Usłyszałem te same takty grane po raz dziewiąty i wiedziałem, że muszę zapukać do jej drzwi, choć nigdy wcześniej nie zamieniliśmy ani słowa. Nie spodziewałem się jednak, że ta sąsiadka, którą…

Usłyszałem te same takty grane po raz dziewiąty i wiedziałem, że muszę zapukać do jej drzwi, choć nigdy wcześniej nie zamieniliśmy ani słowa. Nie spodziewałem się jednak, że ta sąsiadka, którą...

Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, wyszedł z mieszkania, przemierzył krótki, wybrukowany chodnik i stanowczo zapukał do drzwi sąsiadki. Gdy otworzyła, spojrzał na nią z niedowierzaniem i wytknął jej, że zagrała te same takty dokładnie dziewięć razy z rzędu. Sisa wróciła do nocnego segmentu, a Dawid na swoją kanapę, licząc, że wreszcie zaśnie przed wymagającym dniem. Minęło dziesięć minut, potem dwadzieścia, w końcu czterdzieści, a jego umysł wciąż pracował na pełnych obrotach, analizując wykresy i ryzyka rynkowe.

Thumbnail

Kilka dni później w drzwiach Dawida stanął jego młodszy brat Kamil, wyglądający na skrajnie wyczerpanego. Przygotowania do ślubu z Martyną zwaliły mu się na głowę, a on sam nie wiedział już, gdzie ma głowę. Zuzana podeszła do tematu profesjonalnie, wypytując o repertuar, harmonogram i warunki finansowe, a po sprawdzeniu kalendarza zgodziła się pomóc młodej parze. Weszła do środka z małą torbą i teczką pełną nut, mając nadzieję, że cicho zaszyje się w pokoju gościnnym i skupi na ćwiczeniach.

Chwilę później dołączył podekscytowany Kamil z pytaniami o muzykę do pierwszego tańca. W ciągu niespełna dwudziestu minut Zuzanna stała się nieoficjalną konsultantką muzyczną całego wydarzenia, redaktorką awaryjnej listy utworów i jedyną osobą, której panna młoda bezgranicznie ufała w kwestii romantyzmu piosenek. Następnego ranka, schodząc do kuchni w luźnych dresach z nadzieją na samotną kawę, zastała całą rodzinę w pełnej gotowości bojowej. Dawid traktował miłość jak zbiór problemów logistycznych do natychmiastowego rozwiązania, a każde uczucie sprowadzał do konkretnych zadań do wykonania.

Wieczorem Zuzanna udała się do sali balowej, by przetestować akustykę fortepianu przed jutrzejszą ceremonią, gdy większość gości wróciła już do domu. Pomiędzy nią a Dawidem wywiązała się lekka, przekorna rozmowa o jej tremie i jego nawyku liczenia taktów, która szybko przerodziła się w coś znacznie głębszego. Gdy Dawid pochylił się ku niej, tę intymną chwilę przerwał Kamil wpadający do sali z pudełkiem winietek, zmuszając ich do gwałtownego odsunięcia się od siebie. Tej samej nocy spragniona Zuzanna zeszła po cichu do kuchni po szklankę wody i mimowolnie stała się świadkiem napiętej, przyciszonej rozmowy dochodzącej z ciemnego korytarza.

Nie poruszyła tematu nocnej kłótni, rozumiejąc, że bolesna przeszłość między ojcem a synem należy wyłącznie do nich i wymaga ogromnej delikatności. Dawid zareagował wtedy tak, jak potrafił najlepiej, wysyłając do domu potężne sumy pieniędzy. Jednak podczas studiów w Akademii Muzycznej każda nuta stała się dla Zuzanny bezdusznym sprawdzianem, a presja doskonałości zabiła w niej pierwotną miłość do grania. Ostatecznie porzuciła wielką scenę, co jej ojciec odebrał jako zmarnowanie życiowego daru, a ich relacja ograniczyła się do chłodnych rozmów o pogodzie.

Rozmawiając w cieniu starych drzew, oboje uświadomili sobie, jak bardzo są do siebie podobni w mechanizmach obronnych i próbach ucieczki przed oczekiwaniami innych. Zuzanna świadomie ograniczyła swój świat do małych zleceń weselnych i prywatnych lekcji, by chronić się przed surową oceną. Po powrocie do stolicy przez trzy dni unikała kontaktu z ojcem, pogrążając się w dobrze znanym poczuciu rezygnacji. Nie mogła jednak znieść tego spokoju, więc przeszła przez ciemny korytarz, wyszła przed dom i zapukała do dobrze znanych drzwi sąsiadki.

Zuzanna, napędzana nowo odnalezioną odwagą, wysłała zgłoszenie na przesłuchanie do orkiestry kameralnej w Warszawie.