Niedzielny obiad. Rosół według przepisu mojej mamy, odświętny obrus, córka z zięciem przy stole. Myślałam, że to będzie miły rodzinny dzień. A potem Sandra odłożyła łyżkę, położyła przede mną dwie…
To była zwykła niedziela, przynajmniej tak mi się wydawało, kiedy stawiałam na stole rosół z domowym makaronem, który kręciłam własnymi rękami od świtu. Nazywam się Iwona i mam 62 lata. Całe życie mieszkam we Wrocławiu, w tym samym domu na Krzykach, który razem z mężem Zdzisławem budowaliśmy cegła po cegle przez prawie 20 lat. Pamiętam … Read more