Stałam na lotnisku, z biletem do Honolulu w dłoni, a moja córka poprawiała mi szalik i mówiła, że zasłużyłam na te wakacje jak nikt. Zięć klepał mnie po ramieniu, zapewniając, że zajmie się…
Stałam w hali odlotów, ściskając bilet do Honolulu, a przede mną stała moja córka Sylwia i poprawiała mi szalik, zupełnie jak ja kiedyś poprawiałam jej czapkę przed szkołą. „Mamusiu, no uśmiechnij się wreszcie. Lecisz na Hawaje, dziesięć dni, wszystko wliczone. Zasłużyłaś na to jak nikt. ” Obok stał Radek, mój zięć, w tej granatowej marynarce, … Read more