Miałem już dość. Wstaliśmy o świcie piątego dnia z rzędu, a góra śmieci wcale nie chciała się zmniejszać. „To dopiero drugi dzień” – usłyszałem od kolegi, gdy powiedziałem, że nie mam siły….
– Ja wyszedłem tylko po papierosy i jedzenie do Dino, a chłopaki sami się wzięli do roboty. Rzeczywiście, za mną warsztat wyglądał, jakby przeszedł przez tornado. Podnośniki stały w rozsypce, narzędzia porozrzucane, a śmieci czekały na wywózkę. Kto kiedykolwiek przeprowadzał warsztat, ten wie, co to za męka. Kiedyś panował tu bałagan roboczy, teraz był bałagan, … Read more