Tej nocy obudził mnie dzwonek telefonu. To była teściowa, zaskakująco słodkim głosem poprosiła: „Aniu, czy mogłabyś przyjechać do szpitala? Twój teść źle się czuje. ” Bez wahania ubrałam się i pojechałam.

W szpitalu zastałam teścia bladego i osłabionego, a obok niego teściową i szwagra. Lekarz powiedział, że to przemęczenie i stres, ale będzie dobrze. Teściowa uśmiechnęła się łagodnie do swojego starszego syna i powiedziała: „Idź szybko do apteki i kup więcej podkładów i pieluchomajtek. ” Mąż Piotr wyszedł.
Ja zostałam, żeby pomóc. Teścia nakarmiłam zupą, którą przywiozłam, poprawiłam mu poduszkę. Na korytarzu teściowa złapała mnie za rękę: „Aniu, skoro już jesteś, to może zostaniesz na noc? Ja muszę wracać do domu, mam tyle spraw.
” Zgodziłam się, bo przecież rodzina. Tej samej nocy teściowa wezwała mnie i Piotra do siebie. Po powrocie do domu, zmasowawszy opuchnięte nogi, poszłam do kuchni. Zaparzyłam kawę, postawiłam filiżanki na tacy i poszłam do salonu.
Teściowa siedziała na kanapie, obok Piotr. „Aniu, usiądź. Musimy porozmawiać o twojej pracy. ” Zdziwiłam się.
„Ale ja nie pracuję, opiekuję się tatą. ” Teściowa uśmiechnęła się zimno. „Właśnie. Od dzisiaj będziesz się nim opiekować na pełny etat.
To twój obowiązek jako synowej. A ja mam swoje życie. ” Piotr milczał. Spytałam: „A co z resztą rodziny?
Brat, twoja córka? ” Teściowa zmarszczyła brwi. „Oni mają swoje sprawy. Ty masz czas.
I pamiętaj, że to wszystko, co masz, zawdzięczasz mojemu synowi. ”


