Ewa zaciągnęła zamek torby i spojrzała na telefon. Jeszcze raz sprawdziła, czy system alarmowy w gabinecie jest w pełni uzbrojony. Nie mogła sobie pozwolić na żadne ryzyko. W tym pokoju trzymała dokumenty klientów, drogi sprzęt i całą swoją pracę.

Mąż Marek już czekał w korytarzu. Wrzucił coś do kieszeni, poprawił bluzę przed lustrem i powiedział, że są spóźnieni. Taksówka czekała pod blokiem. Ewa rzuciła okiem na ekran aplikacji, potwierdziła, że czujniki działają, i wyszła za nim.
Nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby zostawić coś przypadkiem.


