Metalowa pułapka wreszcie zatrzasnęła się z głuchym trzaskiem. Dwaj mężczyźni odetchnęli z ulgą, patrząc na uwięzione stworzenie. Po tygodniach niepokojącej obecności wokół ich odległej posesji w końcu mieli coś, co mogło położyć kres koszmarowi. Przez ułamek sekundy wierzyli, że wygrali.

Potem, bez żadnego ostrzeżenia, istota zaczęła się wydostawać. Mimo smukłej, wychudzonej budowy, jej ciało wygięło grube metalowe pręty z przerażającą, nienaturalną siłą. W kilka sekund cała konstrukcja rozpadła się, a stworzenie zniknęło w otaczającej ciemności, zostawiając mężczyzn w czystym, paraliżującym przerażeniu. To tylko jedno z wielu spotkań, które rzekomo uchwycono na nagraniach.
Gdzieś w Karolinie Północnej zmęczona para wjeżdżała na swój podjazd późną nocą. Ich domowa kamera bezpieczeństwa zarejestrowała ciche sekundy przed ich przyjazdem: długie, blade, humanoidalne stworzenie pełzające po ciemnej ziemi. Jego ramiona i nogi były nienaturalnie wydłużone, ani w pełni zwierzęce, ani ludzkie. Poruszało się zbyt szybko, by wyczerpana dwójka zdążyła je zauważyć, ale kamera uchwyciła wszystko.
Podczas zwykłej rodzinnej wyprawy na biwak mama próbowała zrobić zdjęcie dzieciom przy ognisku. Dzieci stłoczyły się wokół ciepłego blasku, zupełnie nieświadome tego, co czai się za nimi. Na kilku uchwyconych sekundach widać blade, wychudzone stworzenie przemykające przez czarne drzewa tuż za grupą. Poruszało się tym nienaturalnym, ślizgowym ruchem, który tak często wiąże się z prawdziwymi spotkaniami głęboko w lesie.
Może uznało, że duża grupa to zbyt wiele, by się z nią mierzyć, a może po prostu cierpliwie czekało na okazję. Pechowe trio musiało wyskoczyć z namiotu w środku nocy, gdy jeden z nich zauważył dziwną, monstrualną postać zbliżającą się do obozu. Drugi facet natychmiast rzucił się do ucieczki, nie zastanawiając się ani chwili. Kamerzysta poświęcił kilka cennych sekund, by się ogarnąć, a potem zatrzymał się i obejrzał za siebie.
Tam, gdzie stał namiot, przykucnięta humanoidalna postać wpatrywała się w nich złowrogo. Małe dziecko wołało o pomoc, mówiąc, że dziwny mężczyzna obserwuje je spomiędzy drzew. Zaniepokojony tata pobiegł w tamtą stronę i z przerażeniem uświadomił sobie, że to nie zwykły podglądacz. To wyglądało jak coś ze starych, przerażających miejskich legend.
Na szczęście postać postanowiła tej nocy nie ścigać przerażonej rodziny dalej. Znaleźli się w złym miejscu, w złym czasie. Grupa ciekawskich odkrywców badała dawno opuszczone liceum bardzo późno w nocy. Nagle zauważyli zbyt nieruchome ciało kobiety.
Wybuchła cicha panika. Jeden chciał podejść i pomóc, przekonany, że kobieta może być poważnie ranna. Gdy ostrożnie się zbliżali, tuż obok w ciemności rozległ się szelest. Ta sama postać przemknęła szybko obok przestraszonej grupy.
Inna grupa przyjaciół zakradła się do starego, gnijącego kompleksu basenowego, który wciąż miał działający alarm. Gdy znaleźli się głęboko w środku, podjęli śmiałą decyzję: wyłączyli wszystkie latarki, by poczuć, jak nieprzenikniony jest tam mrok. Przez kilka mrożących krew w żyłach chwil stali w zupełnej ciemności. Potem latarka jednej z dziewczyn nie chciała się włączyć.
Gdy ostrożnie skręcili za róg, ostatni promień światła przesunął się po drzwiach i ukazał dziwne, humanoidalne stworzenie siedzące zupełnie nieruchomo. Nagła panika wyzwoliła alarm. Na innym klipie grupa przyjaciół straciła z oczu jednego ze swoich w ciemnym, odległym lesie. Przez kilka godzin gorączkowo go szukali.
Kiedy Ryan wreszcie się pojawił, wszyscy byli spięci. Poprosili go, by udowodnił, że to naprawdę on. Ryan się wściekł, upierając się, że przez dwie godziny leżał twarzą w dół w błotnistym rowie. Gdy to mówił, stworzenie, które było jednocześnie człowiekiem i zwierzęciem, nagle rzuciło się zza jego pleców.
Reszta nagrania pokazuje, jak wynoszą Ryana, podczas gdy dziwna rzecz tropi ich przez całą drogę do domu. W górach Appalachów istnieje powiedzenie: jeśli usłyszysz coś dziwnego, to nie, po prostu tego nie usłyszałeś. Cała idea polega na ignorowaniu tego, co jest na zewnątrz, by nigdy tego nie rozzłościć i nie wywołać pościgu. Na jednym z nagrań ktoś zauważa dziwną postać pełzającą po swoim podwórku i cicho zaczyna filmować.
Stworzenie porusza się szybko w ciemności, ale na tyle wyraźnie, by ukazać prawdziwe cechy Skinwalkera. Kamerzysta mądrze nie porusza ani jednym mięśniem. Funkcjonariusze policji w Espanola w Nowym Meksyku byli spięci po tym, jak dziwne dźwięki i ruchy pojawiały się na kamerach w lobby. Podczas cichej nocnej zmiany jeden z funkcjonariuszy wpatrywał się w monitoring, gdy coś przykuło jego zmęczone oko.
Z początku myślał, że to ćma, ale kształt miał wyraźne nogi. Postać przemknęła prosto przez zabezpieczone, zamknięte na bramę wejście, jakby ciężkie żelazne pręty nie istniały. Cały obszar był szczelnie zamknięty, a jednak ta rzecz szła dalej, przenikając przez kolejną niemożliwą barierę. Podczas filmowania opuszczonego budynku późną nocą grupa odkrywców uchwyciła coś zdumiewającego.
Dziwne stworzenie przykucnięte było na krawędzi dachu wysoko nad ich głowami. Było chude, nienaturalnie wydłużone, pochylone do przodu w klasycznej postawie. Kilka sekund później to samo stworzenie zmaterializowało się w zupełnie innej części budynku. Odległość między miejscami była znaczna, a jednak postać pokonała ją w mgnieniu oka.
Żaden człowiek nie mógłby poruszać się tak szybko. Na nagraniu grupa przyjaciół biegnie przez czarny las, walcząc o życie. Kamerzysta zostaje w tyle i udaje mu się uchwycić wyraźny obraz tego, co ich terroryzuje: przykucniętą, o pustych oczodołach, chorobliwie bladą postać obserwującą ich z ciemności. Potem desperacki rzut do samochodu z szeroko otwartymi drzwiami.
Kamera samochodowa pokazuje wysoką, wychudzoną, humanoidalną postać na drodze przed pojazdem. Gdy światła w pełni ją oświetlają, widać groteskowo zniekształconą twarz i długie kończyny o złej długości. Kościste barki są pochylone w charakterystycznej postawie. Czymkolwiek była ta rzecz, reflektory nie zostawiły jej miejsca, by się ukryć.
Częścią tego, co czyni inny klip nietypowym, jest duży tłum ludzi zgromadzonych, by go oglądać. Śmiały Skinwalker przyszedł prosto do miasta, gdzie widziano go pochylonego nad dachem i powoli po nim pełzającego. Poruszał się w sposób, który nie wyglądał choćby trochę ludzko. Tak wielu świadków obniżało szansę na jakiekolwiek racjonalne wytłumaczenie.
Blada, upiorna postać została uchwycona tuż przy cichym domu na amerykańskiej wsi. Wysoki, smukły, niemal całkowicie biały kształt wyłania się z ciemności, stojąc wyraźnie widoczny na tle czarnego nocnego nieba. Jego ciało jest chude i wydłużone, a przemieszcza się z upiorną, celową powolnością. Potem, tak samo spokojnie, znika w cieniach.
Najbardziej niepokoi to, jak bardzo jest odsłonięty, stojąc tuż obok śpiącego rodzinnego domu. Inne ziarniste, czarno-białe nagranie pokazuje wysoką bladą postać pełzającą po zimnej trawie przed domem. Stworzenie trzyma się nisko przy ziemi, a jego długie, cienkie kończyny wloką się za nim. Sposób, w jaki się porusza, wydaje się niemal drapieżny, a jednak upiornie ludzki.
Nie ucieka, tylko kręci się po podwórku, jakby cierpliwie tropiło mieszkańców. Na pokrytym śniegiem polu blade, pochylone stworzenie jest wyraźnie widoczne na tle ciemności. Porusza się na czworakach nienaturalnym, niemal pajęczym chodem, którego żadne normalne zwierzę nie mogłoby naśladować. Sylwetka jest niepokojąco humanoidalna, a jednak mocno zniekształcona, z wydłużonym tułowiem i zbyt cienkimi kończynami.
Pełznie przez otwartą, zamarzniętą, cichą noc. Głęboko wiejskiej Kanady dotyczy nagranie, na którym duża, ciemna, pochylona postać porusza się wzdłuż krawędzi leśnej drogi. W oddali widać łosia, a istota cierpliwie za nim podąża. Jej ruchy są powolne i wyrachowane, o wiele bardziej inteligentne niż zwykłe polujące zwierzę.
Śmiały sposób, w jaki otwarcie tropi tak dużą zwierzynę, wstrząsnął wieloma widzami. Na jednym z dziwacznych klipów groteskowe stworzenie zostało uchwycone w zalanym, na wpół zawalonym terenie miejskim. Kilku umundurowanych mężczyzn próbuje obezwładnić wysoką, wychudzoną istotę. To chorobliwie zielonkawy humanoid o głęboko zapadniętych oczach, wykrzywionych ustach i nienaturalnie długich kończynach.
Gwałtownie miota się w mętnej brązowej wodzie, gdy strażnik używa długiego drąga, by utrzymać dystans. Jego ciało wygląda zarazem chorobliwie i prastaro, a jednak wykazuje zaskakującą siłę. Na jednym z najbardziej niepokojących nagrań kobieta cicho filmowała swojego odpoczywającego psa. Leżał spokojnie pod kocami na jej łóżku.
Potem stworzenie bardzo powoli otworzyło oczy. Nie były to oczy żadnego normalnego psa. Były to w pełni ukształtowane ludzkie oczy, zimne i świadome, wpatrujące się prosto w kamerę. Potem ta rzecz zaczęła się poruszać, ukazując blade, wielkości ludzkich dłoni, i długie włosy związane w kucyki.
Powoli uniosła się, stając w pełni wyprostowana jak prawdziwy człowiek. Na czarnym nagraniu dwóch facetów wyszło na zewnątrz późną nocą, by odpalić fajerwerki. Gdy radośnie je zapalali, coś zaczęło się ku nim przemieszczać przez absolutną ciemność. Skinwalker, ledwie widoczny w mroku, nagle zaczął ich gonić z przerażającą szybkością.
W chwili paniki jeden z mężczyzn cisnął zapalonym fajerwerkiem prosto w stworzenie. Jasny wybuch rozświetlił noc na tyle długo, by zdążyli się odwrócić i uciec. Inny Skinwalker został sfilmowany, jak pędzi prosto przez opustoszałą wiejską drogę na czworakach. Przejeżdżająca para uchwyciła go w reflektorach.
Blada, wychudzona postać zostaje nagle oświetlona na kilka przerażających sekund. Jej długie kończyny poruszają się z nienaturalną szybkością, gdy galopuje przez ciemny asfalt. Barki ma pochylone nisko, plecy dziwnie wygięte. Porusza się o wiele za płynnie, by być człowiekiem.
Potem nagle znika. Na nagraniu z Arizony stworzenie równomiernie przemieszcza się po otwartym, wypalonym słońcem pustynnym krajobrazie. W oddali widać bladą, humanoidalną postać biegnącą z nienaturalną szybkością. Postać nie próbuje się ukrywać ani szukać osłony.
Po prostu śmiało biegnie przez przestrzeń, aż znika za odległymi wzgórzami. Obserwacje Skinwalkerów w świetle dnia są niezwykle rzadkie, co czyni ten klip wyjątkowo alarmującym. Ranczer, słysząc dziwne dźwięki na zewnątrz i widząc świecące oczy, początkowo myślał o jeleniu. Ale dziwny zarys ciała wpadał w rejon humanoidalny, a nie zwierzęcy.
Wstrząśnięty, zaczął krzyczeć i otwarcie grozić, że zastrzeli stworzenie. Nigdy nie pokazano, czy zostało trafione. Może dwa razy się zastanowi, zanim wróci. Mężczyzna wędrujący sam nocą został zatrzymany przez dziwny dźwięk za sobą.
Odwrócił się i uniósł latarkę. Promień światła odnalazł źródło: blade, pochylone humanoidalne stworzenie przykucnięte pod betonowym wiaduktem. Miało długie, patykowate kończyny i nienaturalną postawę. Gdy trafiło je światło, istota zamarła.
Potem powoli zaczęła się poruszać, wydając przerażające dźwięki, jakby próbowała go przestraszyć albo się z nim porozumieć. Strażnik patrolujący odległy odcinek dziczy obserwował jelenia przeskakującego obok. Potem coś innego wyłoniło się z wysokiej trawy tuż za uciekającym zwierzęciem: blade, nienaturalnie chude stworzenie, przykucnięte bardzo nisko. Strażnik zrozumiał, że jeleń został użyty jako przynęta.
Powoli się wycofał bez gwałtownych ruchów. Na ziarnistym nagraniu z noktowizji mała, ciemna postać porusza się wzdłuż boku budynku. Kamera bezpieczeństwa uchwyciła Skinwalkera spacerującego po cichej posesji mieszkalnej. Ta rzecz nie przechodziła przez odległy las.
Była na podwórku, spokojnie i ostrożnie rozpoznawała miejsce. Poruszała się tak, jakby cierpliwie czekała na idealny moment, by wykonać ruch na dom. Mężczyzna idący sam nocą usłyszał ruch w ciemności. Odwrócił się, skierował latarkę ku lini drzew i zamarł.
Czaiło się tam blade, wychudzone stworzenie o głębokich, martwo wyglądających oczach. Przez długą chwilę stało w milczeniu. Potem, gdy zorientowało się, że zostało dostrzeżone, natychmiast wybuchło ruchem i zaczęło agresywnie gonić go prosto przez ciemny las. Domowe kamery bezpieczeństwa łapią wiele zwierząt nocą, ale rozmiar, kształt i celowy ruch jednego nagrania sugerują, że to nie był żaden szop.
Postać kierowała się powoli i prosto ku rodzinnemu domowi. Wysoka, cienista, humanoidalna sylwetka wyłoniła się z ciemności w pobliżu tarasu i zaczęła iść prosto ku tylnym drzwiom, gdzie w środku byli mieszkańcy. Nie wiadomo, czy Skinwalkerzy są prawdziwi, czy zawsze istnieje racjonalne wyjaśnienie.


