazało się, że przegub jeszcze wyzionął ducha. Na razie do jutra”.
A fakturę dostałeś? „A ja ci fakturę dostałem. A ja ci zapłaciłem”. Aha, bo się coś pierdolił mail i nie wiedziałem.
„Nie sprawdzałem. No sprawdzę dzisiaj, bo dzisiaj będę płacił coś zobaczyć”. Kurde, Romku, ja od razu zapłaciłem albo na drugi dzień. „A to nie chodzi tylko o to, czy fakturę dostałeś”.
Tak, no bo inaczej bym nie zapłacił. Trzy razy, dwa razy wysyłałem i w końcu niby poszło, ale napisało mi, że mail wysłany, ale nie został zapisany. „Doszło, doszło, bo od razu zapłaciłem”. Dobra, klient Skody.
Zostaję przy nazwie WH Oil, czy jednak zmieniam? WH to skrót od Warsztatowe Historie Oil. Nie wiem, skąd sobie ubzdurałem taką nazwę. Na początku był śmiech przez was, żeście się nabijali z tych nazw Oil.
Później mówiliście, że źle wam się to kojarzy. „Zostaw już tą nazwę”. Dobrze, Tomku, tylko nie bij, nie po oczach. No dobra, to ja się w takim razie szykuję do domciu.
Dzięki serdeczne. Radek pyta o koszt regeneracji pompy wspomagania Citroen C3. Nie kojarzę. Dziękuję za smacznego.
Właśnie to by mi się przydało. Idę coś sobie wszamać. Wam też życzę smacznego, miłego odpoczynku. Odpoczywajcie.
Radek Oil? Nie, zostanę przy WH Oil. Jednak tak. Castro?
Nie, nie mogę podrobić. Nie będę ukrywał, jak wchodziłem w olej, chciałem bardzo nazwę Texaco, ale potem się okazało, że jest Texaco Polska i nie mogłem już tego ani wykupić, ani nic zrobić. Od Amerykanów wziąć tę markę, wykupić Texaco, to było ciężko. Myślałem o tym, żeby jakiś stary olej pod starym brandem wziąć.
Potem schodziłem na ziemię, bo moim marzeniem było w ogóle mieć olej w metalowych puszkach, wiecie, tak jak kiedyś to było, metalowa puszeczka i z niej nalewać olej. Pomysłów było tysiące, a na tym stanęło. „Hej, co powiesz o nowym Citroenie C3? ”.
Air cross, bardzo fajne autko. Tylko widzisz, Freddy, musi być pułkownik przez oskreską Company Oil. „Ojej, ale to poważnie brzmi. Jak grube pieniądze co najmniej”.
Zastanawiasz się nad kupnem? Musisz se poczytać trochę jeszcze w necie, zobaczyć, jak to wszystko wygląda, czy ci odpowiada i pasuje. Auto świetne, naprawdę świetne. Mi się bardzo podoba i jest takie naprawdę wytrzymałe.
A co do tych Company, to jak dojdziemy do Company, to będziemy wspólnikami w Company Oil. Trzymajcie się. Wszystkiego dobrego.


